sierpnia 01, 2013

STENDERS (kawowe masełko do ust)

Ostatnio mam wakacyjną fazę na masełka.
Odkryłam zbawienne właściwości tych tłustych mazideł i jakoś ciężko mi się bez nic obejść.
Dziś pokrótce o kolejnym takim specyfiku tym razem od firmy STENDERS,
która uraczyła nas swoim wyrobem na Spotkaniu Blogerek.



Od razu na wstępie zaznaczam, że nie przepadam za błyszczykami, szminkami z połyskiem.
Denerwuje mnie kiedy mam coś lepiącego na ustach, więc wydawało mi się, 
że z masełkiem od Stenders nie przypadniemy sobie do gustu, ale...

Eleganckie małe pudełeczko skrywające delikatną zawartość. Moje testy bojowe przeszło bez żadnych uszczerbków - upuszczone już co najmniej 5 raz. Ubolewam, że po wrzuceniu do torebki jego znalezienie zajmuje mi średnio 3 min 24 sek, no ale co zrobić. Takie uroki poręcznych i małych opakowań. Duży plus za to, że jest bez zawijasów i zakrzywień przez co manewrowanie placem, kiedy będzie już na denku nie będzie zbytnio utrudnione.


Masełko masełkiem, nie trzeba zbytnio brnąć w temat konsystencji - jest taka, żeby dobrze się ją nabierało i taka, żeby nie spływała po ustach. Klejąca w pierwszym odruchu i bardzo przyjemnie nawilżająca usta, zapewniająca im dodatkowy połysk.


I przechodzimy do punktu kulminacyjnego całej mojej recenzji. Gdyby nie zapach to masełko byłoby zwyklaczkiem-przeciętniaczkiem. Aromat kawy wyczuwalny jest na sporą odległość. Nie tylko pieści moje nozdrza, ale także nie pozostaje niewyczuwalny dla osób dookoła. I jest to naprawdę delikatna i smakowita woń kawy                                                       z kremową pianką.


Napis 'feel tempting' (ang. poczuj kuszenie) na pudełeczku jest w przypadku masełka bardzo na miejscu. Nie będę idealizować - masełko masełkiem spełnia swoje funkcje -nawilża usta, otula je ochronna warstwą, odżywia i nadaje im śliczny pobłysk. Intrygujący zapach stawia je jednak powyżej przeciętnych i z pewnością wpływa na cenę (27 zł). Wydatek nie mały jak na masełko do ust, ale ze względu na zapach i wydajność można się skusić.


Masełko zatrzymam na zimę, bo to wtedy moje usta potrzebują największej pielęgnacji, 
a wśród mroźnej aury masełko będzie moim must have
W lecie i przy upałach takich jak te obecne wolę delikatne matowe szminki/pomadki, 
które nadają kolor bez uczucia lepkości.



Macie jakieś wymyślne sposoby 
na pielęgnację ust?








9 komentarzy:

  1. Ochrony do ust w takiej formie jeszcze nie miałam okazji poznać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo estetyczne opakowanie ! :D
    Super !:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja także nie lubię błyszczyków, klejące usta, przyklejone do nich włosy? nie, dziękuję. :P
    masełka, a także wazelinki, woski pszczele wybieram zimą, kiedy usta są spierzchnięte, natomiast latem stawiam na pomadki z filtrami UV. ;)
    to masełko zapowiada się fajnie, aczkolwiek nie wiem czy zapach kawy nie działałby na mnie drażniąco, musiałabym powąchać i ocenić:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ojej, wygląda rewelacyjnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lepkie usta i chemiczny smak u mnie nie do przeskoczenia

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam delikatne usta i przez cały rok stosuję pomadkę ochronną. Mam swoja ukochaną Neutrogenę, z która jeszcze nic nie wygrało, choć czasem podejmuję próbę i próbuję odmienić.
    Pięknie i kusząco wygląda to masełko, ale... Chyba zapach kawy by mnie drażnił - to jedno, a po drugie - aplikacja masełka jest trochę niehigieniczna.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar w swoim komentarzu zostawić mi odnośnik do swojego bloga lepiej od razu wyjdź! ZAKAZ REKLAM I LINKOWANIA. Odwiedzam KAŻDEGO, kto zostawia merytoryczny komentarz, a jeśli mi się podoba zostaję tam na dłużej. Nie potrzebuję specjalnego zaproszenia!
Jednocześnie dziękuję za każde słowo i każdego hejta :*

Copyright © 2017 Pata bloguje