Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydełka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydełka. Pokaż wszystkie posty
SZTUKA MYDŁA - CZY MOŻNA POLUBIĆ MYDŁA W KOSTCE?

września 17, 2015

SZTUKA MYDŁA - CZY MOŻNA POLUBIĆ MYDŁA W KOSTCE?


Nie należę do osób lubiących mydło w kostce. Niech nie zabrzmi to źle... Zdecydowanie skłaniam się ku produktom płynnym z łatwym dozowaniem, o czym wielokrotnie pisałam na blogu. Kiedy więc na jednym z blogerskich spotkań zostałam zasypana aż 6-ma kostkami trochę się przestraszyłam.

CZARNE MYDŁO - JAK I PO CO STOSOWAĆ?

maja 29, 2015

CZARNE MYDŁO - JAK I PO CO STOSOWAĆ?


Kiedy sama po raz pierwszy spotkałam się z czarnym mydłem, nie wiedziałam ani jak go użyć, ani po co, a sam jego wygląd nie zachęcał do zgłębiania naszej znajomości. Kiedy przy kolejnych blogerskich spotkaniach zaczęłam być zasypywana czarnym mydłem w najróżniejszej postaci, postanowiłam poeksperymentować, a dziś spisać Wam moje uwagi dotyczące każdego rodzaju Savon Noir.
PRZEPIS NA CZEKOLADOWO-WIŚNIOWĄ... KĄPIEL

maja 12, 2015

PRZEPIS NA CZEKOLADOWO-WIŚNIOWĄ... KĄPIEL


Kiedy je zobaczyłam w pierwszym momencie pomyślałam: "No fajnie, któraś z firm postanowiła nam umilić spotkanie. Pójdzie trochę w tyłek, ale co tam! Tylko czemu wrzuciła to razem z kosmetykami" Zaczęłam mieć naprawdę dużą ochotę na tort z wiśniami. Jakie było moje rozczarowanie, kiedy...
O cudzie istnienia mydła Aleppo - gratka od GRANDI.PL

sierpnia 26, 2013

O cudzie istnienia mydła Aleppo - gratka od GRANDI.PL

Ciężko będzie powiedzieć tym razem, że 'zdenkowałam, więc opisuję'.
Od GRANDI dostałam dwa mydełka to z Aleppo i marsylskie.
W pierwszym odruchu zastanawiałam się w ogóle co mam z nimi zrobić. Pod prysznicem korzystam z żeli, do twarzy używam żeli itd... Przeleżały aż do lipca.


W lipcu zaczęłam szukać czegoś na pogrom mojej kaszki na twarzy.
Nic, absolutnie nic sobie z nią nie radziło, a wedle internetowych opinii warto wtedy sięgnąć po mydło Aleppo. No, a że pora dobra, żeby wywabić je z czeluści szuflady, skusiłam się...

O opakowaniu nawet nie ma co pisać. Strasznie ubolewam, że mydełka nie są sprzedawane wraz z pojemniczkiem na nie, albo jakąś podstawką. Choćby kwestia mojego ostatniego wyjazdu sprawiła, że musiałam nieźle się nagłowić jak wziąć ze sobą mydło, bo wszelkie plastikowe opakowania ze sklepów na nie nie pasowały. I klops. Wygląda uroczo. Jak gdyby dopiero co wytapiane, owiane nutką tajemnicy z niebanalnym malunkiem prosto z przedmieścia Syrii.


Nosa nim nie uraczycie. Nie mówię, że śmierdzi, ale jednak olej laurowy i oliwa z oliwek mają ten swój specyficzny zapach. Może ciut podobny do lekkiej stęchlizny? Generalnie nie ma problemu z myciem twarzy, ciała. Zapach nie zostaje na skórze, a i w czasie mycia rozchodzi się i pozostaje                                                  niezauważony. 


Jak to wszystko działa i w czym lepsze jest od zwykłego mydła czy żeli do twarzy? Ano, mydło Aleppo to w czystej postaci olej laurowy i oliwa z oliwek. Połączone w odpowiednich proporcjach dają nam mydełka różnoprocentowe od 12 nawet do 60%. Te ostatnie przeznaczone dla osób z dużymi problemami skórnymi. W moim przypadku jest to mydełko 20% (80% oliwy, 20% oleju) stosowane do codziennej pielęgnacji ciała i twarzy.


Mydła Aleppo nie zawierają barwników, substancji zapachowych, są wolne od parabenów, SLS-ów, PEG-ów, EDTA, tłuszczów zwierzęcych. Wszystko to sprawia, że mogą być stosowane przez osoby z bardzo wrażliwą cerą, gdyż absolutnie nie wyrządzają żadnej krzywdy. Skóra po umyciu jest niesamowicie gładka i absurdalnie mocno oczyszczona. NIGDY, z żadnym kosmetykiem do twarzy, do ciała nie udało mi się uzyskać efektu tak nieskazitelnego oczyszczenia. Skóra przy potarciu aż "skrzypi"! Radzę tylko uważać pod prysznicem i unikać kontaktu z oczami, bo powoduje mocne szczypanie. 


Mydełko jest bardzo wydajne, z pewnością wystarczy mi na długo. W przyszłości już przymierzam się do zakupu kolejnego, tym razem o wyższej zawartości olejku. Moja cera jest bardzo wymagająca, wiecznie zapchana, z drobnymi rankami, a mydełko radzi sobie z jej oczyszczaniem i regeneracją naprawdę bardzo dobrze. Zauważyłam delikatne wygładzenie twarzy, choć czasem przy dłuższym prysznicu w połączeniu z dużą ilością wody może nieco wysuszyć skórę. Kaszka nie zniknęła całkowicie, ale myślę, że muszę być cierpliwa. 


Jeśli przymierzacie się do zakupów koniecznie prześledźcie każdą wzmiankę o firmie produkującej. To, czy mydełko podziała na Waszą skórę zależy od jakości wykorzystywanych składników pochodzących tylko z naturalnych i w pełni certyfikowanych upraw. 
Koniecznie zajrzyjcie na grandi.pl - to pewność zakupu! 


Walka z kaszką...
Macie sprawdzone sposoby?




E-FIORE (mydło herbaciane z chmielem)

marca 20, 2013

E-FIORE (mydło herbaciane z chmielem)

Po stresującym tygodniu przyszedł czas na odprężający prysznic 
z garstką odpowiednich rozluźniających kosmetyków.
W kolejce do uwiedzenia mnie było tym razem mydełko od znanej Wam już firmy


Wszelkie mydełka sprzedawane na ich stronie to wyroby w 100% naturalne.
W procesie produkcyjnym firmy nie jesteśmy w stanie doszukać się żadnych polepszaczy.
W mydełku odnajdziemy także glicerynę - środek, który z wszelkich wyrobów kosmetycznych jest usuwany i sprzedawany do innych procesów produkcyjnych.


OPAKOWANIE: No tak jestem testerem, ale opakowaniem jestem nieco rozczarowana. Wiem, że mydełko jest naturalne, a więc na taśmie produkcyjnym nie znajdziemy żadnych maszyn opakowujących itd, ale to co prezentowane jest na stronie (folia przewiązana sizalem) w moim przypadku wyglądało tak... I gdyby  nie fakt, że zostałam poinformowana jakie produkty zostaną mi wysłane nie miałabym pojęcia z czego to mydełko i "jak to się je". Szkoda...


ZAPACH: Chmiel... jak przeczytałam to po raz pierwszy to pomyślałam sobie "mydło o zapachu herbaty i chmielu, ale jak pachnie chmiel, że trochę piwne będzie czy jak?" No i nie sposób Wam teraz opisać zapachu. Jest... specyficzny. I choć to słowo tak naprawdę jest jak worek bez dna musicie uwierzyć mi na słowo. Co mi się podoba - nie pachnie mydłem! Bałam się, że pod mgiełką tego ładnego, ale nieco ostrego i wyrazistego zapachu ukrywa się zwykłe tradycyjne mydło... Ale się myliłam! 

KONSYSTENCJA: Jest mięciutkie! To, że jest kanciaste w tym przypadku zupełnie nie nie przeszkadza, bo już przy pierwszym myciu brzegi delikatnie ścierają się i zaokrąglają ułatwiając obracanie mydełka. e-FIORE stworzyło coś wspaniałego! To mydełko to olejek tylko w formie stałej. Białe widoczne grudki nie są wcale grudkami, po naniesieniu na dłonie delikatnie stapiają się tworząc coś na kształt żelu.


EFEKT: Było dużo o wyglądzie, ale co ze skórą? Mydełko nadaje się nie tylko do rąk, ale generalnie do całego ciała. Fantastycznie się pieni, a co za tym idzie jest bardzo wydajne. Pozostawia skórę super nawilżoną i gładką. Przed testowaniem poczytałam także o pozytywnym działaniu wyciągów herbacianych i zaczęłam myć mydełkiem nawet twarz. I jestem zaskoczona efektem! Krostki zniknęły, nie ma żadnego trądziku skóra jest idealnie oczyszczona (mam wrażenie, że nawet mniej się świeci). 


e-FIORE na pewno ma świadomość, że produkuje świetne kosmetyki.
Dedykowane nawet tym, których skóra wymaga nie tylko zaawansowanej receptury, ale także delikatnej przeznaczonej dla prawdziwych wrażliwców. 
Mydełko herbaciano-chmielowe idealnie nadaje się nawet dla osób ze zmianami skórnymi. 
I choć jeszcze w tak ekstremalnych przypadkach nie udało mi się go przetestować mam nadzieję, że przyjdzie czas gdzie z czystym sumieniem będę mogła powiedzieć, że producent ma rację.


Używacie mydełek 
czy stawiacie na żele pod prysznic?


Copyright © 2017 Pata bloguje