Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypieki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypieki. Pokaż wszystkie posty
JAGODOWE ROŻKI W 40 MINUT

lipca 24, 2015

JAGODOWE ROŻKI W 40 MINUT


Już od dłuższego czasu trzyma mnie ciągła ochota na słodkie. To zabawne. Chodzę niczym odkurzacz i gdyby nie jakąś wewnętrzna blokada w głowie wciągałabym wszystko jak leci. Wiecie co jest pięknego w lecie poza słońcem i upałami? Owoce! Truskawki, maliny, agrest, rabarbar, poziomki, jeżyny i... jagody, a jakże! To te zdrowe kalorie, a co z nimi zrobić? Sprawdź...

Pomysł na słodką środę z Reypolem

listopada 06, 2013

Pomysł na słodką środę z Reypolem

Dawno nie było nic słodkiego na blogu, ba dawno nie było recenzji.
Krakowskie życie studenta nie obfituje w wolny czas. Ale taki typowo wolny. Bo ciągle śpię, albo wypoczywam. Siedzenie na uczelni od rana do nocy (teraz po zmianie czasu już można to powiedzieć) z kilkoma okienkami w trakcie skutecznie odsuwa mnie od pisania.
Zdjęć mam dużo, pomysłów masę, chcę mną blogu dokonać rewolucji, 
ale o tym innym razem.
Dziś część 2/3 od Reypola.


Długo zastanawiałam się jak wykorzystać duży słój prażonych jabłek.
Po głowie chodziła mi szarlotka, ale naoglądałam się "odmiennie wyglądających" ciast. I doszłam do wniosku, że warto może nieco poeksperymentować ze smakami.
Jesteśmy, całą rodziną, strasznymi łakomczuchami. Im bardziej słodko tym lepiej, więc...

 Za wiele pisać nie będę. Ciężko mi się rozwodzić nad wyglądem jabłek i brzoskwini, zwłaszcza teraz kiedy tutaj w zaciszu mieszkania dokładnie słyszę jak burczy mój brzuch, a wrześniowe postanowienia skutkują tym, że jedyne o czym mogę pomyśleć to skrobia kukurydziana i trochę słodziku. Wracając jednak do przysmaku od Reypola. Kawałki owoców są naprawdę duże i mięciutkie. Wyselekcjonowane tak, aby w słoiku znalazły się same pełnowartościowe smakołyki. Żadnych pestek, ogonków itd.


I choć początkowo myślałam, że po otwarciu słoika zastanę w środku owocową papkę byłam zaskoczona, że owoce wyglądają tak nieźle. Raz dwa przygotowałam ciasto. Umyśliło mi się także połączyć masę owocową z karmelem. My jesteśmy łakomi na słodkie, a połączenie karmelu z jabłkami, może nieco zalatuje filmami i bajkami, ale zawsze chciałam tego spróbować.


Jabłka jeszcze bez karmelu były baaaardzo słodkie. Trochę byłam rozczarowana, bo spodziewałam się odrobiny kwaskowatości. 
W tym wypadku brzoskwinie były "winne". Postanowiłam jednak, że do ciasta nie dodam ani grama cukru, żeby w miarę zrównoważyć smak.


Efekt był taki, że ledwo uchował się kawałek, który mogłam wziąć ze sobą do Krakowa i poczęstować dziewczyny (cześć Koraaa! :)). Ciasto, wiadomo, najlepiej smakowało jeszcze ciepłe. 
Choć się truje i od małego mówi, 
żeby nie jeść wyciągniętego z pieca była to wiecznie moja mała zbrodnia. 
Wyszło pyszni, puszyście i niesamowicie słodko! 
Następnym razem pokuszę się jednak o jabłka z cynamonem.


Zaprosiłabym Was na kawałeczek, ale już dawno nic nie ma.
Teraz zostaje Wam tylko zjeść oczami...









Zawsze jest pora na coś słodkiego! - muffinki czekoladowe z pomocą Strefy Ulubionej

września 23, 2013

Zawsze jest pora na coś słodkiego! - muffinki czekoladowe z pomocą Strefy Ulubionej

Pamiętam jak byłam mała mama zawsze krzyczała kiedy kroiłam jeszcze ciepłe ciasto.
Do tej pory nie znam racjonalnego wytłumaczenia faktu, 
że ponoć po ciepłym placku boli brzuch.
Mnie nigdy nie bolał.
Kiedy nachodzi mnie więc chwila słabości, takiej słabości, że za coś słodkiego jestem w stanie zabić - rzucam się pędem do kuchni by zakosztować muffinowych rewolucji.


Początki był typowo sklepowe - muffinki robiło się z pudełka. Rach, ciach, szybciutko. To trochę jak gotowanie dla kalek, bo babeczek z pudełka naprawdę nie da się zepsuć.
Potem zaczęłam eksperymentować, a w takt szła ze mną Strefa Rzeczy Ulubionych, która partneruje blogowi praktycznie od samego jego początku.
I trafiła do mnie forma muffinkowa.



Muffiniki są o tyle wspaniałe, że robi się z tzw. odpadków.
Pakuję do nich wszystko co w domu zbędne od gnijących bananów 
zmiksowanych na papkę, po twarożek na krańcu żywotności. 
Przepisów na babeczki jest tyle ile ludzi na świecie, a nawet i więcej.


Jeśli zaś rozchodzi się o formę do pieczenia muffinek.
Będąc całą sobą za rozwiązaniami stricte pro ekologicznymi polecam siliconowe blaszki.
Takie, jak moja od Strefy - wielokrotnego użytku, trwała i bardzo użyteczna.
Można w nich piec bez uprzedniego natłuszczania, 
a ciasto i tak delikatnie odchodzi od formy.


Wiele nie trzeba, żeby zaspokoić nie tylko oko, ale i słodką chandrę.
Słodkość banalnie prosta, szybka i idealna dla każdej kuchennej łamagi.
A jeśli jesteś przypadkiem zmasowanej nieudolności zapewniam, że Strefa ma coś dla Ciebie, co pomoże jednak upiec, a nie kupować :)






Copyright © 2017 Pata bloguje