4/29/2015

NTC - CZYM JEST NANOTROPOCOLLAGEN?


W planach nie było peanu. Miałam skończyć z zachwalaniem i ograniczyć grono KWC do minimum. W zasadzie miałam wybrać z dotychczasowej listy faktyczne perełki i zebrać je w jeden post. Zanim to jednak nastąpi muszę, po prostu MUSZĘ napisać o rewolucyjnym kosmetycznym odkryciu. Zauważam, że ostatnimi czasu posty kosmetyczne nie są tu tak angażujące, jak te z tematyki odupiemarynie czy też jak kto woli lifestyle, ale zaryzykuję, bo każdy, kto boryka się z jakimiś problemami skórnymi powinien ten tekst zobaczyć.

8 marca, pięknego poranka po całonocnym Balu, jeszcze na wpół śpiąca wsiadłam do krakowskiego tramwaju i udałam się na spotkanie blogerek. Prezentacje, prezenty, mnóstwo babskich ploteczek i pyszny obiad. O tym wszystkim mogliście przeczytać w relacji z krakowskiego spotkania. Kilka dni później przeglądając #darylosu zauważyłam Kolagen NTC. No tak sobie leżał, ja się patrzyłam. Wymieniliśmy tylko spojrzenia... 

Nie ukrywam, że ociągałam się zanim na dobre zaczęłam go stosować. A to dlatego, że w użyciu mam tysiąć pięćset różnych specyfików i napisanie dobrej, szczerej opinii wymaga ode mnie ciągłości w stosowaniu. Pewnego dnia przez blogosferę przelała się fala pozytywnych ochów i achów o kolagenie (nie wiem, może to było moje wrażenie) i to był dzień, kiedy z prędkością światła porwałam go z kosmetycznej półeczki na nasz pierwszy raz.


Na wstępie zaznaczę, że buteleczka o pojemność 50 ml kosztuje 195 zł. To sporo, bazując na tym, ile zarabiają Polacy. Byłam zaintrygowana, ale nie na tyle, żeby pokładać w nim jakieś duże nadzieje - ot, spróbuję, a co mi tam? Wspomnę tylko pobieżnie czym jest NTC. A więc NanoTropoCollagen charakteryzuje się wysokim nasyceniem nanocząsteczkami tropokolagenu. Przenika przez pory skórne do skóry właściwej, zachowując formę potrójnej helisy (identyczną z kolagenem występującym w skórze człowieka), przez co wspomaga odnowę komórkową, a nie tylko maskuje niedoskonałości. Doskonale nawilża, wygładza i uelastycznia skórę, regularnie używany do codziennej pielęgnacji efektywnie spowalnia procesy starzenia. Wierzę, że zainteresowani składem doczytają więcej na stronie producenta

Ogólne stosowanie sprowadza się do codziennego masaż twarzy przez 5 min dziennie. Znam siebie, wiem, że brakuje mi systematyki, ale skoro z Realash dałam radę, poradę sobie i teraz. Przez pierwszy tydzień stosowania nie zauważyłam żadnej większej zmiany. Wcierałam kolagenowy żel trącający delikatną rybą w twarz, zgodnie z przykazaniem od producenta, kierując się w górę - cokolwiek to znaczyło. Masowałam, masowałam... na wszystkie sposoby i miałam już odpuszczać, kiedy to zdarzyło się coś niesamowitego.


To jak przemiana z dnia na dzień. Przy porannym makijażu stwierdziłam, że moja cera jest… gładka! Ale nie tak gładka, jak po dobrze wtartym kosmetyku, tylko tak serio, serio. Podskórna kaszka ustąpiła, czarnych kropek jakoś mniej, zero niespodzianek! Do tej pory ciężko mi w to uwierzyć, bo przecież już tylu rzeczy próbowałam! Nawet leki na receptę nic nie dawały! I gdybym tylko wiedziała, że rozwiązanie jest tak blisko... Pozostały jeszcze przebarwienia, ale mam nadzieje, że i po nich za jakiś czas nie pozostanie ślad. Jeśli ktoś z Was zastanawiał się kiedyś nad jego zakupem - na tę chwilę jestem w stanie oddać wszelkie kosmetyki za dożywotni zapas NTC!



A i… tak 195 zł to dużo. Ale kiedy buteleczka się skończy nie będę mieć absolutnie żadnych wątpliwości co powinnam zrobić. A tak rzy okazji ostatniej blogerskiej afery - chyba przestaję być obleśna (hahaha!).


Czytaliście już gdzieś o NTC?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli masz zamiar w swoim komentarzu zostawić mi odnośnik do swojego bloga lepiej od razu wyjdź! ZAKAZ REKLAM I LINKOWANIA. Odwiedzam KAŻDEGO, kto zostawia merytoryczny komentarz, a jeśli mi się podoba zostaję tam na dłużej. Nie potrzebuję specjalnego zaproszenia!
Jednocześnie dziękuję za każde słowo i każdego hejta :*

Copyright © 2017 Pata bloguje