8/13/2013

RUSSELL (My First Dough - Crayola)

Dni wakacji upływają, a ostatnie załamanie pogody sprawiło 
w końcu spędziliśmy dzień w domu.
Z racji, że ciężko mi dorwać młodego tak na spokojnie, żeby z nim posiedzieć pobawić się -
 bo ciągle wyjazdy - działka, spacer z babcią, grill postanowiłam jeden dzień poświęcić w całości rzeczom, które czekają na Maksa od naszego spotkania blogerek.



Firma RUSSELL - dystrybutor wielu ciekawych
 i kreatywnych zabawek przekazała każdej z nas zabawkę na miarę potrzeb i wieku naszych pociech. 
Maksowi w udziale przypadł zestaw od Crayoli - My First Dough. Wydawało mi się, że nie przypadnie Maksowi do gustu i raczej go zanudzi. Myliłam się.

 My First Dough to zestaw przygotowany dla dzieciaków od 24 miesięcy. Zawiera 3 paczuszki z masą plastyczną, 6 foremek, 1 stempelek i 3 przyrządy do wycinania wzroków. Całość wykonana solidnie, akcesoria z opływowym kształtem bez ostrych krawędzi. Pod względem wielkości idealnie wpasowujące się w małą łapkę. Kolory pobudzają wyobraźnie, dają kopa inwencji twórczej. Masa wbrew pozorom nie wysycha. Przy każdym kolejnym użyciu wystarczy przez chwilę rozmasować ją w ciepłych dłoniach, żeby stała się na powrót rozciągliwa i miękka. Nie brudzi rąk, ubrań i jest bardzo łatwa do zmycia z powierzchni stołu.


Russell dystrybuując produkty Crayoli na pewno nie ma problemów z ich sprzedażą. Firma jest dobrze rozpoznawalna, a rodzic kupujący zabawkę dla swojego dziecka ma do niej pewne zaufanie i wie, że dobrze lokuje pieniądze. Wśród asortymentu zdarzają się jednak niewypały - jednorazówki. Zabawki za astronomiczną kwotę, którymi dziecko pobawi się jedynie raz. Cieszę się, że w naszym przypadku padło na My First Dough. W każdej chwili mogę wyjąć foremki z szafki, rozgrzać masę i obserwować małego artystę, który wyczynia z nimi niezłe cuda. 


Myślałam, że Maks nie zparzyjaźni się z nową zabawką. Zdecydowanie woli on samochody, karetki, pociągi i czasem ciężko wykrzesać z niego pokłady twórczości. W tym przypadku było inaczej. Od razu podłapał temat wycinania literek, cyferek, robienia wzorków.


Po chwili okazało się, że zabawka nie jest skierowana tylko do najmłodszych... Nie ukrywam, że nawet ja dałam się wciągnąć w lepienie i formowanie. Świetny gadżet który uczy sprawności, myślenia, ukazuje kształty, właściwości masy -można dotknąć, powąchać, zmienić, połączyć. A do tego nie jest jednorazowy!


Serdecznie polecam! Na stornie Russella znajdziecie wiele innych gadżetów.
Idealnych na prezent i na nadchodzącą jesienną nudę!

video



Znacie już Russella?


3 komentarze:

  1. Ciekawy pomysł. Najważniejsze, że można wciąż zaczynać tworzyć od nowa. Jeszcze ok. roku i będę się bawiła z córeczką takimi cudami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! Bardzo fajny zestaw! Karmelek by się na pewno z chęcią nim pobawił.

    OdpowiedzUsuń
  3. widzę że zabawa i dla małych i dla dużych :-)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar w swoim komentarzu zostawić mi odnośnik do swojego bloga lepiej od razu wyjdź! ZAKAZ REKLAM I LINKOWANIA. Odwiedzam KAŻDEGO, kto zostawia merytoryczny komentarz, a jeśli mi się podoba zostaję tam na dłużej. Nie potrzebuję specjalnego zaproszenia!
Jednocześnie dziękuję za każde słowo i każdego hejta :*

Copyright © 2017 Pata bloguje