5 RZECZY, KTÓRYCH PRAWDOPODOBNIE NAUCZYSZ SIĘ WYJEŻDŻAJĄC NA STUDIA

czerwca 14, 2018

5 RZECZY, KTÓRYCH PRAWDOPODOBNIE NAUCZYSZ SIĘ WYJEŻDŻAJĄC NA STUDIA

pata bloguje studia

Niektórzy z Was, po ukończeniu szkoły średniej, stoją właśnie przed życiowymi wyborami, które mogą wpłynąć i dobitnie zaważyć na całej przyszłości. Wiem jak to jest, też przez to przechodziłam. I wybrałam... zarządzanie jak najbezpieczniejszą opcję, która nie zamykała mi żadnej furtki. Ale ja dziś nie o tym. Myślałam ostatnio o mojej ponad 6-letniej przygodzie ze studiowaniem i wybrałam 5 rzeczy, których nauczyłam się dzięki wyjazdowi z domu. Może któraś z tych rzeczy pokrywa lub pokryje się z Twoimi doświadczeniami? 
SEMILAC EXTEND 5W1 - INNOWACJA W ŚWIECIE HYBRYD - OPINIA

czerwca 11, 2018

SEMILAC EXTEND 5W1 - INNOWACJA W ŚWIECIE HYBRYD - OPINIA

nowy produkt 5w1

Chyba właśnie na takie nowości w hybrydowym świecie wszyscy czekaliśmy. Coś totalnie nowego, coś, czego nigdy wcześniej nie było. Mogłam obstawiać z zamkniętymi oczami, która z marek wypuści na rynek taką innowację i na pewno bym się nie pomyliła. Pierwsze testy za mną, więc koniecznie poznajcie moją opinię o... Extend 5w1.
WIOSENNO-LETNIE NAWILŻANIE CERY - CO AKTUALNIE W UŻYCIU?

czerwca 06, 2018

WIOSENNO-LETNIE NAWILŻANIE CERY - CO AKTUALNIE W UŻYCIU?

nawilżenie lato

Dawno nie pisałam o kosmetykach, bo jako temat stały się dla mnie mniej ważne na tle ukochanych paznokciowych kwestii i ogólnego lifestylu. Ale ponieważ zaczął się czerwiec, a ja mam w sobie wielkie postanowienie poprawy, które dotyczy także mojej regularności w kwestii bloga, to... oto jest. Moja aktualna pielęgnacja. Oczywiście nie cała, jest tego znacznie więcej, ale wybrałam sześć produktów, które aktualnie lubię najbardziej!
PĘDZELKI DO ZDOBIEŃ SEMILAC - KTÓRE WYBRAĆ I DO CZEGO UŻYWAĆ? - PORÓWNANIE

maja 31, 2018

PĘDZELKI DO ZDOBIEŃ SEMILAC - KTÓRE WYBRAĆ I DO CZEGO UŻYWAĆ? - PORÓWNANIE

semilac pędzle

Będę z Wami szczera! Prawdziwie pięknie zmalowane paznokcie to nie jakieś tam stemple i naklejki, to sztuka władania najpotężniejszym z dostępnych akcesoriów - pędzelkiem. Ale pędzelek pędzelkowi nierówny, dlatego przygotowałam dla Was zestawienie tego, czego sama używam i co sprawdza mi się od dłuższego czasu. A że jakość ma znaczenie, udowadnia poniższe porównanie zdjęć, które różni blisko trzy lata i... pędzelek z prawdziwego i sztucznego włosia.

ćwiczenia manicure

Na przestrzeni kilku lat mojej niesłabnącej miłości do hybryd i całego szału zdobienia paznokci poznałam wiele produktów, wiele marek, wiele przyborów. Miałam niejednokrotnie okazję testować nowinki kosmetyczne, próbować wyżej wspomnianych stempli i naklejek, ale koniec końców za prawdziwą sztukę uznałam to, co wychodzi wprost spod pędzla. Swoje paznokcie powierzyłam marce Semilac i po ponad trzech latach hybrydowej przygody jestem zaopatrzona chyba we wszystko, co pomaga mi dbać o moje paznokcie i jeszcze bardziej rozwijać moją pasję.


PĘDZELKI Z NATURALNEGO WŁOSIA A SYNTETYCZNE

Gdy decydujemy się na pracę z pędzlami, musimy po pierwsze zwrócić uwagę na ich jakość. Włosie pędzelków Semilac pochodzi od... czerwonej kuny, zwierzaka zamieszkującego rejony Syberii. Włosie Kolinsky charakteryzuje niebywała wytrzymałość, smukłość i sprężystość, przez co deklasuje inne pędzle. Pędzelki syntetyczne to nieporozumienie. Jeśli posiadacie takie w swoich kuferkach, a zdobienia Wam nie wychodzą, to macie bardzo prostą odpowiedź - dlaczego.

pędzle nailart

PORÓWNANIE PĘDZELKÓW SEMILAC

Gama pędzelków od Semilac to aż 11 propozycji dla idealnego manicure. Są to pędzelki do zdobień płaskich, do precyzyjnych, do techniki one stroke, do żeli kolorowych. Każdy znajdzie więc taki pędzel, którym pracuje mu się najlepiej.

semilac porównanie pędzleków

  • N 0001 oraz N 001 - szczególnie polecane do wykończeń wzorów. Zwłaszcza tam, gdzie wzór dochodzi do skórek, a dłuższe włosie może popsuć cały efekt. Oba są niezwykle precyzyjne i dla mnie są jak przedłużenie własnej dłoni. Mam nad nimi pełną kontrolę i dopieszczam detalami każdą stylizację.
  • N 01 - to uniwersalny pędzelek, którego każdy powinien posiadać na początku swojej przygody z nailartem. Sprawdzi się tak naprawdę do wszystkiego. Jest precyzyjny, a jednocześnie pozwala na wypełnieni kształtów lakierem.

jakie pędzle do zdobień

  • N 0002 i N 002 - pędzelki ze średniej długości włosiem. Uniwersalne, do zdobień płaskich. Wykonacie nimi większość wzorów, choć z drobnymi detalami może być problem. Dla mnie są idealnie do domalowania lakierem pod skórki.

pędzle do nailartu
czym zrobić wzorki na paznokciach

  • N 0003 i N 003 - moi ulubieńcy przy wszelkich zdobieniach geometrycznych, gdzie potrzebna jest długa, cienka linia. Wystarczy jedno zamoczenie pędzelka w żelu do zdobień, a linia maluje się praktycznie sama! Pozycja obowiązkowa! 

jakie pędzle do paznokci
zdobienie paznokci pędzleki

  • N 04 i N 05 - genialne do nakładania większej ilości produktu na paznokieć, wszelkich wypełnień, cieniowania na płasko, blendowania kolorów.

włosie kolinsky pędzelki

  • N 12 i N 15 - pędzelki dedykowane do zdobień one stroke. Z ich pomocą namalowanie cieniowanych kwiatów i ornamentów zajmie kilka sekund. Wymagają precyzji i wprawnej ręki, ale efekty, które dają są warte ciężkiej pracy i wielu ćwiczeń!

semilac najlepsze pędzelki

  • pędzle do żelu N4 i N6 - pędzelki idealne do przedłużania paznokci żelem, budowania paznokcia. Czasem używam ich także gdy łączę kolory i potrzebuję takimi mixami po prostu pomalować paznokcie.

pędzelkie do kresek manicure
zdobienia na paznokciach

Dajcie znać czy spróbowałyście już swoich sił w ręcznym zdobieniu paznokci? Jeśli potrzebujecie mojej rekomendacji, co do pierwszego zamówienia, to zdecydowanie jako zestaw startowy wybrałabym pędzelki: N 01, N 001N 05 N 003. Do tego czarnego SemiArta, SemiHolder i... ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć, a cała reszta i efekty przyjdą z czasem! :)


Co dziś zmalujecie?


PIERWSZA WIZYTA W NATURHOUSE - GDZIE, JAK, ZA ILE?

maja 23, 2018

PIERWSZA WIZYTA W NATURHOUSE - GDZIE, JAK, ZA ILE?

pierwsza wizyta w naturhouse

Ponad tydzień temu pochwaliłam się na Instagramie tym, że po raz kolejny (mam nadzieję, że ostatni) chcę na dobre zmienić swoje podejście do zdrowego stylu życia i tym samym wziąć się za moje nadprogramowe kilogramy. Kurację i drogę do lepszej siebie rozpoczęłam w sieciówce Naturhouse - czy słusznie?

Po publikacji tego zdjęcia i licznych Stories zasypaliście mi skrzynkę Waszymi radami, pytaniami i opiniami o moim wyborze, które były maksymalnie skrajne, co oznacza, że na zmianę zyskiwałam motywację do zmian i szybko ją traciłam. Ostatecznie postanowiłam kontynuować kurację i na sobie przetestować wszystkie Wasze wątpliwości. Zanim jednak pokażę na blogu efekty, opowiem Wam o pierwszej wizycie, na którą wybrałam się do punktu w Krakowie.

Czym jest Naturhouse?


To sieć centrów dietetycznych, których kuracje opierają się na trzech filarach: regularnej opiece dietetycznej, właściwym planie żywieniowym oraz naturalnej suplementacji. Ich punkty rozlokowane są w całej Polsce (i nie tylko Polsce), licząc ponad 350!

Jak wygląda pierwsza wizyta w Naturhouse?


Stresowałam się. Nie widziałam się z wagą od kilku miesięcy. Wiedziałam, że jest źle i wynik może mnie totalnie załamać, ale to moja wina, bo wolałam żyć w nieświadomości. Idąc do gabinetu wiedziałam jednak, że jestem na dnie i właśnie się z niego odbijam, bo już głębiej być nie mogę. Wiedziałam, że to mój dzień, mój miesiąc, mój czas. I tylko i wyłącznie ode mnie zależy, jak go wykorzystam.

W gabinecie powitała mnie Pani Renata - uśmiechnięta, sympatyczna, widząca moja przerażenie na słowo "waga". Zapytała o moje motywacje, co zaprowadziło mnie do jej gabinetu, czy mam już jakieś doświadczenia w temacie diet, jaki efekt chcę uzyskać... Nastąpiło oficjalne mierzenie, ważenie, pomiary - talia, udo, ręka, brzuch... Czekałam już tylko na obwód łydki, a moja irytacja na siebie rosła i rosła. Kiedy wróciłyśmy do rozmowy, zostałam zapytana o wszelkie moje choroby, przyjmowane leki, w tym także o tarczycę. Pani Renata przejrzała wyniki badań (dobrze mieć aktualne!) i mniej więcej wiedziała już, kim jestem! Zapytała o to, co lubię jeść, jak jem, jakie są moje nawyki, czy słodzę czy uprawiam sport. Pytań było masę, a potem...

... a potem wyciągnęła magiczny segregator, do którego wpisała moje aktualne wyniki. Nie będę się w tym miejscu chwalić, ile aktualnie ważę, to jeszcze nie czas i nie moment. Mam nadzieję, że za kilka miesięcy będę mogła pokazać Wam efekty mojej metamorfozy i wtedy ta waga posłuży do pięknego porównania, na razie wprawia mnie jedynie w wielkie zażenowanie. W każdym razie według pomiarów wyszło, że w organizmie mam ponad 11 kg wody (!!!), a najbliższe tygodnie będą skupiały się na jej usunięciu.

Dieta w Naturhouse


Na moje pierwsze siedem dni dostałam dietę urozmaiconą. Taką, jaką dostaje tam każdy na start. Przez ten czas mam obserwować swój organizm, zobaczyć jak wpływa na niego regularność, jakie porcje mi odpowiadają, czy godziny dobrane przez Panią dietetyk są w porządku i czy ostatecznie radzę sobie z eliminowaniem wykreślonych z mojego jadłospisu pozycji. Taki test sprawdzający! Dodatkowo zostałam wsparta suplementami - granulkami Fibrok (błonnik) i ampułkami Drenanat (produkty moczopędne).

Ile kosztuje kuracja w Naturhouse?


Tu padnie moje ulubione - TO ZALEŻY... Zależy od wagi docelowej, od metabolizmu, tempa chudnięcia, motywacji, przestrzegania zasad. 10 kg można zrzucić w rok, a można i w trzy miesiące. Wszystko zależy! Ja mam w planach optymistycznie 15 kg do moich urodzin 15 września!

Teoretycznie, w Naturhouse wizyty same w sobie są bezpłatne, w praktyce jednak płaci się za naturalne suplementy połączone ze specjalistyczną opieką dietetyka, pełnowartościową dietą czyli całą kompleksową kurację. Mogłabym nawet skłonić się ku stwierdzeniu, że w cenie jest też psychmotywacja, bo tak zapamiętałam pierwszą wizytę. Wśród zarzutów wobec sieciówki było, że "suplementy wciskane są na siłę, bo muszą wyrobić procent". Nic takiego nie odczułam podczas wizyty, a musicie mi uwierzyć - jestem osobą, która niechętnie ludziom odmawia (potrafię nawet umówić w banku na spotkanie dotyczące kredytu, którego w ogóle nie potrzebuję, bo ciężko mi powiedzieć "nie, dziękuję"). Tygodniowa paczka suplementów to jednak wydatek rzędu ok. 100-130 zł jeśli mowa o produktach namacalnych. W rzeczywistości wychodzi się nie tylko z produktami, ale także z pełnowartościowo rozpisaną dietą, silną motywacją do zmian i uczuciem opieki.

suplementy naturhouse

Podsumowując: wyszłam z punktu uskrzydlona, bo ktoś wreszcie powiedział mi, że będzie miło i przyjemnie. I że to nie jest żadna dieta, a zmiana myślenia i nawyków. Czuję motywację, bo na wizyty wybieram się co tydzień. A jeśli ktoś mi powie "zdrowych zasad to można się nauczyć samemu" - zupełnie tego nie neguję, oczywiście, że tak. Niektórzy po prostu potrzebują mocniejszego kopa w tyłek, bo samodyscyplina u nich kuleje. Tyle w temacie pierwszego razu.

PS Waga po drugiej wizycie -1,7 kg (1,2 kg wody i 0,5 tłuszczu) w tydzień!!!

Jeśli macie jakieś pytania, a będę potrafiła na nie odpowiedzieć - dajcie znać w komentarzach. Może macie także pytania bezpośrednio do Pani dietetyk - obiecuję, że wszystkie jej przedstawię i poproszę o odpowiedzi. Życzcie mi powodzenia, wytrwałości i niesłabnącej motywacji.


Słyszeliście już o Naturhouse?

TĘCZOWE OMBRE NA PAZNOKCIACH - #PATAMALUJE

maja 18, 2018

TĘCZOWE OMBRE NA PAZNOKCIACH - #PATAMALUJE

tęczowe ombre

Wiosna mnie inspiruje! Sprawia, że jakoś bardziej się chce, że chce się więcej i szybciej! To oznacza, że mimo mojej miłości do hybryd i ich trwałości chcę więcej eksperymentować na paznokciach i ciągle malować...

Z miłości do kolorów postawiłam ostatnio na tęczowe ombre. Zawsze zapierałam się, że nigdy w życiu nie będę miała niebieskich paznokci i w sumie nie skłamałam, bo zamiast paznokci mam paznokcia, a sumie to nawet jego połowę. 

Jak wykonać ombre na paznokciach?


Możemy to zrobić na dwa sposoby. Przy pierwszym możemy pomóc sobie gąbeczką i stemplować paznokcia, żeby uzyskać gładkie przejście. Osobiście nie przepadam za tą metodą, bo gąbeczki zostawiają na paznokciu bąble i brudzą się skórki dookoła. Drugi, mój ulubiony sposób, to pomalowanie paznokcia pół na pół i zacieranie granic kolorów pędzelkiem do idealnego efektów. W trakcie mojego malowania wyglądało to mniej więcej tak jak poniżej:

ombre na paznokciach

Ponieważ wybrałam kolory pastelowe, jasne, musiałam nałożyć 3 warstwy aby uzyskać idealne krycie. Przy każdym pociągnięciem pędzelkiem wycierałam pędzelek o suchy wacik. Ściągałam przy tym trochę koloru, więc zbierałam go z boków paznokcia. Ostatecznie wyszło idealnie!

pastelowe ombre semilac
tęczowe ombre paznokcie

Nie byłabym sobą gdybym nie dołożyła jakiegoś małego akcentu od siebie, więc gdzieniegdzie wpasowałam białą gwiazdkę posypaną na mokro akrylem i utwardzoną. Jest tęczowo! <3 p="">

Wszystkie produkty użyte do stylizacji: 

stylizacja tęczowa semilac
akryl na paznokcie
pastelowe paznokcie hybrydowe


Dajcie znać jak Wam się podoba!


NEW'S CORNER #9 - OSTATNIE DUŻE CIUCHY, OBIECUJĘ...

maja 07, 2018

NEW'S CORNER #9 - OSTATNIE DUŻE CIUCHY, OBIECUJĘ...

footway bloger

Dawno nie wrzucałam postów z cyklu New's Corner, choć wiele z Was się o nie dopominało  i mówiło to tym głośno przy okazji ostatniego konkursu, ale powinnyście domyślić się dlaczego. Tak jak pisałam w poprzednim poście - tarczyca i całokształt, moja waga, słodkości... Przestałam lubić zdjęcia i dobrze czuć się przed obiektywem.

A kiedyś było zupełnie inaczej, serio! Idąc jednak za ciosem, walcząc z niskim poczuciem własnej wartości, z własnymi kompleksami postanowiłam jednak wyjść ze swojej strefy komfortu i wrzucić Wam kilka zdjęć moich dwóch ulubionych ostatnio setów. Ciuchy zamówiłam z Bonprix, buty z Footway. I... obiecuje... to ostatnie duże rozmiary (choć w przypadku stóp to nie obraziłabym się gdyby jednak trochę urosły...).

airmaxy czarnewygodne buty sportowe
airmax black nike

Zamówiłam dresowe spodnie. Lubię ten workowy typ, bo on dużo ukrywa, choć S. stwierdził, ze robi mi z tyłka szafę. A ja po prostu cenię je za wygodę i wiem, że są super na spacer i na rower. Zestawiłam to z nowymi Airmaxami. To już moja druga para i przysięgam - nie ma wygodniejszych butów sportowych.

bonprix spodnie
spodnie bonprix plus size

W zeszłym tygodniu byłam z Anią na konferencji Trablin, więc postawiłam na klasyczną czerń. Spódnica jest idealnej długości - dokładnie zakrywa mi to co powinna, nie opina ud. W ogóle to jest dwustronna - nosiłam ją zarówno ze srebrnymi guzikami z przodu jak i z tyłu Jedyny mankament - trochę się mnie i elektryzuje. Zestawiłam ją z prostym podkoszulkiem z długimi rękawami i falbanką - cienki, przewiewny i ukrywa.... skrzydełka.

czarna spódnica za kolano
czarna spódnica plus size

Na nogach mam Crocsy. Najwygodniejsze buty świata. Obawiałam się, że noga będziecie się w nich pocić, ale nic z tych rzeczy - pod warunkiem, ze dobrze się na nodze zassają. Ponieważ mój rozmiar 36 jest nieco za duży to wystawiłam balerinki na mocne słońce, pod wpływem którego guma się skurczyła i idealnie dopasowała do mojej małej stopy (dzięki za pomysł Czarszka!). W domu mam dwie pary chodaków, a w planach jeszcze sandałki. 

baleriny worker crocs

Z Bonprix zamówiłam jeszcze sukienkę i spodnie, ale wzięłam... za duże rozmiary. Za duże jak na siebie! A to dowodzi temu, że sklep ciągle szanuje prawdziwe plus-size. Nie to co większość sieciówek kończąca na rozmiarze XL, w który nie potrafię wcisnąć tyłka (i nie potrafiłam nawet jak było mnie ciut mniej).

Miałam zawsze mieszane uczucia co do zamawiania ciuchów przez internet, bo nie lubiłam bawić się w zgadywanie, który rozmiar będzie mi fitował i późniejsze odsyłanie produktów. Ale muszę przyznać, że w tym przypadku trafiłam we wszystko perfekcyjnie. Jestem ciekawa jakie macie podejście do tego typu sklepów? 


Którą stylizację wolicie? Elegancko czy sportowo?



TOP OF THE MONTH #1 - LWÓW, NOWOŚCI, WARSZAWSKI HIGHLIFE I... SCHUDNĘ!

maja 01, 2018

TOP OF THE MONTH #1 - LWÓW, NOWOŚCI, WARSZAWSKI HIGHLIFE I... SCHUDNĘ!

meet beauty

Możecie bić i narzekać, bo posty z cyklu Top Of The Week totalnie zniknęły z bloga. Uznałam, ze pisanie co tydzień o tym, co się u mnie dzieje jest jednak bez sensu, bo zdarzają się tygodnie, gdzie od poniedziałku do niedzieli siedzę na tyłku przed komputerem, a moja trasa kursowania to Kraków-Tesco-Tarnów. Nie jest ciekawym człowiekiem, a moje życie po prostu jest nudne.

W taki sposób Top of The Week ewoluuje do Top of The Month. Podsumowywanie miesiąca jest nieco prostsze, choć też muszę mieć na uwadze to, żeby całkowicie Was nie zanudzić i nie stworzyć miesięcznego tasiemca.

Początkiem miesiąca razem z S., Anią i Agą wybraliśmy się do Lwowa. To była moja pierwsza i na pewno nie ostatnia wyprawa na Ukrainę. Powinnam w tym momencie zapuścić Wam link do tekstu na temat naszego krótkiego wypadu tak jak robiłam to w przypadku Wilna, Pragi czy Mediolanu, ale żadna ze mnie blogerka, bo... nie chciało mi się nosić aparatu, ograniczyli mi dostęp do neta, a pogoda była tak ładna, że wolałam korzystać z tego citybreaku i chłonąć, niż oglądać wszystko przez obiektyw. Do Lwowa jednak na pewno wrócę, a wtedy z pełną świadomością polecę Wam najfajniejsze miejsca.

wycieczka do lwowa
kawa w lwowie
panorama lwów

W kwietniu rozpoczęłam też sezon morski witając się z Bałtykiem po raz pierwszy w tym roku, a także trafiłam na miesięcznicę, a dokładniej rocznicę smoleńską celem doświadczeń społeczno-kulturowych. Na blogu nie poruszam tematów politycznych i daleko mi do jakichkolwiek osądów, ale zwyczaje jest mi przykro, że z wypadku robi się taką szopkę, tworzy się swojego rodzaju sektę wierzących w zamach, a to wszystko... za nasze pieniądze (bo nie byłabym cebulą, gdybym przecież o tym nie wspomniała).

bałtyk
tescofamily

Po drodze były urodziny S., które spędziliśmy w papugarni. A potem narodziło się w nas marzenie posiadania papugi Żako! Wszelkie informacje na ten temat mile widziane. Na razie musimy się zadowolić jednak innymi prezentami - S. książką o czerpaniu mocy z przyrody, a ja nową prostownicą Remington od neo24 (mistrzowska - kręci i prostuje szaloooona!). No cóż... jaka aparycja, takie prezenty. Ewidentnie więc wszyscy wiedzą, że mam ostatnio same badhairdays, a S. brakuje zieleni.

loki na prostownicy
papugi kraków

Pod kątem bloga kwiecień był obfity i zakręcony. Poczułam warszawski highlife uczestnicząc w kilku eventach. Na Guerlain, na promocji My Rouge G dostałam piękną spersonalizowaną szminkę, ucieszyłam się też z maki Tresemme, która wkracza do Polski (miałam ich kosmetyki ściągane ze Stanów), ostatnio z kolei Ania wzięła mnie do Escape Roomu na spotkanie z marką Element Cosmetics i stałam się posiadaczką kosmetyków z jadem żmiji. Wpadłyśmy też spotkać się z La Roche Possay by sprawdzić stan ochrony naszej twarzy przed promieniowaniem UV. Swoją drogą było to genialne doświadczenie zobaczyć ja te kremy działają w realu (ciemna plama na moim nosie poniżej to krem z filtrem UV, w rzeczywistości bezbarwny oczywiście!). Z tego spotkania wracałyśmy tramwajem... z dwoma ogromnymi balonami w kształcie psa. Ostatni event to marka Mane'n Tail, która do Polski wprowadziła kosmetyki do włosów stosowane pierwotnie... do końskich grzyw. Międzyczasie zaczęli ich jednak używać jeźdźcy i marka zmuszona była do dostosowania produktów do ludzkiego pH. Cudo!

pomadki guerlain
la roche filtr uv
tresemme event
kosmetyki z jadem żmiji
kosmetyki do włosów mane 'n tail

W przedostatni weekend udało mi się także być na Meet Beauty i spotkać z przenajświętszą trójcą paznokciową. Dziewczyny to arcymistrzynie - jeśli jeszcze ich nie śledzicie, koniecznie musicie to nadrobić! Ania i Aga!

aga lorynowicz

Z ciekawostek... wymieniłam swoją garderobę na letnią i okazało się że nie wchodzę w 80% swojej szafy. Na przestrzeni roku dzięki uprzejmości mojej tarczycy i mojej nieposkromionej miłości do niezdrowego jedzenia przybyło mi co najmniej 15 kilo. Dlaczego o tym piszę? Bo trochę wierze, że publiczne przyrzeczenie do "ogarnięcia się" bardziej zmotywuje mnie do walki o siebie. Prawdopodobnie będę miała też fajnego partnera do mojej wielkiej-małej metamorfozy. W każdym razie... IDĘ NA NOŻE! Nie odpuszczę tym centymetrom! Ostatnio nawet wsiadłam na rower, żeby zrobić trasę na Balice. Co z tego, że dostałam mandat, bo wieża lotnicza nasłała na nas policję, jakobyśmy wtargnęli na teren lotniska. Oj...

samoloty kraków

Nie mam pojęcia czy taka forma relacji z tego,co u mnie się przyjmie. Tym bardziej nie wiem czy mogę Wam obiecać regularność, ale na próbę wrzucam, bo w ramach ostatniego konkursu na Instagramie na pytanie co chcielibyście przeczytać na blogu dostałam kilka próśb o... trochę prywaty :)

Trzymajcie kciuki, żeby maj był dla mnie łaskawy, a pizza... nie pachniała tak dobrze!

Dajcie znać, że tu jesteście!

Copyright © 2017 Pata bloguje