października 16, 2014

GLOV ON-THE-GO PRZED I PO


Nie miałam w planach tego postu. Kiedy jednak na ostatnim spotkaniu blogerek we Wrocławiu w ręce wpadł mi po raz kolejny GLOV pomyślałam, że to dobra okazja, żeby pokazać Wam brand-new on-the-go i miesięcznego, jeszcze nie do końca wysłużonego starego. Jeśli macie w planach zakup, albo gdzieś zasłyszałyście o tej cud-chusteczce zapraszam na szybki post.

Kiedyś siedząc na uczelni z koleżanką, która studiuje kosmetologię gadałam jak najęta o pielęgnacji cery. Padło stwierdzenie, że dla skóry twarzy najlepsza jest woda, delikatny micel i tonik. Nic ponad to. Pomysł wydawał się nie głupi, zwłaszcza, że moja cera należy do wybrednych. Nie lubi chyba żadnych kosmetyków, czasem podziękuje mi za dostateczne nawilżenie, za dawkę czerwonej glinki, za trochę dobroczynnych składników ze srebra koloidalnego, ale powiedzmy sobie szczerze zdarza się to rzadko. 


Nie lubimy się, nie potrafimy się dotrzeć, ciągle się zmieniamy i ciągle nie znamy. Więc w nasz związek wciągnęłam GLOV. Nie będę stratna - pomyślałam. Zostaliśmy tylko my, resztki makijażu, woda i co dalej?

CO TO GLOV? 
Najprościej mówiąc - GLOV to ścierka do twarzy. Zgłębiając jednak jej specyfikę zdradzę Wam, że stworzona z włókien 100 cieńszych od ludzkiego włosa i 30 razy cieńszych od włókien bawełny, to właśnie dlatego tak rewelacyjnie oczyszczają twarz. Gdzie haczyk? Czytaj dalej...

JAK TO DZIAŁA?
Do demakijażu z GLOV używamy jedynie wody, to ona w połączeniu z włóknami pozwala nam kilkoma sprawnymi ruchami pozbyć się resztek po codziennej 'tapecie'. Początkowo nie ma większych problemów z wyczyszczeniem jej na błysk, po miesiącu robi się to praktycznie nie możliwe.


Powyżej widzicie zdjęcia GLOV po miesiącu użytkowania (prawie codziennie) oraz zupełnie nowego. Już na oko widać, że jest ona nieco drastyczna. Co się jednak tyczy użytkowania GLOV -
przede wszystkim nie zrobił krzywdy mojej cerze, dokładnie oczyścił ją z każdego parocha. Muskał delikatnym włóknem i docierał w każdy rowek. Manewrowanie nim było bajecznie proste i przyjemne. Cały zabieg demakijażu trwał może z minutę? I nie musiałam martwić się o jakikolwiek bunt mojej cery w związku z kosmetyczną chemią.

Przechodząc jednak do wad GLOVA... Ściereczka już po kilku, kilkunastu użyciach traci swoją miękkość. Robi się szorstka i nieprzyjemna. Wieczorem zmywam makijaż, następnie dokładnie myję ją bez zapachowym mydłem w kostce i odwieszam na haczyk tak, aby swobodnie mogła podyndać przez noc. Nie dosycha! Rano... nadal jest mokra. Dodatkowo po ok. miesiącu nagle zaczyna pachnieć jak stary zatęchły ręcznik po basenie. Nie wiem w czym tkwi problem, bo dbałam o każde jej włókno i włókienko. Boję się przyłożyć ją do twarzy, bo mam wrażenie, że żyje na niej całe stado bakterii.


On-the-go to zobowiązująca nazwa - jestem pewna, że na weekendowe wypady gadżet w postaci ściereczki sprawdzi się idealnie. Zwłaszcza wtedy kiedy czuję, że makijaż prawie mi spływa, a pod ręką mam tylko butelkę wody niegazowanej. Codzienny, domowy demakijaż oddaję jednak w ręce micelka z Biedry, nie zastąpionego po wsze czasy. Tego, który czasem z pomocą wacika zgotuje mi na twarzy kilka nowych niespodzianek, ale jako to mówią nie ma wojny bez ofiar.

Mam nadzieję, że pewien pogląd na sprawę macie. GLOV mówimy tak na pełne przygód doraźne wojaże, ale w domu pozostajemy przy swoich ulubieńcach.


Jakie macie zdanie?



12 komentarzy:

  1. Nie znam GLOV i pewnie nie wpadnie mi w ręce, bo wojaży u mnie jak na lekarstwo, a jak już będę musiała to spakuję moje kosmetyki, bo bez wielkiej torby się nie ruszam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. te cudowne włókna to po prostu mikrofibra. O kwestii higieny pisałam z przedstawicielem firmy. Usiłowano mi wmawiać, że ścierka jest wykonana z włókna, na którym bakterie się nie rozwijają... haha dobry dowcip. Miałam mikrobiologię. Dla mnie to ścierka z mikrofibry i nic więcej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to też na jednorazowe wypady - spoko jestem za, ale do demakijażu i pielęgnacji twarzy najchętniej skusiłabym się na Foreo Lunę z siliconu, bo wydaje się być sterylna najbardziej z możliwych :) Tylko tyyyyle pieniędzy....

      Usuń
  3. Myślałam, ze łatwiej się z nią obchodzić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A myłaś tylko Białym Jeleniem jak zaleca producent? :D U mnie się nie za bardzo sprawdził, makijażu oczu mi nie domywa. Sięgam po niego sporadycznie, ale i tak wolę wacik plus płyny. Strasznie długo schnie.
    Niedługo mam zamiar napisać jego recenzję, chyba nie obrazisz się, jeżeli wstawię link do tego posta, żeby pokazać jak wygląda przy regularnym stosowaniu? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie słyszałam o tym widzę pierwszy raz :) nie próbowałaś wyprać w hipoalergicznym proszku dla niemowląt?

    http://jzabawa11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam trudno mi więc oceniać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam, aczkolwiek dla mnie zbędny gadżet. Tzn gdybym dostała w prezencie pewnie bym używała jednak sama nie zainwestuje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem czym to pralas, ale w takim stanie GLOV w zadnych testach innych blogerek nie wygladal nawet po 3 miesiacach stosowania. Widocznie nie stosowalas GLOV zgodnie z zaleceniami producenta. Z mojego doswiadczenia wydaje mi sie, ze musialas zmyc GLOVem maske z glinki albo szorowac nim na pewno nie twarz... Wlokna nie wygladaja na zmechacone, tylko niedomyte. Sprobuj uzyc szare mydlo w kostce, bo z moim doswiadczeniem (a stosuje GLOV od roku) wszystkie zabrudzenia powinny zejsc bez zadnego problemu. No i GLOV trzeba prac recznie natychmiast po zmyciu makijazu. Czegos takiego nie widzialam w zadnej recencji. Mysle, ze bardzo krzywdzaco potraktowalas ten produkt w swojej recenzji! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, to Ci niespodzianka! Tak wygląda u mnie po miesiącu codziennego używania, codziennego mycia, najzwyklejszym bezzapachowym mydłem! Zabrudzenia schodziły, owszem, tak przez tydzień, dwa. Potem GLOVa nie dało się już doprać. Krzywdząca opinia? Ile blogerek tyle odmiennych recenzji. Cieszę się, że wreszcie zobaczyłaś tę... naturalistyczną.

      Usuń
  9. Nigdy nie miałam. Ale kurcze po miesiącu wygląda po prostu strasznie. Do demakijażu używam miceli, płynów dwufazowych i żeli. Muszę czuć, że moja skóra jest czysta :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar w swoim komentarzu zostawić mi odnośnik do swojego bloga lepiej od razu wyjdź! ZAKAZ REKLAM I LINKOWANIA. Odwiedzam KAŻDEGO, kto zostawia merytoryczny komentarz, a jeśli mi się podoba zostaję tam na dłużej. Nie potrzebuję specjalnego zaproszenia!
Jednocześnie dziękuję za każde słowo i każdego hejta :*

Copyright © 2017 Pata bloguje