Pokazywanie postów oznaczonych etykietą a. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą a. Pokaż wszystkie posty
CD MIODY (miodelka)

lipca 08, 2013

CD MIODY (miodelka)

Dziś poniedziałek. Jeszcze udaje mi się kontrolować umykające doby, ale podejrzewam, 
że za jakiś miesiąc stracę rachubę jaki dzień tygodnia mamy.
Na osłodę dla tych, dla których to początek kolejnego pracowitego
 tygodnia z pozdrowieniami od leniącej się studentki 
- kilka słów o ostatnim podarunku od firmy CD MIODY.



W miodelkę zostałyśmy zaopatrzone podczas naszego ostatniego spotkania blogerek.
Zaintrygowana nazwą i składem od razu odkręciłam wieczko.
Mam wrażenie, że reszta dziewczyn uczyniła dokładnie to samo, bo recenzje małego cudeńka spłynęły od razu ze wszystkich stron jako pierwsze.

Szklany słoiczek o pojemności 220g. Bez zwężonej szyjki, dzięki czemu można delektować się Miodelką do ostatniej kapki. Nasz słoiczek został wymuskany palcami na wskroś. Patrząc jednak na domowe spożycie - gdzie takie opakowanie zostało przez nas 'pochłonięcie' w jakieś 4 dni ubolewam, że nie ma dwóch rodzajów opakowań do wyboru. Przydałoby się jakieś ekonomiczny, duży, rodzinny słój.


Tego typu produkty to na rynku nie nowość. W gazetkach sklepowych i na półkach roi się od kremów czekoladowych itd. Jednakże połączenia orzechów, czekolady i miodu jeszcze nie miałam okazji próbować. Co od razu rzuciło się na podniebienie? Konsystencja Miodelki jest bardzo lekka, nie taka zbita jak w przypadku innych kremów. Nie jest to co prawda mus, ani pudding nafaszerowany powietrzem, ale puszystość i delikatność to cechy, które wyróżniają produkt od CD MIODY na tle subsytytutów.


Nutella szczyci się orzechami laskowymi, wszelkie inne podróbki określają się jako kremy czekoladowe, a w przypadku Miodelki jak sama nazwa wskazuje integralnym składnikiem jest miód. Historia z miodem jest bardzo prosta - obniża ciśnienie, wspomaga krążenie, działa ochronnie na wątrobę itd. Jest jednym z tych smakołyków, który mimo swojej kaloryczności nie posiada chemicznych ulepszaczy, konserwantów - taka słodycz prosto z natury. Z Miodelką jest dokładnie tak samo - emulgatory w postaci lecytyny wspomagają dodatkowo procesy myślowe... A smak? Inny od tych już znanych, ciut bardziej słodki, miodowo-czekoladowy z lekkim posmakiem orzechów, a do tego tak już wcześniej wspomniana puszystość, która "nie klei buzi" i nie zasładza.


Miodelka to świetny sposób na małych niejadków. Maks jest tego najlepszym przykładem. Nie lubi próbować nowych rzeczy i cały czas jadłby tylko lizaki i cukierki. Dzięki Miodelce można połączyć słodycze z pożywnym i zdrowym śniadaniem. Mimo, że najchętniej jadłby palcami prosto ze słoiczka da się też przekonać do kanapki, naleśnika czy nawet owoców w czekoladzie. Miodelka idealnie sprawdza się też do fondue, nie trzeba już kupować drogiej, belgijskiej czekolady, która jako jedyna nie przypala się przy stapianiu. Cena słoiczka waha się w granicach 7-8 złotych, lecz jak dotąd nie spotkałam się z nią w sklepie. Możliwość zakupu zostaje więc ograniczona do strony producenta.




Słodkiego poniedziałku!


Copyright © 2017 Pata bloguje