5/12/2014

ZAWÓD: KONKURSOWICZ - PRAWDA, KTÓREJ NIE ZNACIE



Wśród recenzji, rankingów photo-łików i innych przyda się na blogu mały off-topic. Temat kontrowersyjny, wyłaniający się z czeluście internetu w miarę zwiększającej się popularności portali społecznościowych. Mam w tej kwestii sporo do powiedzenia - być może zainspirowania, może zaintrygowania. Bo historia, którą Wam dziś przedstawię to historia życia mojego konkursowego alter-ego...


Zaczęło się dość niewinnie, każdy chyba od czasu do czasu wpada przeglądając Faceboka wpada w konkursowe sidła. Posty na tablicach znajomych dwoją i troją, licznik udostępnień bije rekordy, a wszystko dlatego, że ktoś tam po drugiej stornie monitora zapragnął zrobić sobie interes życia żerując na naiwności zwykłych użytkowników. 100 MacBooków do wygrania - wystarczy, że udostępnisz i wyślesz sms na numer XXX. 
Wśród jednak tej garstki prymitywów, tego dnia, gdzieś na szarym końcu scrollowania pojawił mi się post z konkursem Sprite na suchar rodziców. Sprite kichy nie odstawi, w końcu to zbyt szanująca się firma. 
Zasady były okropne - "pożebraj o lajki, żeby być w pierwszej dziesiątce, a potem może Cię wybierzemy". Nie wiem czemu wzięłam udział... Z moim pesymizmem, 10% szans na wygraną i namolnym gwałceniem ledwie setki znajomych to nie było do przejścia, ale... szczęśliwie wygrałam. W domu pojawiło się drugie PS3, które szybko spieniężyłam, a we mnie pozostał konkursowy głód.

Ale trzeba było coś zmienić. Jak gnębić wciąż tych samych znajomych? Jak zaśmiecać tablice sobie i innym? Chyba też nie lubicie przedzierać się przez stertę feedów z postami konkursowymi. Powstałam "nowa ja" moje "konkursowe oblicze". Znalazłam sobie podobnych sobie, konkursowych znajomych. Były konkursy na lajki, na głosy, w końcu też te na kreatywność - przez konkursowiczów niezbyt lubiane. Moi rówieśnicy znajdowali sobie pracę na wakacje, wyjeżdżali nawet za granicę. Najdłuższe pomaturalne wakacje prawie wszyscy poświęcali na finansowy przypływ gotówki. Ja też. Choć inaczej.


Spędzałam na komputerze długie godziny, wynajdując tu i tam nową konkursową pożywkę. Apetyt rósł w miarę jedzenia, jedni cieszyli się z wygranego długopisu, a mi ciągle było mało. Kurierzy odwiedzali mnie codziennie, lub kilka razy dziennie. Lubiłam to... i nadal lubię. Warto jednak sprostować kilka rzeczy w moim, naszym "zawodzie".

- OSZUŚCI, FAŁSZERZE - nie wszyscy działają zgodnie z regulaminem, racja, ale wolę wychodzić od założenia, że ktoś nie oszukuje, a mimo wszystko kontrolować jego ruchy, niż od razu przypisać mu łatkę oszusta. Wiadomo, dla normalnego użytkownika Facebooka, zdobycie 100 lajków czy głosów to maksimum i często graniczy to cudem. Dla mnie 100 głosów to kwestia pół dnia, może dnia. Ale nie oznacza to, że OSZUKUJĘ. Krzywdzące jest dla nas bezpodstawne oskarżenia. Bądź co bądź też poświęcamy na głosowanie sporo wolnego czasu, własnej energii, niczego nie mamy za pstryknięcie palcami.

- WSZYSCY KUPUJEMY NIELEGALNE GŁOSY - kolejny z bolących mnie zarzutów. Wiem, że czasem ciężko uwierzyć w zgromadzenie np. 500 głosów czy 5 tys. lajków, ale uwierzcie mi, że się da. Na Facebooku działa sporo grup do wymiany głosów, to proste. Ty dajesz głosa komuś, ktoś inny daje Tobie. A o ile regulamin konkursu nie zabrania publikacji prośby w takiej grupie to w czym tkwi problem? Każdy do takiej grupy może dołączyć, każdy może poprosić, każdy może poświecić wolne popołudnie na głosowanie. Najłatwiej później wieszać psy na innych za ich ciężką harówę, bo innym się nie udało.

- WYGRYWAMY I SPRZEDAJEMY - zdarza się. Ale to tak samo jak Ty idziesz do pracy, dostajesz marne 6zł/h. My klikamy i śledzimy, komputer potrzebuje prądu, a my w nocy światła. Koszty tak się kalkulują. Dodatkowo w konkursach, gdzie wybiera jury nie zawsze wiesz czy Twoja praca wygra, albo które miejsce zajmie, koniec końców nie potrzebne mi w domu 2 blendery, czy kolejny aparat.

- MAMY NEOSTRADĘ I ZMIENIAMY IP - kurde, nie wiem, ja nieostrady nie mam, a ip zmienić nie potrafię. Zresztą teraz odchodzi się od takich konkursów. Jedynym warunkiem obecnie jest posiadanie konta na FB (w przypadku głosów) lub zwykła kreatywność

Pytanie jest proste, JAK organizować konkursy dla wszystkich? Tak, żeby konkursowicze nie wchodzi w drogę pozostałym i każdy miał możliwość wygranej?

  • loterie, paragony - wtedy nasze spoczywa w rękach maszyny losującej
  • konkursy z wyborem jury - kontrowersyjne, ale bazujące na guście człowieka, a nie maszyny. Wtedy zwykły Kowalski nie zakwestionuje pracy Nowaka, bo Nowak jest konkursowiczem. On po prostu miał dobry pomysł, nic więcej
  • konkursy na lajki (ale!) -  z zastrzeżeniem, że każdy oddany głos pochodzi z prawdziwego konta (ma zdjęcie, profilowe, uzupełniony i publiczny profil, a jego tablica nie pływa w konkursowych postach). To spore wyzwanie dla firm organizujących konkursy, wymagające ciągłej kontroli i usuwania nieprawidłowych głosów, ale realne do wdrożenia.
Na koniec, chciałabym Wam pokazać, że to nie tylko głosy i milion godzin na komputerze może zaprowadzić Was do wygranej, czasem wystarczy dobry pomysł i kilka minut na realizację. 

1. Wielkanocny konkurs z BubbleTea / 2. Konkurs u gruszkazfartuszka na własnoręczne ciasteczka / 3. Konkurs Nivea
4. Konkurs Carex / 5. Konkurs Bobovita / 6. Konkurs Familijne


7. Konkurs Wakacje z Kieleckim
Bo to jest tak, że firmy uwielbiają kiedy trochę się im podlizujemy... 
Więc wystarczy fajny pomysł i nagroda Wasza.



Jakie macie zdanie w sprawie konkursów?




11 komentarzy:

  1. Fajny tekst! Już myślałam, że kolejny atakujący osoby biorące udział w konkursach takie jak ja :). A tu normalny, luźny i prawdziwy tekst o tym, że fajnie sobie pograć i coś wygrać, że to kreatywne spędzanie czasu, rozrywka i radość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy kochamy konkursy - blogowe, facebookowe, inne. Uwielbiamy dostawać prezenty. Lubimy sprawdzać skrzynki pocztowe w poszukiwaniu niespodzianek. Nie ma powodu, by się tego wstydzić :)

      Usuń
  2. a tak z ciekawości to co teraz wygrywasz jak cie juz te dlugopisy nie kraca? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie lubię się tym chwalić, ale powiem, że moja blogowa wishlista pokrywa się z nagrodami w konkursach, które wypatruje. Tym samym spełniam swoje marzenia bez zbędnego wykosztowywania się. Z takich większych nagród mogę pochwalić się siedmiodniowym Egiptem, dwoma laptopami, trzema tabletami, telewizorem, mnóstwem AGD. Wiadomo, że nie trzymam wszystkiego u siebie. Jak już obdaruje najbliższą rodzinę to wtedy sprzedaję i z reguły za "zarobione" pieniążki spełniam wishlistowe chciejstwa.

      Usuń
  3. A ja uwielbiam kreatywne konkursy. Mam kilka ważnych i mniej nagród na swoim koncie. Powodzenia!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej! Wykorzystam to, że post jest o konkursach :D
    Wysyłałaś już maile z ankietą dot. Clumsyboxa? Coś mi się kiełbasi z pocztą i hie wiem, czy nie przeoczyłam... ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, maile zostały wysłane, skontaktuj się ze mną z jakiejś innej skrzynki jeśli go nie otrzymałaś :)

      Usuń
    2. Okej, wysyłam Ci maila z edytah10@int(...)
      :-)

      Usuń
  5. Trzeba być kreatywnym - wiem po sobie i swoich wygranych :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Często zgłaszam się do rozdań i konkursów na blogach, które czytam (przy okazji - ponownie dziękuję za wylosowanie :*). Na takie zorganizowane akcje jak Ty mam lenia i totalny brak czasu. Trzeba go naprawdę dużo poświęcić żeby być na bieżąco. Nie zdobyłam nigdy nic ultra cennego i mimo to nie pałam żądzą nienawiści do kogoś komu udało się wygrać PS3:P
    Szkoda, że ludzie wrzucają do jednego worka i przyczepiają etykietkę 'sęp żebrzący na każdym fanpejdżu kosztem uczciwych użytkowników'. Przecież skoro firma organizuje konkurs na lajki to logiczną reakcją jest zdobycie ich w jak największej ilości? Nie ma po co zazdrościć - trzeba albo sobie darować, albo zorganizować tak jak reszta. W sprzedawaniu też nie widzę nic złego. To nie zmienia faktu, że czyjaś praca była najlepsza. To już osobista sprawa czy da się komuś mikser w prezencie, zachowa go czy wyrzuci z ósmego piętra na samochód sąsiada.
    Fajna notka ukazująca 'ludzkie' oblicze konkursowiczów:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam konkursy! Najbardziej te kreatywne, gdzie wygrana zależy od mojego pomysłu. Jeśli nie mam akurat weny twórczej, to daję sobie spokój, bo wiem, ze setki osób będą lepsze ode mnie.
    A cieszy każdy drobiazg i nie mam zamiaru się tego wstydzić!

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar w swoim komentarzu zostawić mi odnośnik do swojego bloga lepiej od razu wyjdź! ZAKAZ REKLAM I LINKOWANIA. Odwiedzam KAŻDEGO, kto zostawia merytoryczny komentarz, a jeśli mi się podoba zostaję tam na dłużej. Nie potrzebuję specjalnego zaproszenia!
Jednocześnie dziękuję za każde słowo i każdego hejta :*

Copyright © 2017 Pata bloguje