Pokazywanie postów oznaczonych etykietą restauracje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą restauracje. Pokaż wszystkie posty
Spaghetteria - raj dla pasto-lubnych

września 27, 2013

Spaghetteria - raj dla pasto-lubnych

Wiele z Was - odwiedzających portal urodaizdrowie.pl 
zauważyło już, że ruszyła smakowita akcja
"Blogerzy Smakują", gdzie możemy pobawić się w krytyków kulinarnych
i niczym Pani Gessler nieco pokręcić nosem i powybrzydzać publicznie.

Ku mojej ogromnej uciesze trafiła mi się pewna restauracja o nazwie Spaghetteria
która już na wstępie zdradziła co będę mogła przetestować.
A z racji, że jest pasjonatką makaronu pod każdą możliwą postacią wybór mnie przez restauracje do testów swoich dań niósł ze sobą pewne ryzyko...

Gdziekolwiek jestem, gdziekolwiek jadam ZAWSZE w menu szukam Carbonary
Czemu? Nie wiem, uwielbiam ją. A na miłość nie ma innych słów jak po prostu miłość.
Tym większe wyzwanie przed Spaghetterią...
Kolejne polegało na tym, że z mojego testerskiego wypadu
 zrobiła się rodzinna pielgrzymka...

  • Był Maks, a Maks jest niejadkiem
  • Był tata, a tata je makaron tylko wtedy kiedy jestem w domu, bo próbuje w moich domowników przelać miłość do włoskiej pasty. 
  • Był brat, który uwielbia szybkie i niezdrowe żarcie. 
  • Była też ciocia, która choruje na wstręt do cebuli.

Spaghatteria to tak naprawdę dwa lokale - jeden przy ulicy Kobierzyńskiej i drug na Podgórzu. Czyli jeszcze nie na obrzeżach, ale już nie w centrum. Dojazd do obu bardzo dobry. Podczas mojej wizyty przewinęło się sporo gości, więc wydaje mi się, że nie jest to restauracja znana jedynie wśród lokalnych smakoszy.


Przede wszystkim pierwsze co rzuca się w oczy to niebywała czystość jakiej pozazdrościć by mogła Spaghatterii nie jedna restauracja. Delikatne i stonowane kolory utrzymane we włoskiej konwencji i piękny akcent - świeża bazylia w doniczkach na każdym stoliku. Sala główna i mała obok. Nowocześnie, przyjemnie, obsługa kulturalna i pomocna.



Będąc w restauracji z Maksem pierwsze czego szukałam to miejsca gdzie mógłby przez chwilę zająć się sobą. Spaghetteria posiada kącik dla dzieci, posiada stołek do jedzenia dla maluchów, szeregi kredek, klocków, bajek - tak aby dorośli mogli spokojnie zjeść. Są też dania dla dzieci - makarony o zabawnych nazwach Kaczora Donalda i Myszki Miki z pewnością zadowolą młode podniebienia.


Jest plazma, jest radio - spotkania meczowe myślę, że jak najbardziej na tak. Do menu można by wprowadzić kilka rodzajów pizz, tak by zbyt nie ingerować w nazwę Spaghetterii, a jednocześnie pozostać w konwencji włoskiej. Dla zabieganych przygotowują posiłki na konkretne godziny, wystarczy tylko telefon.


Początkowo miałam ambitne plany spróbowania jednego dania z każdej kategorii. Przeszło mi jednak po "zaglądnięciu w talerz" sąsiadom. Dania są spore, a wiadomo, że makaron jest raczej daniem zapychającym. Na naszym stole pojawiło się spaghetti carbonara, spaghetti bolognese, minestrone, polędwiczki wieprzowe z sosem serowym, szarlotka na ciepło i oczywiście tiramisu.


Bolognese było na specjalne życzenie pozbawione cebuli. Bardzo ładnie podane (tu nawiąże, że miałam wielokrotnie do czynienia z restauracjami, gdzie bolognese podawane jest na zasadzie makaronu polanego sosem - trzeba się natrudzić, przy okazji roznieść makaron po całym stole, żeby wymieszać jedno z drugim).
W smaku dominował pomidorowy sos, proporcje makaronu do sosu idealne, 
dla mnie za mało sera na górze, choć to kwestia relatywna.


Carbonara nie pobiło mojego tarnowskiego numeru jeden, ale uplasowało się zaraz za nim. Podanie nie pozostawia nic do życzenia. W smaku delikatne, a boczek był boczkiem (raz dostałam po prostu makaron z szynką, mistrzostwo). Sos był ciut zbyt rzadki, nie oblepiał całościowo makaronu, a raczej spływał.


Minestrone to włoska zupa na bazie warzyw sezonowych z kurczakiem. Bardzo dobra! Grzanki do niej podane wyborne z całą pewnością godna polecenia!


Polędwiczki były świetnie wypieczone, ziemniaczki delikatne, dobrze doprawione! Zaciągając tatę do Spaghaterrii wiedziałam, że trudno mu będzie wepchnąć makaron. Bardzo dobrze, że w menu oprócz dań typowo pastowych znalazło się kilka pozycji dla   tradycjonalistów. Myślę, że nie trzeba recenzować takich dań, bo patrząc na zdjęcia słyszę u siebie Wasze burczenie w brzuchu!


A to szarlotka na ciepło. Myślę, że sam sposób podania zasługuje na głośne okrzyki. W smaku równie pyszna i przyjemnie gorąca. Ciasto dalej chrupkie i delikatne
Aż szkoda było jeść.


Tiramisu na bogato! Choć preferuje je w wersji nieco bardziej gorzkiej - więcej kawy/więcej kakao. To było typowo słodkim deserem. Rozpływało się w ustach
a ciocia nie przestawała o nim mówić przez całą powrotną drogę.

---------------------------------------------------

Podsumowując. Jeśli będę miała okazję testować kolejne restauracje w akcji "Blogerzy smakują" to nie wiem jak sobie poradzą, bo Spaghetteria wysoko ustawiła poprzeczkę.
Jestem zażenowana, że jako krakowianka (bo restauracji jest dwie), jako wielbicielka makaronów (bo podają nieziemskie pasty) i jako studentka (bo jest TANIO!) 
wcześniej tu nie byłam.
Biję się w pierś i obiecuję poprawę!
Proszę o rozgrzeszenia i do zobaczenia na kolejnych makaronach!




Restauracja testowana w ramach akcji Blogerzy smakują:




Jest takie miejsce... BIAŁA LOKOMOTYWA

lipca 07, 2013

Jest takie miejsce... BIAŁA LOKOMOTYWA

Wszyscy teraz zasypują blogspota zdjęciami ze swoich wakacyjnych wojaży.
Zagranicznymi wyprawami się Wam nie pochwalę, ale myślę, że pokażę Wam coś co zainteresuje głównie łasuchów i smakoszy wyrafinowanej kawy.

Jest takie miejsce, które nazywa się Biała Lokomotywa.
Odnajdziemy je zatrzymując palec na mapie w miejscu Nowa Ruda.
Okolice Kłodzka, Wałbrzycha... dla mnie to po prostu "tam gdzie wujek Leszek robi dobre lody".

Bo zaczynało się niewinnie. Od małej budki z lodami, od wózka z waflowymi rożkami.
Potem zaczęła się magia. Spagetti lodowe, sorbety z prawdziwych owoców i... kawiarnia.


Kawiarnia Biała Lokomotywa. Tam gdzie wujek bawi się w kawowego i lodowego czarodzieja.
Miejsce rodzinnych pielgrzymek i kilogramowych kompleksów, miejsce gdzie można zrealizować najbardziej nieprawdopodobne kawowe smaki.
Bo jak inaczej wytłumaczyć kawę z żołędzia, kawę z kompotem z guawy i inne?


Niepowtarzalny klimat! Pośród tysięcy łyżeczek na wszystkich ścianach, pośród zniewalającego zapachu kawy, słysząc syk gorącego ekspresu, czując ten dreszcz emocji kiedy ląduje 
przed nami kolejne niespotykane dotąd połączenie.
W Białej Lokomotywie nie ma menu! Wystarczy, że powiecie na co macie ochotę, albo jak bardzo 'ekstremalnych' smaków chcecie spróbować, a wasze zachcianki zostaną spełnione.


Odważne połączenie kompotu z guawy z kawą i waniliową pianką - było niesamowite! Przypominało mi trochę kawę z cukierkami pudrowymi, która przy pomieszaniu nawet lekko zalatywała wygazowanym piwem! Obłęd!


Porzeczki, jeżyny i maliny w czekoladzie z kawą i lodami? Cud, miód. Dla koneserów smaków szukających niebanalnych połączeń smakowych. W najlepszych smak nie wyobrażałam sobie, że może to smakować tak niesamowicie!


Obrazkowe latte też jest osławione! Wujek kolekcjonuje nawet długopisy do kawy! Maliny na gorąco z lodami rozpływają się w ustach. Choć Nowa Ruda to mieścina nieduża ruch w Białej Lokomotywie niczym na jarmarku w dzień targowy.
 Trzeba mieć szczęście, żeby znaleźć miejsce.


A tutaj 100% naturalny sorbet z mango. Wiecie jak smakuje owoc? Ma nieco marchewkowy posmak, lody są jego niesamowitym odwzorowaniem. Nie trafił w gusta taty, ale lubujący się w naturalnych przysmakach bez konserwantów i chemicznych ulepszeń z pewnością z uznaniem pokiwaliby głową.




A tu wujek Leszek, który z entuzjazmem zaprasza w swoje skromne progi.
Zrealizuje Wasze największe kawowe marzenia, choćby nie wiem jak były abstrakcyjne!
Jeśli więc na koniec tych wakacji wybieracie się gdzieś w okolice Dolnego Śląska Biała Lokomotywa jest punktem obowiązkowym (i wcale nie piszę tego dbając o rodzinny interes :P)



Na koniec jeszcze odsyłam Was do krótkiego materiału o moim mistrzu kawy!



Wsiądź do Białej Lokomotywy 
i daj się zapomnieć!



Copyright © 2017 Pata bloguje