Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytadło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytadło. Pokaż wszystkie posty
NOWY ROK, STARA JA - CZYLI CO MYŚLĘ O NOWOROCZNYCH POSTANOWIENIACH I JAKIE MAM PLANY NA 2021?

stycznia 28, 2021

NOWY ROK, STARA JA - CZYLI CO MYŚLĘ O NOWOROCZNYCH POSTANOWIENIACH I JAKIE MAM PLANY NA 2021?


W wielu podsumowaniach czytam, że 2020 rok był straszny, tragiczny, a ludzie z nadzieją patrzą w 2021 i wiecie co? Ja tam się z 2020 bardzo cieszę. I z tej całej pandemii również... bo gdyby nie ona, nie byłabym tu gdzie dziś jestem.

5 RZECZY, O KTÓRYCH MUSISZ PAMIĘTAĆ, ŻEBY... PRZETRWAĆ ŚWIĘTA!

grudnia 23, 2019

5 RZECZY, O KTÓRYCH MUSISZ PAMIĘTAĆ, ŻEBY... PRZETRWAĆ ŚWIĘTA!


Chyba nie lubię Świąt. Piszę "chyba", ponieważ w mojej głowie kotłuje się od natłoku emocji. Uwielbiam przygotowywanie prezentów, uwielbiam świąteczne pichcenie i cały kram organizacji, ale jest też w Świętach coś, co mnie stresuje, denerwuje, wpędza w jakieś nieuzasadnione kompleksy i... pogania. Jak przetrwać ten nadchodzący czas? Sprawdźcie pięć moich porad!


1. Odrzuć wyobrażenia!


Nie wiem jak Wy, ale ja jestem typem superkontrolera. Zawsze na wszystko muszę mieć plan, jakiś pomysł. Zawsze snuję różne wizje, a oczyma wyobraźni widzę, jak coś ma wyglądać. Wiecie czym to skutkuje, prawda? Bardzo często się rozczarowuję. Bo okazuje się, że brutalna rzeczywistość znowu wygrywa. 

W tym roku marzy mi się pięknie przyozdobiony stół i idealna konsystencja sosu koperkowego, w którym podam ryby. Marzy mi się śnieg oraz to, że może mój brat choć raz w roku ubierze koszulę. Ale nie chcę o tym myśleć i się nastawiać (a przynajmniej będę próbować tego nie robić), bo i tak nie będzie idealnie. Nigdy nie było - nawet sos koperkowy można przecież zepsuć :) Zobaczymy więc, co przyniesie ten świąteczny czas, przecież ideały są przereklamowane.

2. Nie kombinuj na siłę!


Doświadczam tego co roku, szczególnie jeśli chodzi o prezenty. Choćbym się dwoiła i troiła, są tacy, którym po prostu nie da się dogodzić. Wiem, że liczy się pamięć, a zamiast drogich paczek w tym czasie ważniejsza jest po prostu obecność, ale jednak podarunki to jeden z elementów naszej tradycji. I co roku naprawdę bardzo się staram, żeby rzeczy, w które pakuję sporo czasu i pieniędzy, podobały się i zwyczajnie były użyteczne. 

Czasem ściągam dany prezent z drugiego końca świata, żeby tylko usłyszeć: "Raczej nie będę tego używał". It's ok, no offence. Starałam się. Wiecie jednak, co zrobię w tym roku w takiej sytuacji? Wpadłam na pomysł, że każdy nietrafiony podarek puszczę kurierem przez Furgonetkę, czyli po prostu obdaruje nietrafionymi prezentami kogoś innego, bardziej potrzebującego.

Czemu tak? Żeby mieć poczucie realizacji prezentowej misji w 100%. A Furgonetka to agregator wszelkich usług kurierskich - dzięki niej będę mogła szybko i łatwo odnaleźć w danej chwili najtańszą na rynku opcję i zamówić odbiór w dowolnym miejscu - pracy czy domu. Jeśli prezent się nie spodoba, to szybko znajdzie nowego właściciela, zadowolonego właściciela. Moim domownikom pozostanie tylko śledzenie paczek! Polecam ten patent! :P


3. Mów nie!


Asertywność to cecha, której mi brakuje na co dzień, a w Święta... szczególnie. "Jeszcze trochę sałatki?", "To jedźcie tam i wróćcie do nas, ok?", "Będziesz siedzieć obok cioci Halinki, w porządku?". NIE. Po prostu NIE!

Macie absolutne prawo, żeby powiedzieć "basta" w momencie, kiedy nie czujecie się komfortowo. Kiedy ktoś narzuca Wam własne zdanie, próbuje dopasować do swojego widzimisię albo oczekuje odpowiedzi na pytania, na które wcale nie macie ochoty odpowiadać ("Kiedy ślub?", "Kiedy dziecko?" - norma). To Święta, ale nie musimy robić dobrej miny do złej gry. Mówiąc, co nam na sercu leży, unikniemy stresowych sytuacji i pozostaniemy w zgodzie z samym sobą.

4. Spędź te Święta z najfajniejszą osobą - ZE SOBĄ!


Jeszcze chwila i zaraz przedświąteczna gorączka opadnie. Siądziemy razem do stołu. A potem spędzimy kilka dni, oglądając świąteczne filmy i dojadając resztki jedzenia. 

Ale znajdźcie też trochę czasu dla siebie - najlepiej na takie aktywności, na które na co dzień zwyczajnie brakuje czasu lub chęci. Może łyżwy (bo w rodzinnym mieście trzymacie jeszcze swoje figurówki?), może gorąca kąpiel w wannie (bo w tym wynajmowanym lokum na stanie jest tylko prysznic?). Wiem, że to czas rodzinnych spotkań i bycia razem, ale nie zapominajcie, że to także czas dla siebie.

5. Doceń to, co masz i gdzie jesteś!


Trochę tu ponarzekałam, ale nie jest przecież tak źle, a Święta mogą być też czasem docenienia jakości swojego życia. Pamiętajmy, że nie wszyscy mają ciepły kąt, gorący babciny barszcz i kochające osoby dookoła. Cieszmy się więc sobą, nawet mimo tego wszystkiego, co nam nie pasuje.


Dajcie znać, czy sami macie jakieś sprawdzone sposoby na Święta? Czy to dla Was miły czas, a może jednak stres goniący stres? Sama mimo wszystko życzę Wam wszystkiego, co najpiękniejsze - żeby każdy dzień nadchodzących Świąt był pełen pozytywnych niespodzianek!


Wesołych Świąt!

A TY JAKIM POTWORKIEM JESTEŚ? ZRÓB TEST!

grudnia 10, 2019

A TY JAKIM POTWORKIEM JESTEŚ? ZRÓB TEST!


Jestem taką najprawdziwszą z bab. Z krwi i kości. Z darcia, tupania nogą, strzelania fochów. Składam się w 20% z czekolady, a w 80% z niewiemcochcealechce. Wściekam się i krzyczę, potrafię nawet zapłakać na zawołanie. Jestem jednak średnim potworem, a Ty?

Podstępny czas

Znacie to, dziewczyny. Kilka dni w miesiącu wyglądacie jak dorodna kuleczka, w każdej pozycji bolą Was plecy, żołądek chce pochłaniać rekordowe ilości słodkiego, a z trawieniem ma ogromne trudności. Kilka dni, podczas których zaparzona mięta z kawałkiem cytryny nie pachnie jak mięta. Jej zapach Was drażni, choć na ogół pijecie ją w hektolitrach. Znasz to? Jeśli nie, zazdroszczę i gratuluję jednocześnie – jesteś w ok. 20% żeńskiego społeczeństwa, których PMS nie dotyka… ale nie, że w ogóle. Po prostu nie odczuwasz tak bardzo jego skutków. 


5 historii z mojego życia wziętych, czyli test dla Ciebie!
(Wszystkie opisane niżej sytuacje rozgrywają się w okresie PMS).


Euforia, wahania nastrojów

Wracasz z pracy, właśnie zaczyna się robić cieplej. Ja wiem, kwiecień może. Drzewa zaczynają kwitnąć. Idąc drogą patrzysz na gołębia, który zbiera przed Tobą drobne patyczki. Co robisz?
  • „No spoko, gołąb. Nie zwracam na niego nawet uwagi, idę dalej” - 0 pkt
  • „A kto to jest takim pięknym ptaszkiem? A kto zbiera takie patyczki? Tititit” - 1 pkt
  • „Jaki mądry gołąb, jaki dojrzały! Dom buduje ! Zbiera dla dzieci! Ja mu jeszcze znajdę patyczków! Co za wspaniałe stworzenie” - 2 pkt

Mocniejsze odczuwanie zmian temperatury, stany depresyjne

Pełnia zimy, temperatura na poziomie -15 stopni. Ludzie wyciągnęli z szaf najgrubsze kurtki i płaszcze. Wyglądają jak dorodne sumo, a Ty?
  • „Najgrubsza kurtka – jest, ciepły szal – jest! Zimno – jest! Nie ma problemu, ogarnę to!” - 0 pkt
  • „Kurde, zimno… Może jednak nie będę wychodzić? Śnieg? Nie cieszy mnie to” - 1 pkt
  • „Nigdzie się nie wybieram. Łóżko my love!” - 2 pkt

Brak skupienia

Właśnie wyszedł nowy odcinek Twojego ulubionego serialu, a Ty akurat masz wolny wieczór. Jak będzie wyglądał?
  • „Szybki prysznic, wieczór dla siebie z maseczką i nowym odcinkiem, plan idealny” - 0 pkt
  • „Niech będzie kąpiel, tylko potem od razu będzie chciało mi się spać, ale włączę, niech leci w tle” - 1 pkt
  • „Wezmę prysznic rano chyba… a może nie. Serial? No, skoro już go oglądam… Zaraz… o czym oni w ogóle mówią? Kompletnie nie mogę się skoncentrować” - 2 pkt

Obniżony nastrój, puchnięcie, brak pewności siebie

Dziś jest ten dzień, firmowa impreza, chcesz pokazać się z jak najlepszej strony, bo mocno liczysz na awans:
  • „Wszystko mam, jestem gotowa na podbój świata!” - 0 pkt
  • „Czuję, że wszystko mnie boli, spać mi się chce. To starość? Jeszcze ekspres w sukienka mi się nie dopina!” - 1 pkt
  • „Wyglądam okropnie, nie chce mi się nigdzie iść. Pewnie i tak zrobię z siebie idiotkę, nie mam na co liczyć. Są lepsi ode mnie. Lepsi, ładniejsi i chudsi” - 2 pkt

Irytacja, rozdrażnienie błahostkami

Wynoszenie śmieci podczas PMS to jest często w moim przypadku najdalsza destynacja, jeśli chodzi o wychodzenie na zewnątrz, a ile radości z niej mam! Którą z poniższych osób jesteś?
  • „Wyniosę śmieci, w sumie to nawet ładnie je posegreguję. Wezmę jeszcze z kosza od starego. Lubię porządek” - 0 pkt
  • „Dobra, wyniosę te śmieci. Ale te starego to ostatni raz tykam. Do cholery, mógłby to sam robić. Moje biurko - moje śmieci, jego biurko - jego śmieci” - 1 pkt
  • „#$%^$, jak zwykle! Typowe! To wspólne śmieci, a tradycyjnie muszę wynosić je ja! #%%## Serio?! Włożył plastik do papieru?! Jak MOŻNA WŁOŻYĆ PLASTIK DO PAPIERU?!” - 2 pkt



Wyniki:

10-8 pkt – jesteś strasznym potwoooorem. PMS potrafi porządnie dać Ci w kość. Doświadczasz co najmniej trzech jego symptomów (a wiesz, że istnieje ponad 300?). Często nie panujesz nad swoimi emocjami, potrafisz w jednej chwili zabić wzrokiem za głośne kichnięcie i płakać z powodu głodu w Afryce. Podczas PMS czujesz się jak bombka na świątecznej choince – jesteś krucha, okrągła, kręcisz się dookoła i tak naprawdę nie wiesz do końca, o co Tobie samej chodzi.

7-4 pkt – potworek umiarkowany. Często poddajesz się humorom uzależnionym od Twoich hormonów. Niby panujesz nad sytuacją dookoła, ale jedna rzecz nie po Twojej myśli potrafi na chwilę zbić Cię z tropu. Walczysz ze sobą i z innymi, czasem zapłaczesz, przez chwilę poużalasz się nad swoim losem, ale masz świadomość, że wszystkie Twoje zachowania mają źródło w zmiennym stężeniu hormonów.

3-0 pkt – zdecydowanie #NieTraciszDni na PMS. Masz ważniejsze rzeczy do roboty! Nawet jeśli czujesz wszechogarniające i wciągające dołki, to podajesz się im, by wyjść z jeszcze większą determinacją. Masz na PMS swoje sposoby: aktywność, zdrowe odżywianie czy tabletka leku Castagnus. Jesteś świadoma swojej wartości i nic nie stanie Ci na drodze do podboju świata!


Dajcie znać, co Wam wyszło?


PS Każda z nas jest czasem potworkiem. Szczególnie podczas PMS. Mam nadzieję, że takie określenie nikogo nie uraziło. Miało ono na celu humorystyczne podejście do tematu, trudnego tematu, który dla zbyt wielu kobiet, młodszych i starszych, jest comiesięcznym koszmarem. Zespół napięcia przedmiesiączkowego to realny problem. Pamiętajcie, że na trudny PMS istnieją proste rozwiązania. Także farmakologiczne. Dbajcie, aby potworek nigdy nie zamienił się w potwora!

Powyższy test ma jedynie charakter informacyjny. Nie jest formą diagnozy - ma jedynie na celu zwrócenie uwagi na objawy PMS. W przypadku jakichkolwiek niepokojących objawów należy skonsultować się z lekarzem. Wpis powstał we współpracy z marką Castagnus w ramach akcji #NieTracęDni.



KRADZIEŻ ZDJĘĆ W INTERNECIE - PRZYKŁADY Z ŻYCIA WZIĘTE

października 03, 2019

KRADZIEŻ ZDJĘĆ W INTERNECIE - PRZYKŁADY Z ŻYCIA WZIĘTE


Miałam ten post napisać już w ramach akcji #TworzęNieKradnę, ale to był intensywny okres i nim się zebrałam, to trochę mi zeszło. Chciałabym Wam dziś pokazać na przykładach jak w Internecie kradnie się dorobek intelektualny innych, będą konkretne przykłady, które dotknęły mnie. Zależy mi, żeby uczulić Was na pewne sytuacje i pokazać, że nawet zwykłe pożyczenie celem inspiracji nie jest okej, dlaczego? Zapraszam na post...
CZY BLOGERZY TO HIPOKRYCI?

października 14, 2018

CZY BLOGERZY TO HIPOKRYCI?

reklama blogerzy

Od pewnego momentu, kiedy rynkiem "pisanego pamiętnika" zaczęły rządzić pieniądze i liczy się teraz głównie hajs, hajs i hajs, słyszę, że blogerzy to hipokryci. Reklamują jedno, mówią o drugim, używają trzeciego. Czy naprawdę tak jest? A jeśli tak, to dlaczego? Nie będzie to usprawiedliwienie, ale kilka słów mojej perspektywy, także w kontekście moich badań prowadzonych do pracy magisterskiej.
5 RZECZY, KTÓRYCH PRAWDOPODOBNIE NAUCZYSZ SIĘ WYJEŻDŻAJĄC NA STUDIA

czerwca 14, 2018

5 RZECZY, KTÓRYCH PRAWDOPODOBNIE NAUCZYSZ SIĘ WYJEŻDŻAJĄC NA STUDIA

pata bloguje studia

Niektórzy z Was, po ukończeniu szkoły średniej, stoją właśnie przed życiowymi wyborami, które mogą wpłynąć i dobitnie zaważyć na całej przyszłości. Wiem jak to jest, też przez to przechodziłam. I wybrałam... zarządzanie jak najbezpieczniejszą opcję, która nie zamykała mi żadnej furtki. Ale ja dziś nie o tym. Myślałam ostatnio o mojej ponad 6-letniej przygodzie ze studiowaniem i wybrałam 5 rzeczy, których nauczyłam się dzięki wyjazdowi z domu. Może któraś z tych rzeczy pokrywa lub pokryje się z Twoimi doświadczeniami? 
TOP OF THE MONTH #1 - LWÓW, NOWOŚCI, WARSZAWSKI HIGHLIFE I... SCHUDNĘ!

maja 01, 2018

TOP OF THE MONTH #1 - LWÓW, NOWOŚCI, WARSZAWSKI HIGHLIFE I... SCHUDNĘ!

meet beauty

Możecie bić i narzekać, bo posty z cyklu Top Of The Week totalnie zniknęły z bloga. Uznałam, ze pisanie co tydzień o tym, co się u mnie dzieje jest jednak bez sensu, bo zdarzają się tygodnie, gdzie od poniedziałku do niedzieli siedzę na tyłku przed komputerem, a moja trasa kursowania to Kraków-Tesco-Tarnów. Nie jest ciekawym człowiekiem, a moje życie po prostu jest nudne.

W taki sposób Top of The Week ewoluuje do Top of The Month. Podsumowywanie miesiąca jest nieco prostsze, choć też muszę mieć na uwadze to, żeby całkowicie Was nie zanudzić i nie stworzyć miesięcznego tasiemca.

Początkiem miesiąca razem z S., Anią i Agą wybraliśmy się do Lwowa. To była moja pierwsza i na pewno nie ostatnia wyprawa na Ukrainę. Powinnam w tym momencie zapuścić Wam link do tekstu na temat naszego krótkiego wypadu tak jak robiłam to w przypadku Wilna, Pragi czy Mediolanu, ale żadna ze mnie blogerka, bo... nie chciało mi się nosić aparatu, ograniczyli mi dostęp do neta, a pogoda była tak ładna, że wolałam korzystać z tego citybreaku i chłonąć, niż oglądać wszystko przez obiektyw. Do Lwowa jednak na pewno wrócę, a wtedy z pełną świadomością polecę Wam najfajniejsze miejsca.

wycieczka do lwowa
kawa w lwowie
panorama lwów

W kwietniu rozpoczęłam też sezon morski witając się z Bałtykiem po raz pierwszy w tym roku, a także trafiłam na miesięcznicę, a dokładniej rocznicę smoleńską celem doświadczeń społeczno-kulturowych. Na blogu nie poruszam tematów politycznych i daleko mi do jakichkolwiek osądów, ale zwyczaje jest mi przykro, że z wypadku robi się taką szopkę, tworzy się swojego rodzaju sektę wierzących w zamach, a to wszystko... za nasze pieniądze (bo nie byłabym cebulą, gdybym przecież o tym nie wspomniała).

bałtyk
tescofamily

Po drodze były urodziny S., które spędziliśmy w papugarni. A potem narodziło się w nas marzenie posiadania papugi Żako! Wszelkie informacje na ten temat mile widziane. Na razie musimy się zadowolić jednak innymi prezentami - S. książką o czerpaniu mocy z przyrody, a ja nową prostownicą Remington od neo24 (mistrzowska - kręci i prostuje szaloooona!). No cóż... jaka aparycja, takie prezenty. Ewidentnie więc wszyscy wiedzą, że mam ostatnio same badhairdays, a S. brakuje zieleni.

loki na prostownicy
papugi kraków

Pod kątem bloga kwiecień był obfity i zakręcony. Poczułam warszawski highlife uczestnicząc w kilku eventach. Na Guerlain, na promocji My Rouge G dostałam piękną spersonalizowaną szminkę, ucieszyłam się też z maki Tresemme, która wkracza do Polski (miałam ich kosmetyki ściągane ze Stanów), ostatnio z kolei Ania wzięła mnie do Escape Roomu na spotkanie z marką Element Cosmetics i stałam się posiadaczką kosmetyków z jadem żmiji. Wpadłyśmy też spotkać się z La Roche Possay by sprawdzić stan ochrony naszej twarzy przed promieniowaniem UV. Swoją drogą było to genialne doświadczenie zobaczyć ja te kremy działają w realu (ciemna plama na moim nosie poniżej to krem z filtrem UV, w rzeczywistości bezbarwny oczywiście!). Z tego spotkania wracałyśmy tramwajem... z dwoma ogromnymi balonami w kształcie psa. Ostatni event to marka Mane'n Tail, która do Polski wprowadziła kosmetyki do włosów stosowane pierwotnie... do końskich grzyw. Międzyczasie zaczęli ich jednak używać jeźdźcy i marka zmuszona była do dostosowania produktów do ludzkiego pH. Cudo!

pomadki guerlain
la roche filtr uv
tresemme event
kosmetyki z jadem żmiji
kosmetyki do włosów mane 'n tail

W przedostatni weekend udało mi się także być na Meet Beauty i spotkać z przenajświętszą trójcą paznokciową. Dziewczyny to arcymistrzynie - jeśli jeszcze ich nie śledzicie, koniecznie musicie to nadrobić! Ania i Aga!

aga lorynowicz

Z ciekawostek... wymieniłam swoją garderobę na letnią i okazało się że nie wchodzę w 80% swojej szafy. Na przestrzeni roku dzięki uprzejmości mojej tarczycy i mojej nieposkromionej miłości do niezdrowego jedzenia przybyło mi co najmniej 15 kilo. Dlaczego o tym piszę? Bo trochę wierze, że publiczne przyrzeczenie do "ogarnięcia się" bardziej zmotywuje mnie do walki o siebie. Prawdopodobnie będę miała też fajnego partnera do mojej wielkiej-małej metamorfozy. W każdym razie... IDĘ NA NOŻE! Nie odpuszczę tym centymetrom! Ostatnio nawet wsiadłam na rower, żeby zrobić trasę na Balice. Co z tego, że dostałam mandat, bo wieża lotnicza nasłała na nas policję, jakobyśmy wtargnęli na teren lotniska. Oj...

samoloty kraków

Nie mam pojęcia czy taka forma relacji z tego,co u mnie się przyjmie. Tym bardziej nie wiem czy mogę Wam obiecać regularność, ale na próbę wrzucam, bo w ramach ostatniego konkursu na Instagramie na pytanie co chcielibyście przeczytać na blogu dostałam kilka próśb o... trochę prywaty :)

Trzymajcie kciuki, żeby maj był dla mnie łaskawy, a pizza... nie pachniała tak dobrze!

Dajcie znać, że tu jesteście!

CELEBRUJMY PRZYJAŹŃ! CZY JESTEŚ DOBRYM PRZYJACIELEM?

listopada 25, 2017

CELEBRUJMY PRZYJAŹŃ! CZY JESTEŚ DOBRYM PRZYJACIELEM?

jak dbać o przyjaźń

Już dawno chciałam napisać mocny, lifestylowy tekst o sile prawdziwej przyjaźni. Taki wiecie... poruszający serca, przenoszący góry, ale ciężko pisać o przyjaźni, kiedy każda relacja jest mocno indywidualną sprawą dwojga ludzi. W tle leci właśnie "Burning in the sky" i nucę za Chesterem "I'm swimming in the smoke of bridges I have burned, so don't apologize - I'm losing what I don't deserve", bo faktycznie w swoim życiu mostów spaliłam wiele i zaprzepaściłam przyjaźnie, na które nie zasługiwałam.


Z wiekiem doceniasz bardziej


Nie wiem jak u Was, ale moje nastoletnie przyjaźnie nie przetrwały (poza jedną!) próby czasu. Okazuje się więc, że człowiek niedojrzały - psychiczne, emocjonalnie zmieniał towarzystwo jak rękawiczki i frajdę sprawiały mu przelotne znajomości (bez podtekstów!).

Z biegiem czasu zauważyłam, że ciężko mi pogadać z kimś głębiej z anegdotkami, bo poruszane są jedynie bieżące tematy. Ciężko wtrącić "A pamiętasz jak 6 lat temu...", ciężko porównywać problemy, ciężko mówić o zmianach i pomysłach na zmiany rozwiązujące dany problem, kiedy jedynie znamy kogoś tu i teraz. Podczas rozmów padają wtedy oklepane frazy, a rozmowa najczęściej zaczyna się od "No co tam nowego/ciekawego/słychać/u Ciebie"?


Nadmiar relacji


Niby to trochę dziwne, że mimo takiej sieci kontaktów i ogromnej liczby znajomych często czujemy się samotnie. Wydawać by się mogło, że poznawanie coraz to nowych ludzi powinno sprawić, że nigdy się w takiej sytuacji nie znajdziemy. Mnogość relacji nie wpływa jednak korzystnie, bo w żadną nie angażujemy się dostatecznie, żadna nie jest relacją głęboką, a sami chyba też trochę okłamujemy siebie? 

To normalne, że poznając ludzi chcemy zawsze pokazać się z jak najlepszej strony. Czasem wręcz za bardzo. Często udajemy, a żeby utrzymać (jako-tako) relację, bardziej i bardziej popadamy w spiralę małych kłamstewek. W końcu chwytamy się na tym, że "Lol, ja tu chyba nie pasuję".

Face to face, nie fejs


Miałam na ten rok mocne postanowienie poprawy, a że zbliża się jego koniec chcę się z niego rozliczyć:

  • Obiecałam sobie poznać nowych ludzi, wartościowych ludzi - to mi się nie udało, relacje które budowałam nie były jak się okazało warte zachodu. Sama też trochę zamknęłam się na nowości, a poznając kogoś od razu przypinałam mu łatkę.
  • Obiecałam sobie odbudować spalone mosty - kiedy to po czasie zdałam sobie sprawę, że szkoda było przesądzać definitywnie sprawę. 1:0 dla mnie - udało się!
  • Obiecałam sobie odrzucić to co materialne i interesowne - a takich relacji miałam kilka. Czułam jak rośnie we mnie frustracja, irytacja, kiedy czasem spotykałam pewne osoby. Co najśmieszniejsze wiedziałam, że utrzymują ze mną kontakt TYLKO dlatego, że mają w tym jakiś interes. Wiele razy wychodziło to czarno na białym. Z klasą się więc odcięłam, choć niejedno przekleństwo nadal wymyka mi się pod nosem.
  • Obiecałam sobie pielęgnować - postanowiłam częściej się spotykać i nie odwoływać umówionych meetingów zwalając na zmęczenie. Postanowiłam zamienić fejsa na face to face. Nasze studenckie mieszkanie wprawdzie nie jest przystosowane do dużej ilości osób, ale staram się spotkać z ludźmi. Oczywiście w akompaniamencie dobrego jedzenia, no bo jak? (jeśli szukacie naczyń do podawania przekąsek  - moje są z Tescomy i sprawdzają się świetnie - nic na nich nie zostaje haha).

tescoma naczynia na przekąski
impreza tescoma naczynia
w czym podawać przekąski
przekąski na wieczór

Kiedy myślę nad puentą czytając jeszcze raz ostatnie zdanie stwierdzam, że fajnie ludzie i dobre jedzenie zdecydowanie idą ze sobą w parze. Grono bliskich mi osób w tym roku mocno się zawęziło, ale wiem, że ważni dla mnie ludzi są warci każdej mojej minuty. Część z nich poznałam dzięki blogowi - to nie mogło się lepiej poskładać. Ania, Justynka - darujcie mi główne :*


A jak Wy celebrujecie Wasze przyjaźnie?


TOP OF THE WEEK #6 - NOWE TRENDY W MANICURE, ŚWIĄTECZNA SKNERA I NIEOPÓŹNIONE PKP (!)

listopada 21, 2017

TOP OF THE WEEK #6 - NOWE TRENDY W MANICURE, ŚWIĄTECZNA SKNERA I NIEOPÓŹNIONE PKP (!)


Kiedy zaczynam ten tygodnik jest jeszcze poniedziałek, a ja wracam z Warszawy chyba po raz pierwszy pociągiem bez opóźnienia. Pomijam fakt, że kupiłam bilet powrotny na 19.11, a w chwili obecnej jest 20.11? Zdarza się nawet najlepszym. Nieważne - zapraszam na przegląd tygodnia!

Wraz z rozpoczęciem nowego tygodnia obiecałam sobie mocne postanowienie poprawy. Poprawy mojego zdrowia, organizmu, kondycji, ogólnie rzecz biorąc mojego wyglądu fizycznego. Kocham jeść niezdrowo, ale restrykcyjne diety nie są mi straszne, kiedy już poznam ich zasady i po prostu się w nie wkręcę (pisałam np. o Dukanie). W tym tygodniu udało mi się wybrać na badania, żeby ogarnąć moją tarczycę, a w efekcie powiedzieć hello Mrs. Dąbrowska!

Oczyszczam się...

Postanowiłam spróbować swoich sił na diecie warzywno-owocowej. Szło mi świetnie i po pierwszym kryzysie i migrenowym bólu głowy mój organizm naprawdę przestawił się na jakieś inne tory i z ochotą patrzył na urozmaicone menu w postaci jabłka, sok z jabłka, sałatkę z... jabłka, czy jabłkowe smoothie, hah. Szło mi wybitnie, aż nie pojechałam do Warszawy. Serio!


Pokaz Semilac

Zrobiłam sobie weekend dla siebie. Paznokciowe show Semilaca zaplanowane było na 19.11, jednak w Wawie pojawiłam się już w sobotę, a Ania powitała mnie voucherem na... sushi. No i żegnaj poście. A że wybitnie potrzebowałam pogaduch, jedzenia i pogaduch, nie mogłam odmówić, a tym bardziej stawiać osoby, która mnie gości oddając swój materac w sytuacji, kiedy pół dnia zastanawia się co zrobić, żebym nie chodziła głodna.

W niedzielę zabrałam Was na pokaz Semilaca. Jeśli śledziliście moje InstaStories mieliście okazję zapoznać się z nadchodzącymi trendami w manicure - HashMani, MiniMani, ManiDot, SpaceMani - to tylko nieliczne z propozycji od hybrydowej marki - więcej szczegółów zdradzę Wam niedługo w poście z relacją, który już się pisze. Zobaczyliście też kilka kreacji czołowych polskich projektantów! Jak się okazało - z moimi paznokciami, które zrobiłam na pokaz nawet wpisałam się w trendy! Zaskoczyliście mnie ilością zapisań! Podobają się?


Świąteczna sknera

Będąc w Warszawie postanowiłam rozejrzeć się za świątecznymi prezentami dla rodziny. Zrobiłam listę potencjalnych rzeczy i wybrałam najgorszy z możliwych cel - Złote Tarasy. Nie wiem co one w sobie mają - za każdym razem będąc w Wawie są na mojej liście miejsc, do których muszę wpaść, a kiedy już się w nich znajdę to zaczynam się za to przeklinać. Za tłumy, za wyprzedaże (!), ruch, szybkość, ścisk, przepych. Teraz dostałam już takiej furii, że nawet stwierdziłam, że żadnych prezentów nie będzie i mam na to wywalone. 

Jak ochłonęłam to uratowała mnie Strefa Zakupowa. Dzięki rankingom produktów uniknęłam pytania konsultantów w sklepach o konkretne modele i słuchania ich peanów na tematy sprzętowe, nie zmarnowałam czasu na forach. Po prostu kliknęłam co trzeba było i... powiedzmy, że jestem na półmetku świątecznych przygotowań. A uwierzcie mi, że lepiej załatwić wszystko przed szaleństwem rozwścieczonego tłumu... Macie już prezenty?

strefa-zakupowa

Ludzie

W tym tygodniu spędziłam wiele czasu z ludźmi, którzy są dla mnie ważni i których zdanie się dla mnie liczy. Listopad to czas wspomnień i powolnego żegnania się z obecnym rokiem, a ten był dla mnie wyjątkowo ciężki i chcę o nim jak najszybciej zapomnieć. Choć w kwestii bloga, kręgu znajomych wiele rzeczy się wyklarowało, to gdzieś po drodze w dupę dała mi tarczyca, straciłam na chwilę siebie i głos, który zawsze był swojego rodzaju przewodnikiem, a wraz z jego zniknięciem umarła muzyczna cząstka mnie. Idź sobie 2017, nigdy nie wracaj!

When life leaves us blind
Love keeps us kind
It keeps us kind


Zostawiam Was z muzyczną nutą (Chester się urodził po to, żeby zaśpiewać ten kawałek, serio!) i zmykam stawić czoła nowemu tygodniowi. Zapowiada się dużo, szybko i intensywnie, czyli tak jak lubię. Dajcie znać jak Wam minął poprzedni tydzień i koniecznie podzielcie się pomysłami na świąteczne prezenty!

Udanego tygodnia!

NIGDY NIE JESTEM DOŚĆ DOBRA...

października 04, 2017

NIGDY NIE JESTEM DOŚĆ DOBRA...


Kiedyś Janek ze StayFly napisał ważny i potrzebny tekst o chodzeniu do psychiatry i psychoterapeuty. Jeszcze rok temu pewnie wzruszyłabym ramionami i dalej scrollowała Facebooka, ale dziś chciałabym wtrącić trzy grosze do tej opowieści.

Nie będę się rozwodzić na temat powodów, które skłoniły mnie do odwiedzenia psychoterapeuty - to dylematy na skraju prywaty. Wspomnę jedynie, że przepracowanie, stresy no i oczywiście tarczyca dały mi w zeszłym i tym roku nieco popalić. Na jednej z wizyt u lekarza rodzinnego padło więc pytanie: "A może psychoterapia?".

Kiedy rozprawiłam się z rzeczami, z którymi pierwotnie przyszłam na psychoterapię zaczęłam dogłębniej rozpracowywać siebie. Schematy według, których żyję, tryby które przyjmuję. Po kilku miesiącach, z każdą kolejną sesją wychodziło czarno na białym... jestem perfekcjonistką!


ZGUBNY PERFEKCJONIZM


Zacznijmy od tego, że perfekcjonizm zawsze kojarzył mi się  melioratywnym określeniem. Dbałość o szczegóły, detale, bycie sobie Zosią samosią we wszystkim i wszędzie, ciągle sprawdzanie, poprawianie i szukanie tego jednego, jedynego... ideału (nie, nie chodzi nawet o faceta). No i owszem perfekcjonizm jest fajny i potrzebny, kopie do działania, popycha, popędza, napędza, motywuje i... wyszarpuje z Ciebie flaki. A Ty nawet nie zauważasz kiedy.

PATA PERFEKCJONISTA


Jak perfekcjonizm przejawiał się u mnie? Wierzyłam (i nadal trochę wierzę, ale walczę), że ideały istnieją, że perfekcja jest osiągalna. Wierzyłam, że na wszystko istnieje jednej, najlepszy sposób reagowania, działania. Że rzeczy dzieją się według pewnej zasady, że robienie czegoś idealnie da mi szczęśliwe życie. Nie potrafiłam nigdy spać dłużej niż do 10, bo dwie cyferki na budziku zamiast jednej sprawiały, że miałam wrażenie, że dzień jest zmarnowany, niezależnie czy poprzedniego dnia kładłam się o 22, czy o 4 nad ranem po dłuższej imprezie. To w psychologii nazywa się myśleniem dychotomicznym, widzeniem czarno biało lub zero jedynkowo. Ale gdyby ktoś zapytał mnie jak w takim razie wyobrażam sobie perfekcyjny poranek... milczałabym, bo nic nie wydawało mi się dość dobre, na miarę określenia 'idealnym'.


ŻYCIE PERFEKCJONISTY


Przez dłuższy czas nie mogłam pozbyć się wrażenia, ze jest tylko jeden właściwy sposób według którego powinnam życia. Skończyłam studia, mam pracę, mam bloga, ale to nie to, przecież musi być coś lepszego, coś ponad to. Czekałam, aż ktoś po prostu powiem mi co robić ze sobą, jak żyć i udowodni, że to najlepszy sposób. Ciężko było przestawić się w tryb 'odpuszczania', pozwolenia rzeczom dziać się samym, machnąć ręką i zaśpiewać "Let it go!". A jednak staram się wyśmiewać każdą moją perfekcjonistyczną myśl. Negować moje zapędy i znajdować racjonalne argumenty. Jak?

No na przykład małymi kroczkami doszłam do tego, że jeśli mam wolny dzień, to MOGĘ pospać dłużej. Początkowo pozwoliłam sobie na to tylko 2 razy w tygodniu, a potem znalazłam argument, który przemówił do mojej świadomości - "Tego potrzebuje mój organizm! Jeśli będzie wypoczęty, będzie lepiej funkcjonował".


ODPUŚĆ...


Nauczyłam się odpuszczać, znajdować odcienie szarości. Pomogło mi ćwiczenie wdzięczności od Ani, pomogło to, że nie tylko ja tak mam (high five Natalia!), a ostatnio, kiedy przeczytałam tekst Asi o jednej, szalenie ważnej zasadzie rodzicielstwa zaśmiałam się pod nosem, że dotyczy ona także perfekcjonistów. 

Nie, nie zmieniłam się. Nadal drzemie we mnie idealista i perfekcjonista. Nadal lubię wstać wcześnie, rzucać się w wir pracy i kłaść się spać, jak to zwykłam mówić, przyjemnie zmęczona z poczuciem wyciśnięcia dnia do granic możliwości. Ale... no właśnie. Przecież nic się nie stanie jeśli ten jeden dzień przewegetuję w łóżku i nawet nie kiwnę palcem, a projekt oddam w takim stanie w jakim jest, nie?



Wy też się nie obrazicie, że nad tym tekstem spędziłam 15 minut pisząc co mi ślina na język przyniesie. Że sprawdziłam go tylko pod kątem językowym i nie czytałam drugi raz? Że zdjęcia są przypadkowe, z telefonu, a nie aparatu i nie obrabiałam ich długie godziny?  Jeśli tak, to choć rzućcie komentarzem, żebym moja perfekcjonistyczna żądza 10 merytorycznych komentarzy została zaspokojona.


A Ty? Masz w sobie coś z perfekcjonisty?



5 PORAD JAK SPAĆ, ŻEBY SIĘ WYSPAĆ

września 23, 2017

5 PORAD JAK SPAĆ, ŻEBY SIĘ WYSPAĆ

porady na sen

Tematyka snu jakoś nigdy szczególnie mnie nie interesowała. Dopiero kiedy przyszło mi zmierzyć z moim perfekcjonistycznym trybem karzącego rodzica, który nie pozwał budzić mi się po 10 postanowiłam zmienić coś w swoim... spaniu. Na moją wyobraźnię podziała także fakt, że każdy z na przesypia aż 1/3 życia! Jak zrobić więc tak, żeby spać krótko a intensywnie i nie mieć wyrzutów sumienia, że przesypia się prawie cały dzień?

Walcząc ze swoim perfekcjonizmem postanowiłam pewnego dnia spać do oporu. Miałam wolny następny dzień, nie włączyłam więc budzika i... obudziłam się po 14 godzinach. Byłam totalnie… zmęczona. Do pewnego momentu żyłam w przekonaniu, że im śpimy dłużej, tym bardziej jesteśmy wypoczęci. Tego dnia moja irytacja sięgnęła zenitu, bo można powiedzieć, że czas spędzony na spaniu jest w takiej sytuacji podwójnie zmarnowany – nie dość, że w trakcie snu nie mogłam nic robić, to jeszcze po obudzeniu źle funkcjonowałam.

Zaczęłam więc świadomie planować swój sen, żeby po obudzeniu móc być rześkim i wypoczętym (bez kawy). Dzielę się więc pięcioma najważniejszymi poradami dotyczącymi tytułowego pytania: jak spię, żeby się wyspać?

Śpię nie za krótko i nie za długo

Co najważniejsze, długość snu przekłada się oczywiście na jego jakość, ale należy wiedzieć, że nie jest dobrze zarówno wtedy, gdy śpimy 4 godziny, jak i wtedy, gdy śpimy 14 godzin. Ile więc czasu poświęcić na sen? To kwestia wieku, bo czym jesteśmy starsi, tym krócej śpimy. Naukowcy z amerykańskiej National Sleep Foundation (Narodowej Fundacji Snu) stworzyli rekomendacje dotyczące długości snu w dziewięciu kategoriach wiekowych:

  • Noworodki (0–3 miesięcy): 14–17 godz. 
  • Niemowlęta (4–11 miesięcy): 12–15 godz. 
  • Maluchy (1–2 lat): 11-14 godz. 
  • Przedszkolaki (3–5 lat): 10–13 godz. 
  • Okres szkolny (6–13 lat): 9–11 godz. 
  • Nastolatki (14–17 lat): 8–10 godz. 
  • Młodzież dorosła (18–25 lat): 7–9 godz. 
  • Dorośli (26–64): 7–9 godz.
  • Osoby starsze (65 lat i więcej): 7–8 godz. 

Są to oczywiście ogólne zalecenia, bo niektórym ludziom wystarcza do snu nawet 5 godzin. W każdym razie przedstawiona tu „norma” to czas, po którym organizm się na pewno wysypia – dorosły człowiek nie potrzebuje więc kilkanaście godzin snu. Jeśli jednak zdarza się Wam, że musicie spać dłużej, żeby się wyspać, to być może po prostu śpicie nieefektywnie?

Nie jem przed snem

Wiadomo powszechnie, że nie powinno się jeść przed snem, bo to niekorzystnie wpływa na naszą tuszę. Ale warto wiedzieć także, że jedzenie przed snem negatywnie oddziałuje na samą jakość snu. Wszystko dlatego, że po nocnej konsumpcji układ pokarmowy przez długi czas intensywnie pracuje, trawiąc spożyty przez nas pokarm, co sprawia, że cały organizm nie może odpoczywać. Warto więc ostatni posiłek zjeść 3-4 godziny przed snem, nawet kosztem ogromnego poczucia głodu.


Dbam o otoczenie                  

Na jakość snu wpływ ma  otoczenie, w którym śpię. Po pierwsze, co oczywiste, staram się by było ciche, żeby żadne bodźce (jak np. telewizor) nie rozpraszały mojego organizmu. Po drugie, chociaż jestem strasznym zimorodkiem, wietrzę sypialnię, bo do snu potrzebujemy tlenu, którego często jest mało w zamkniętych pomieszczeniach (ponadto lepiej spać w chłodniejszych temperaturach, ta najlepsza dla snu to nieco ponad 18 stopni Celsjusza). O tym, że łóżko powinno być wygodne chyba nie muszę wspominać? :)

jak dobrze spać?


Śpię o stałej porze i wyciszam się

Mój organizm lubi przyzwyczajenia, dlatego staram się mieć stały rytm dnia i kłaść się mniej więcej o tej samej porze. Co ważne, przed zaśnięciem próbuję też wygospodarować kilkadziesiąt minut na wyciszenie organizmu. Nie jest to łatwe, bo czasem pracuję do późna, nawet w łóżku, ale zauważyłam znaczną poprawę w jakości mojego snu, kiedy porządnie się wyciszę - pomaga mi aromatyczny prysznic, ziółka na dobranoc, albo najnowsza płyta Linkinów (tam zdecydowanie brakuje mocniejszych brzmień). W tym względzie każdy ma inne upodobnia, a chodzi po prostu o to, by dostatecznie się zrelaksować, a nie myśleć o pracy czy problemach.


Śpię w nocy

To niby oczywiste, ale są tacy, którzy lubią posiedzieć do późnych godzin nocnych (albo nawet do wczesnych godzin porannych) przed książką czy komputerem, a potem śpią do południa. Niestety cierpi na tym efektywność snu, bo ten najmocniejszy jest tylko w nocy. Dlaczego? To jasne - za jakość snu odpowiada melatonina (nazywana hormonem snu), której poziom w naszym organizmie zależy od natężenia światła – melatonina wydziela się wówczas, gdy jest ciemno, a jej produkcja zostaje znacząco ograniczona wtedy, kiedy jest widno.



A ile Wy śpicie? Jakie są Wasze metody?

MIŁOŚĆ WEDŁUG KOBIETY - O CZYM NIE MÓWIMY GŁOŚNO?

lutego 14, 2017

MIŁOŚĆ WEDŁUG KOBIETY - O CZYM NIE MÓWIMY GŁOŚNO?


Dzisiaj Walentynki, czyli święto zakochanych. I choć mogłabym teraz zapierać się rękami i nogami, że tego święta nie obchodzę, to jednak co roku przemycam jakiś "miłosny" akcent - wzorek na paznokciach czy czerwoną bluzkę na sobie. Nie ma przecież nic złego w mówieniu o swoich uczuciach i wyrażaniu tego w sposób, który szczególnie nas uszczęśliwia... Są jednak i takie kwestie, o których głośno się nie mówi.
SMARTSHOPPING - JAK WYDAĆ I ZAOSZCZĘDZIĆ JEDNOCZEŚNIE?

maja 18, 2016

SMARTSHOPPING - JAK WYDAĆ I ZAOSZCZĘDZIĆ JEDNOCZEŚNIE?


W miarę wzrostu dochodów, wzrasta nasza jakość życia - to prawda stara jak świat. Im więcej zarabiamy, tym więcej wydajemy, kupujemy drożej i bardziej luksusowo. Zależność ta jest bardzo proporcjonalna, ale... można przecież inaczej! Z pewnością znacie powiedzenie "albo rybki, albo akwarium"? Dziś więc kilka słów na temat tego jak mieć i rybki i akwarium, czyli jak wydawać mądrze i... jeszcze na tym zarabiać. Bo choć Smart hhopping...
DRUGIE KOTY ZA PŁOTY...

lutego 06, 2016

DRUGIE KOTY ZA PŁOTY...


Tak jak pisałam ostatnio - sesja zbiera swoje żniwo. Nieprzespane ze stresu noce, monotonne dni spędzone w zadrukowanych kartkach papieru, wszystko po to, aby przez godzine dawać upust swojej znikomej i wybiórczej wiedzy, a potem... zapomnieć. Studia... Mam dla Was kilka wewnętrznych przemyśleń, które powstały jako odskocznia. Od sesji właśnie.
O PIENIĄDZACH, WIERZE I ZAANGAŻOWANIU - SMOK BLOG #3

listopada 29, 2015

O PIENIĄDZACH, WIERZE I ZAANGAŻOWANIU - SMOK BLOG #3


Przypominacie sobie taki wpis 'Rób to, co kochasz?'. Przeczytałam go przed chwilą ponownie i stwierdziłam, że mimo upływu czasu moje myślenie nie wiele się zmieniło. Gdzieś po drodze nie dostałam się na studia, założyłam własny biznes ze znajomymi, ciągle pracowałam jako content marketer, a te wszystkie doświadczenia złożyły się na stwierdzenie...
Copyright © 2017 Pata bloguje