listopada 02, 2014

10 FAKTÓW O WODZIE, O KTÓRYCH NIE MIAŁEŚ POJĘCIA


Przyznaj się, że temat jest chwytliwy? Zwabiłam Cię na bloga, a zaraz zmanipuluję Cię do otwarcia tego posta w całości. Bo tak naprawdę zastanawiasz się, czy faktycznie coś jeszcze o wodzie nie zostało powiedziane, spisane? Woda jako źródło życia, jako podstawa egzystencji, bezkresna, a jednak wciąż gdzieś jej brakuje?

Odkąd skończyłam z 'dukaniem'* na dobre pożegnałam się z większością słodzonych napojów. Rygor diety wymagał ode mnie całkowitej rezygnacji z cukru, ogromnych ilości białka i mało węgli. Alternatywą dla zwykłej wody była wtedy CocaCola Zero, która została ze mną do dziś. Nie jestem już w stanie sięgnąć po butelkę 'czarnej śmierci' w jej naturalnej, nielimitowanej wersji... jest za słodka. Chęć utraty kilogramów, chęć wewnętrznego oczyszczenia motywowała do picia wody w ogromnych ilościach tak, że w pewnym momencie codziennie na wodę przeznaczałam koło 3-4 zł dziennie (studenckie sklepiki itd.)

Inwestycja w dzbanki do filtracji wody okazuje się tu ratować sytuację. O ile spędzając czas w Krakowie sięgam po prostu wodę kranową, tak Tarnów tej możliwości mi nie zapewnia. Dafi więc dumnie czeka na mnie obok czajnika w domowej kuchni. I choć początkowo ciężko było się na dzbanek przestawić, bo 'Jak to tak wodę pić nieprzegotowaną?', tak teraz nie wyobrażam sobie bez niego funkcjonowania.


Dzbanków na rynku jest od groma, zróżnicowane są cenowo, choć zadanie mają takie same. Nie ma sensu więc przepłacać za design, ani jakieś mega zaawansowane funkcje, bo dzbanek kupuje się do... filtracji wody (tak mi się wydaje, choć kto wie?). Dafi Atri jest mały, zgrabny, solidnie wykonany i dopasowany do filtrów uniwersalnych, czego nie można powiedzieć o jego poprzednikach z którymi miałam kiedyś do czynienia (nie będę tu wymieniać marki, ale znalezienie wtedy odpowiedniego filtra graniczyło z cudem!).

Filtr zmiękcza wodę, co zapobiega powstawaniu kamienia w urządzeniach AGD. Usunięcie z cząsteczek wody metali ciężkich, chloru i pestycydów odgrywa tu kluczową rolę i sprawia, że woda automatycznie zmienia swój smak. Każdy z dzbanków dostępnych na rynku musiał przejść odpowiednie testy i podlega masie regulacji, więc moim zdaniem każdy nadaje się do uzdatniania wody. Z Dafi jest o tyle dobrze, że jest uniwersalny i ogólnodostępny.


Co zaś się tyczy samej wody... Zebrałam kilka ciekawostek, które osobiście mnie zszokowały i mocno zaintrygowały.

  • 1. Uczucie pragnienia świadczy o minimalnym odwodnieniu na poziomie 1-3%. A odwodnienie już samo w sobie brzmi groźnie.
  • 2. Ponoć wody nie można wypić za dużo, w medycynie jednak istnieje coś takiego jak  przewodnienie! Jeśli pijecie 0,6-1,5l wody na godzinę strzeżcie się. Umrzeć od tego nie można, ale... zapaść w śpiączkę, owszem!
  • 3. Wszelkie ćwiczenia fizyczne bez nawadniania organizmu są totalnie nieefektywne! Dużo biegasz, ćwiczysz? Pij, od wody nie przytyjesz!
  • 4. 40% wód butelkowanych pochodzi z komunalnych sieci wodociągowych, czyli... kranówa
  • 5. 22% wyrywkowych wód butelkowych przebadanych w USA zawierało zanieczyszczenia chemiczne wyższe od dopuszczalnych norm
  • 6. Potrzeba 3 razy więcej wody, aby wyprodukować plastikową butelkę, niż jej zawartość w litrach.
  • 7. Każdy dorosły człowiek składa się z ok. 70% wody. My kobiety mamy jej w sobie mniej - to przez to szybciej się upijamy. Tłuste jedzenie przed ostrym piciem to ściema, lepiej po prostu wypić... butelkę wody.
  • 8. Woda w naszym żołądku pozostaje tylko przez 5 minut, zaś całkowita wymiana jej w organizmie następuje po ok. 1,5 miesiąca
  • 9. Do gotowania i pichcenia filtrowana zamiast kranowej - filtr oczyszcza ją z chloru, dzięki czemu potrawy (buliony, wywaru) nabierają pełnych smaków!
  • 10. Za 2 zł w sklepie mam 1,5l wody, z wodociągów ok. 600-700l, to także tydzień filtracji wody w dzbankach!

Z wodą czynię cuda. W lecie, kompozycja zmieszana z owocami jest tym, za co mogę dać się pokroić (pisząc o tym przed oczami stają mi obrazy wody Voss, która cenę ma straszną, ale... ładnie wygląda). Butelki wody w sklepie nie kupiłam już bardzo dawno. Uważam, że najlepszą inwestycją jest kranów i filtr. Najtaniej, najsmaczniej, najbardziej proekologicznie...



Jak jest u Was w domu?






3 komentarze:

  1. Już pisałam pod notką recenzująca ten filtr na którymś z blogu i napiszę raz jeszcze :D Otóż wodę pijam tylko przegotowaną i to w formie herbaty. Nie lubię smaku wody z kranu dlatego też unikam wód niegazowanych jak ognia. Moje :kubki smakowe" akceptują tylko wodę lekko gazowaną. Szczerze powiedziawszy czasami wolę nie wiedzieć co pije i jem :D Teraz wszystko naprane chemią :)) Może kiedyś mi się odmieni i zainwestuje w takie cacko. Na chwilę obecną mimo wszystko stawiam na wodę butelkowaną :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do tego że można zapaść w śpiączkę nie słyszałam, ale nadmiar wypitej wody wypłukuje z organizmu minerały i witaminy

    OdpowiedzUsuń
  3. wow dużo cennych ciekawostek ! Ja popijam Muszyniankę magnezowo-wapniową. Ciekawa byłam czy odkryję odpowiedź na moje nagłe silne pragnienie gdy kładę się spać! Wyczuwam, że winowajca to po prostu pasta do zębów, po której chce mi się pić ale nie wiem, haha ;)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar w swoim komentarzu zostawić mi odnośnik do swojego bloga lepiej od razu wyjdź! ZAKAZ REKLAM I LINKOWANIA. Odwiedzam KAŻDEGO, kto zostawia merytoryczny komentarz, a jeśli mi się podoba zostaję tam na dłużej. Nie potrzebuję specjalnego zaproszenia!
Jednocześnie dziękuję za każde słowo i każdego hejta :*

Copyright © 2017 Pata bloguje