11/20/2015

I ŻE CIĘ NIE OPUSZCZĘ...


Cieszę się, że do siebie wróciliśmy. Brzmi co najmniej jak come back po długim rozstaniu. W offtopicu do postów kosmetycznych i lifestylowych spisałam kilka linijek ostatnich przemyśleń. Jako kontynuacja patowych czytadeł dziś kilka słów o konkursie na przyjaciółkę i moich zmaganiach z trudnymi relacjami. 

Masz kogoś bliskiego? Kogoś, kto zna Cię na wskroś? A może podobnie jak ja otaczasz się grupkami mniej lub bardziej znanych Ci ludzi, którzy nie dostąpili zaszczytu mianowania na przyjaciela? Może Wasze relacje stoją w miejscu, a Ty wiesz z góry, że nie jesteś w stanie się przed nimi już bardziej otworzyć? Po i po co?

W tym roku postawiłam sobie taki niewydumany cel - chcę znaleźć przyjaciółkę. Taką trochę damską wersję TŻ, żebym mogła czasem ponarzekać na problemy sercowe i wewnętrzne rozterki. Jaka ma być? No najlepiej taka jak ja! Dokładnie taka sama. Podobnie myśląca i konsumująca rzeczywistość. Na kiedy? Na tu, teraz, a w ogóle to najlepiej na całe życie. Gdzie szukać? Gdzie popadnie! Ale kogo, no kogo? Kogoś, kto zmierzy się z moją ciemną stronę mocy, nieznośnym alter ego, którego nawet sama się trochę boję. Przy kim Pata będzie Patą.

Zrobiłam szybkie drzewo decyzyjne, analizę SWOT, rozważyłam wszelkie za i przeciw, nawet zapytałam znajomych co właściwie jest ze mną nie tak? Że oni się mnie tak boją, że oceniają jakoś dziwnie, a potem jak już z kimś dłużej pogadam to słyszę: "Kurczę, nie wiedziałam, że jesteś taka spoko".

Trudne charaktery są barwnymi postaciami. Nigdy nie lubiłam ludzi niejakich, rozmytych, romemłanych, żyjących z dnia na dzień, bez marzeń i wariackich planów na przyszłość. Prawdopodobnie przez to całe życie kreuję się na osobę ze sporym tupetem i planem na każdą okoliczność. Jak coś nie idzie po mojej myśli strzelam focha, krzyczę i naginam czasoprzestrzeń tak, żeby było po mojemu. Bycie sobą czasem mnie gubi, zwłaszcza wtedy, kiedy trafiam na osobę o podobnych uwarunkowaniach, jednak twierdzę, że mocny kręgosłup i twardy tyłek cholernie przydają się w życiu.

Mam ze sobą jeszcze jeden problem. Jestem podpalaczem. Choć daję ludziom drugie szansy, jestem za pokojowymi rozstaniami i łagodzeniem wszelkich konfliktów, to jednak przeświadczenie o jakiejś 'nie-halo' sytuacji z kimś znajomych w przeszłości ochładza moje nastawienie stosunki, a w miarę upływu czasu niszczy mosty żywym ogniem. Ale ja chcę przyjaciółkę! Do plot, wina i dzikich tańców na balkonie, czy to możliwe?

Moja rekrutacja nie wyszła. Być może sama od początku byłam uprzedzona do zawierania znajomości na siłę i dzielenia się swoją historią. Siadłam więc w pokoju, zdezorientowana i trochę smutna, że nie wyszło. Ta historia ma jednak swój happy end... Wierzę w karmę. Wierzę ogromnie, że dobre rzeczy do nas wracają i pojawiają się dokładnie wtedy, kiedy mocno ich potrzebujemy. W jednej chwili zrozumiałam, że zamiast poznawać nowe osoby, szukać na siłę przyjaciółki od serca warto zadbać o relacje, które były i nadal są. Postarać się dwa razy mocniej, nie iść na skróty i na łatwiznę.


Morał z tego czytadła taki, że czasem warto szerzej otworzyć oczy i docenić, co ma się w obok. Być może brzmi banalnie, ale często to banały są podstawą czegoś wielkiego. Podejmij wyzwanie i umów się na kawę, piwo z przyjaciółką z czasów szkolnych, z taką, z którą kiedyś łączyły Cię wielkie sekrety i plany podbicia wszechświata. A potem wpadnij do mnie ponownie i powiedz czy było warto?

SPODOBAŁ CI SIĘ POST? SPRAWDŹ TAKŻE INNE CZYTADŁA:



Cieszę się, że do siebie wróciłyśmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli masz zamiar w swoim komentarzu zostawić mi odnośnik do swojego bloga lepiej od razu wyjdź! ZAKAZ REKLAM I LINKOWANIA. Odwiedzam KAŻDEGO, kto zostawia merytoryczny komentarz, a jeśli mi się podoba zostaję tam na dłużej. Nie potrzebuję specjalnego zaproszenia!
Jednocześnie dziękuję za każde słowo i każdego hejta :*

Copyright © 2017 Pata bloguje