Wiele z Was na pewno poszukuje na rynku dobrych narzędzi kosmetycznych.
Sklepy nie wychodzą nam w tej kwestii na przeciw, bo wszelkie akcesoria w plastikowych opakowania są niemożliwe do otworzenia na terenie drogerii.
Ceny nie są wygórowane, choć wiele z nas zasugerowane tym, że wraz ze ich wzrostem wzrasta jakoś produktu łapie do koszyka te z wyższego przedziału cenowego, po to by po otworzeniu w domu przekonać się, że danemu produktowi do perfekcji daleko.
Po odwiedzeniu kilku drogerii, po wyrywaniu brwi niezliczoną ilością pęset i obcinaniu paznokci niezliczoną ilością obcinaczek dorwałam w końcu moje must have.
Z pomocą firmy SLICE rzecz jasna...
Zarówno cążki jak i pęseta stworzone zostały dla Slice przez sławnego projektanta Michela Graves'a. Można więc powiedzieć, że nie tylko stanowią przyrząd kosmetyczny, ale są także małym dziełem sztuki. Wystarczy spojrzeć na ich wykonanie, każdy szczegół idealnie dopracowany, przemyślany tak, aby oprócz funkcjonalności cieszył także wyglądem. Pęseta wykonana jest ze stali nierdzewnej w miękkim w dotyku gumowym wykończeniu. Przy używaniu bardzo pewnie leży w dłoni, dopasowuje się zarówno kiedy pracuję ręką prawą jak i lewą.
Cążki charakteryzuje ergonomiczny kształt, tak samo jak pęseta wykonane z wysokiej jakości stali nierdzewnej. Posiadają także wbudowany pilniczek i zbiornik na wycinki. Gumowa obudowa sprawia, że cążki pewnie trzymają się z dłoni i pod wpływem nacisku nie zmieniają swojej pozycji.
Pęseta jest o wiele bardziej ostra od tradycyjnych zwyklaczków kupowanych nawet po wybitnie wysokich cenach. Bałam się, że zamiast wyrywać włoski będzie po prostu jest ucinać. Nie zdążę nawet dobrze chwycić, a już będzie po wszystkim. Ku mojemu zdziwieniu bardzo dobrze poradziła sobie z moimi brwiami. Bez problemu chwytała pojedyncze, nawet mikroskopijne, włoski. Dzięki skośnej końcówce dociera jednorazowo nawet do kilku włosków i świetnie sobie z nimi radzi. W odróżnieniu do innych pęset opór nacisku pozostaje niezmienny - nie wyrabia się i co najważniejsze nie rdzewieje.
Cążki sprawdziłam nie tylko na swoich paznokciach, ale także na zwykłej kartce papieru. Zebrałam po domu wszystkie inne paznokcio-ciachacze i przetestowałam na kartce. Tylko w przypadku Slice brzegi odciętego kawałeczka był idealnie równe i nie postrzępione. Choć nie ukrywam, że w przypadku tego produktu trzeba dużej siły, aby cokolwiek uciąć. Na pewno stanowi to niejako zabezpieczenie przed ciekawskimi łapami dzieciaków.
Trzeba przyznać, że produkty Slice do najtańszych nie należą,
choć prawdę mówiąc kosztują dużo patrząc na nasze polskie realia.
W tym przypadku jednak wraz z ceną wzrasta jakość.
I z ręką na sercu powiem, że lepszego sprzętu nie widziałam nigdzie - nawet u kosmetyczki!
Wiedząc, że produkty Slice to inwestycja naprawdę na długie lata i zbierając do kupy wszystkie cążki czy pęsety, które byśmy mogli kupić przez okres użytkowania produktów Slice myślę, że możemy nawet zarobić wybierając właśnie te produkty.
I co myślicie o Slice?
no właśnie szukam czegoś dobrego, a nie umiem znaleźć ;/
OdpowiedzUsuńTe czerwone cążki mi się podobają
OdpowiedzUsuńWyglądają imponująco!
OdpowiedzUsuńWygląfd mają zdecydowanie lepszy niż zwykłe cążki:) A skoro świetnie działąją to na pewno warto w nie zainwestować:) Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńŚwietne! Bardzo pomysłowo wykonane!:)
OdpowiedzUsuńWidzę, że pęseta fajna - ja wolę takie ukośne bo lepiej chwytają małe włoski. Natomiast cążki na jednym zdjęciu wyglądają jak gilotyna ;)
OdpowiedzUsuńWygląd+ Wygoda=Silce !!
OdpowiedzUsuńJuż od pewnego czasu jestem zafascynowana marką Silce!
Super, że sprawdziły się i u pani !:)