PIERWSZA WIZYTA W NATURHOUSE - GDZIE, JAK, ZA ILE?

maja 23, 2018

PIERWSZA WIZYTA W NATURHOUSE - GDZIE, JAK, ZA ILE?

pierwsza wizyta w naturhouse

Ponad tydzień temu pochwaliłam się na Instagramie tym, że po raz kolejny (mam nadzieję, że ostatni) chcę na dobre zmienić swoje podejście do zdrowego stylu życia i tym samym wziąć się za moje nadprogramowe kilogramy. Kurację i drogę do lepszej siebie rozpoczęłam w sieciówce Naturhouse - czy słusznie?

Po publikacji tego zdjęcia i licznych Stories zasypaliście mi skrzynkę Waszymi radami, pytaniami i opiniami o moim wyborze, które były maksymalnie skrajne, co oznacza, że na zmianę zyskiwałam motywację do zmian i szybko ją traciłam. Ostatecznie postanowiłam kontynuować kurację i na sobie przetestować wszystkie Wasze wątpliwości. Zanim jednak pokażę na blogu efekty, opowiem Wam o pierwszej wizycie, na którą wybrałam się do punktu w Krakowie.

Czym jest Naturhouse?


To sieć centrów dietetycznych, których kuracje opierają się na trzech filarach: regularnej opiece dietetycznej, właściwym planie żywieniowym oraz naturalnej suplementacji. Ich punkty rozlokowane są w całej Polsce (i nie tylko Polsce), licząc ponad 350!

Jak wygląda pierwsza wizyta w Naturhouse?


Stresowałam się. Nie widziałam się z wagą od kilku miesięcy. Wiedziałam, że jest źle i wynik może mnie totalnie załamać, ale to moja wina, bo wolałam żyć w nieświadomości. Idąc do gabinetu wiedziałam jednak, że jestem na dnie i właśnie się z niego odbijam, bo już głębiej być nie mogę. Wiedziałam, że to mój dzień, mój miesiąc, mój czas. I tylko i wyłącznie ode mnie zależy, jak go wykorzystam.

W gabinecie powitała mnie Pani Renata - uśmiechnięta, sympatyczna, widząca moja przerażenie na słowo "waga". Zapytała o moje motywacje, co zaprowadziło mnie do jej gabinetu, czy mam już jakieś doświadczenia w temacie diet, jaki efekt chcę uzyskać... Nastąpiło oficjalne mierzenie, ważenie, pomiary - talia, udo, ręka, brzuch... Czekałam już tylko na obwód łydki, a moja irytacja na siebie rosła i rosła. Kiedy wróciłyśmy do rozmowy, zostałam zapytana o wszelkie moje choroby, przyjmowane leki, w tym także o tarczycę. Pani Renata przejrzała wyniki badań (dobrze mieć aktualne!) i mniej więcej wiedziała już, kim jestem! Zapytała o to, co lubię jeść, jak jem, jakie są moje nawyki, czy słodzę czy uprawiam sport. Pytań było masę, a potem...

... a potem wyciągnęła magiczny segregator, do którego wpisała moje aktualne wyniki. Nie będę się w tym miejscu chwalić, ile aktualnie ważę, to jeszcze nie czas i nie moment. Mam nadzieję, że za kilka miesięcy będę mogła pokazać Wam efekty mojej metamorfozy i wtedy ta waga posłuży do pięknego porównania, na razie wprawia mnie jedynie w wielkie zażenowanie. W każdym razie według pomiarów wyszło, że w organizmie mam ponad 11 kg wody (!!!), a najbliższe tygodnie będą skupiały się na jej usunięciu.

Dieta w Naturhouse


Na moje pierwsze siedem dni dostałam dietę urozmaiconą. Taką, jaką dostaje tam każdy na start. Przez ten czas mam obserwować swój organizm, zobaczyć jak wpływa na niego regularność, jakie porcje mi odpowiadają, czy godziny dobrane przez Panią dietetyk są w porządku i czy ostatecznie radzę sobie z eliminowaniem wykreślonych z mojego jadłospisu pozycji. Taki test sprawdzający! Dodatkowo zostałam wsparta suplementami - granulkami Fibrok (błonnik) i ampułkami Drenanat (produkty moczopędne).

Ile kosztuje kuracja w Naturhouse?


Tu padnie moje ulubione - TO ZALEŻY... Zależy od wagi docelowej, od metabolizmu, tempa chudnięcia, motywacji, przestrzegania zasad. 10 kg można zrzucić w rok, a można i w trzy miesiące. Wszystko zależy! Ja mam w planach optymistycznie 15 kg do moich urodzin 15 września!

Teoretycznie, w Naturhouse wizyty same w sobie są bezpłatne, w praktyce jednak płaci się za naturalne suplementy połączone ze specjalistyczną opieką dietetyka, pełnowartościową dietą czyli całą kompleksową kurację. Mogłabym nawet skłonić się ku stwierdzeniu, że w cenie jest też psychmotywacja, bo tak zapamiętałam pierwszą wizytę. Wśród zarzutów wobec sieciówki było, że "suplementy wciskane są na siłę, bo muszą wyrobić procent". Nic takiego nie odczułam podczas wizyty, a musicie mi uwierzyć - jestem osobą, która niechętnie ludziom odmawia (potrafię nawet umówić w banku na spotkanie dotyczące kredytu, którego w ogóle nie potrzebuję, bo ciężko mi powiedzieć "nie, dziękuję"). Tygodniowa paczka suplementów to jednak wydatek rzędu ok. 100-130 zł jeśli mowa o produktach namacalnych. W rzeczywistości wychodzi się nie tylko z produktami, ale także z pełnowartościowo rozpisaną dietą, silną motywacją do zmian i uczuciem opieki.

suplementy naturhouse

Podsumowując: wyszłam z punktu uskrzydlona, bo ktoś wreszcie powiedział mi, że będzie miło i przyjemnie. I że to nie jest żadna dieta, a zmiana myślenia i nawyków. Czuję motywację, bo na wizyty wybieram się co tydzień. A jeśli ktoś mi powie "zdrowych zasad to można się nauczyć samemu" - zupełnie tego nie neguję, oczywiście, że tak. Niektórzy po prostu potrzebują mocniejszego kopa w tyłek, bo samodyscyplina u nich kuleje. Tyle w temacie pierwszego razu.

PS Waga po drugiej wizycie -1,7 kg (1,2 kg wody i 0,5 tłuszczu) w tydzień!!!

Jeśli macie jakieś pytania, a będę potrafiła na nie odpowiedzieć - dajcie znać w komentarzach. Może macie także pytania bezpośrednio do Pani dietetyk - obiecuję, że wszystkie jej przedstawię i poproszę o odpowiedzi. Życzcie mi powodzenia, wytrwałości i niesłabnącej motywacji.


Słyszeliście już o Naturhouse?

TĘCZOWE OMBRE NA PAZNOKCIACH - #PATAMALUJE

maja 18, 2018

TĘCZOWE OMBRE NA PAZNOKCIACH - #PATAMALUJE

tęczowe ombre

Wiosna mnie inspiruje! Sprawia, że jakoś bardziej się chce, że chce się więcej i szybciej! To oznacza, że mimo mojej miłości do hybryd i ich trwałości chcę więcej eksperymentować na paznokciach i ciągle malować...

Z miłości do kolorów postawiłam ostatnio na tęczowe ombre. Zawsze zapierałam się, że nigdy w życiu nie będę miała niebieskich paznokci i w sumie nie skłamałam, bo zamiast paznokci mam paznokcia, a sumie to nawet jego połowę. 

Jak wykonać ombre na paznokciach?


Możemy to zrobić na dwa sposoby. Przy pierwszym możemy pomóc sobie gąbeczką i stemplować paznokcia, żeby uzyskać gładkie przejście. Osobiście nie przepadam za tą metodą, bo gąbeczki zostawiają na paznokciu bąble i brudzą się skórki dookoła. Drugi, mój ulubiony sposób, to pomalowanie paznokcia pół na pół i zacieranie granic kolorów pędzelkiem do idealnego efektów. W trakcie mojego malowania wyglądało to mniej więcej tak jak poniżej:

ombre na paznokciach

Ponieważ wybrałam kolory pastelowe, jasne, musiałam nałożyć 3 warstwy aby uzyskać idealne krycie. Przy każdym pociągnięciem pędzelkiem wycierałam pędzelek o suchy wacik. Ściągałam przy tym trochę koloru, więc zbierałam go z boków paznokcia. Ostatecznie wyszło idealnie!

pastelowe ombre semilac
tęczowe ombre paznokcie

Nie byłabym sobą gdybym nie dołożyła jakiegoś małego akcentu od siebie, więc gdzieniegdzie wpasowałam białą gwiazdkę posypaną na mokro akrylem i utwardzoną. Jest tęczowo! <3 p="">

Wszystkie produkty użyte do stylizacji: 

stylizacja tęczowa semilac
akryl na paznokcie
pastelowe paznokcie hybrydowe


Dajcie znać jak Wam się podoba!


NEW'S CORNER #9 - OSTATNIE DUŻE CIUCHY, OBIECUJĘ...

maja 07, 2018

NEW'S CORNER #9 - OSTATNIE DUŻE CIUCHY, OBIECUJĘ...

footway bloger

Dawno nie wrzucałam postów z cyklu New's Corner, choć wiele z Was się o nie dopominało  i mówiło to tym głośno przy okazji ostatniego konkursu, ale powinnyście domyślić się dlaczego. Tak jak pisałam w poprzednim poście - tarczyca i całokształt, moja waga, słodkości... Przestałam lubić zdjęcia i dobrze czuć się przed obiektywem.

A kiedyś było zupełnie inaczej, serio! Idąc jednak za ciosem, walcząc z niskim poczuciem własnej wartości, z własnymi kompleksami postanowiłam jednak wyjść ze swojej strefy komfortu i wrzucić Wam kilka zdjęć moich dwóch ulubionych ostatnio setów. Ciuchy zamówiłam z Bonprix, buty z Footway. I... obiecuje... to ostatnie duże rozmiary (choć w przypadku stóp to nie obraziłabym się gdyby jednak trochę urosły...).

airmaxy czarnewygodne buty sportowe
airmax black nike

Zamówiłam dresowe spodnie. Lubię ten workowy typ, bo on dużo ukrywa, choć S. stwierdził, ze robi mi z tyłka szafę. A ja po prostu cenię je za wygodę i wiem, że są super na spacer i na rower. Zestawiłam to z nowymi Airmaxami. To już moja druga para i przysięgam - nie ma wygodniejszych butów sportowych.

bonprix spodnie
spodnie bonprix plus size

W zeszłym tygodniu byłam z Anią na konferencji Trablin, więc postawiłam na klasyczną czerń. Spódnica jest idealnej długości - dokładnie zakrywa mi to co powinna, nie opina ud. W ogóle to jest dwustronna - nosiłam ją zarówno ze srebrnymi guzikami z przodu jak i z tyłu Jedyny mankament - trochę się mnie i elektryzuje. Zestawiłam ją z prostym podkoszulkiem z długimi rękawami i falbanką - cienki, przewiewny i ukrywa.... skrzydełka.

czarna spódnica za kolano
czarna spódnica plus size

Na nogach mam Crocsy. Najwygodniejsze buty świata. Obawiałam się, że noga będziecie się w nich pocić, ale nic z tych rzeczy - pod warunkiem, ze dobrze się na nodze zassają. Ponieważ mój rozmiar 36 jest nieco za duży to wystawiłam balerinki na mocne słońce, pod wpływem którego guma się skurczyła i idealnie dopasowała do mojej małej stopy (dzięki za pomysł Czarszka!). W domu mam dwie pary chodaków, a w planach jeszcze sandałki. 

baleriny worker crocs

Z Bonprix zamówiłam jeszcze sukienkę i spodnie, ale wzięłam... za duże rozmiary. Za duże jak na siebie! A to dowodzi temu, że sklep ciągle szanuje prawdziwe plus-size. Nie to co większość sieciówek kończąca na rozmiarze XL, w który nie potrafię wcisnąć tyłka (i nie potrafiłam nawet jak było mnie ciut mniej).

Miałam zawsze mieszane uczucia co do zamawiania ciuchów przez internet, bo nie lubiłam bawić się w zgadywanie, który rozmiar będzie mi fitował i późniejsze odsyłanie produktów. Ale muszę przyznać, że w tym przypadku trafiłam we wszystko perfekcyjnie. Jestem ciekawa jakie macie podejście do tego typu sklepów? 


Którą stylizację wolicie? Elegancko czy sportowo?



TOP OF THE MONTH #1 - LWÓW, NOWOŚCI, WARSZAWSKI HIGHLIFE I... SCHUDNĘ!

maja 01, 2018

TOP OF THE MONTH #1 - LWÓW, NOWOŚCI, WARSZAWSKI HIGHLIFE I... SCHUDNĘ!

meet beauty

Możecie bić i narzekać, bo posty z cyklu Top Of The Week totalnie zniknęły z bloga. Uznałam, ze pisanie co tydzień o tym, co się u mnie dzieje jest jednak bez sensu, bo zdarzają się tygodnie, gdzie od poniedziałku do niedzieli siedzę na tyłku przed komputerem, a moja trasa kursowania to Kraków-Tesco-Tarnów. Nie jest ciekawym człowiekiem, a moje życie po prostu jest nudne.

W taki sposób Top of The Week ewoluuje do Top of The Month. Podsumowywanie miesiąca jest nieco prostsze, choć też muszę mieć na uwadze to, żeby całkowicie Was nie zanudzić i nie stworzyć miesięcznego tasiemca.

Początkiem miesiąca razem z S., Anią i Agą wybraliśmy się do Lwowa. To była moja pierwsza i na pewno nie ostatnia wyprawa na Ukrainę. Powinnam w tym momencie zapuścić Wam link do tekstu na temat naszego krótkiego wypadu tak jak robiłam to w przypadku Wilna, Pragi czy Mediolanu, ale żadna ze mnie blogerka, bo... nie chciało mi się nosić aparatu, ograniczyli mi dostęp do neta, a pogoda była tak ładna, że wolałam korzystać z tego citybreaku i chłonąć, niż oglądać wszystko przez obiektyw. Do Lwowa jednak na pewno wrócę, a wtedy z pełną świadomością polecę Wam najfajniejsze miejsca.

wycieczka do lwowa
kawa w lwowie
panorama lwów

W kwietniu rozpoczęłam też sezon morski witając się z Bałtykiem po raz pierwszy w tym roku, a także trafiłam na miesięcznicę, a dokładniej rocznicę smoleńską celem doświadczeń społeczno-kulturowych. Na blogu nie poruszam tematów politycznych i daleko mi do jakichkolwiek osądów, ale zwyczaje jest mi przykro, że z wypadku robi się taką szopkę, tworzy się swojego rodzaju sektę wierzących w zamach, a to wszystko... za nasze pieniądze (bo nie byłabym cebulą, gdybym przecież o tym nie wspomniała).

bałtyk
tescofamily

Po drodze były urodziny S., które spędziliśmy w papugarni. A potem narodziło się w nas marzenie posiadania papugi Żako! Wszelkie informacje na ten temat mile widziane. Na razie musimy się zadowolić jednak innymi prezentami - S. książką o czerpaniu mocy z przyrody, a ja nową prostownicą Remington od neo24 (mistrzowska - kręci i prostuje szaloooona!). No cóż... jaka aparycja, takie prezenty. Ewidentnie więc wszyscy wiedzą, że mam ostatnio same badhairdays, a S. brakuje zieleni.

loki na prostownicy
papugi kraków

Pod kątem bloga kwiecień był obfity i zakręcony. Poczułam warszawski highlife uczestnicząc w kilku eventach. Na Guerlain, na promocji My Rouge G dostałam piękną spersonalizowaną szminkę, ucieszyłam się też z maki Tresemme, która wkracza do Polski (miałam ich kosmetyki ściągane ze Stanów), ostatnio z kolei Ania wzięła mnie do Escape Roomu na spotkanie z marką Element Cosmetics i stałam się posiadaczką kosmetyków z jadem żmiji. Wpadłyśmy też spotkać się z La Roche Possay by sprawdzić stan ochrony naszej twarzy przed promieniowaniem UV. Swoją drogą było to genialne doświadczenie zobaczyć ja te kremy działają w realu (ciemna plama na moim nosie poniżej to krem z filtrem UV, w rzeczywistości bezbarwny oczywiście!). Z tego spotkania wracałyśmy tramwajem... z dwoma ogromnymi balonami w kształcie psa. Ostatni event to marka Mane'n Tail, która do Polski wprowadziła kosmetyki do włosów stosowane pierwotnie... do końskich grzyw. Międzyczasie zaczęli ich jednak używać jeźdźcy i marka zmuszona była do dostosowania produktów do ludzkiego pH. Cudo!

pomadki guerlain
la roche filtr uv
tresemme event
kosmetyki z jadem żmiji
kosmetyki do włosów mane 'n tail

W przedostatni weekend udało mi się także być na Meet Beauty i spotkać z przenajświętszą trójcą paznokciową. Dziewczyny to arcymistrzynie - jeśli jeszcze ich nie śledzicie, koniecznie musicie to nadrobić! Ania i Aga!

aga lorynowicz

Z ciekawostek... wymieniłam swoją garderobę na letnią i okazało się że nie wchodzę w 80% swojej szafy. Na przestrzeni roku dzięki uprzejmości mojej tarczycy i mojej nieposkromionej miłości do niezdrowego jedzenia przybyło mi co najmniej 15 kilo. Dlaczego o tym piszę? Bo trochę wierze, że publiczne przyrzeczenie do "ogarnięcia się" bardziej zmotywuje mnie do walki o siebie. Prawdopodobnie będę miała też fajnego partnera do mojej wielkiej-małej metamorfozy. W każdym razie... IDĘ NA NOŻE! Nie odpuszczę tym centymetrom! Ostatnio nawet wsiadłam na rower, żeby zrobić trasę na Balice. Co z tego, że dostałam mandat, bo wieża lotnicza nasłała na nas policję, jakobyśmy wtargnęli na teren lotniska. Oj...

samoloty kraków

Nie mam pojęcia czy taka forma relacji z tego,co u mnie się przyjmie. Tym bardziej nie wiem czy mogę Wam obiecać regularność, ale na próbę wrzucam, bo w ramach ostatniego konkursu na Instagramie na pytanie co chcielibyście przeczytać na blogu dostałam kilka próśb o... trochę prywaty :)

Trzymajcie kciuki, żeby maj był dla mnie łaskawy, a pizza... nie pachniała tak dobrze!

Dajcie znać, że tu jesteście!

HYBRYDY ZNISZCZYŁY MI PAZNOKCIE!

kwietnia 27, 2018

HYBRYDY ZNISZCZYŁY MI PAZNOKCIE!

paznokcie po hybrydach


Taki tekst słyszę co najmniej kilka razy w tygodniu. Przewija się on przez paznokciowe grupy, pojawia się w komentarzach pod moimi zdjęciami na Instagramie i trafia do mojej skrzyneczki więcej razy niż w rzeczywistości powinien. Dlaczego? Czy hybrydy faktycznie niszczą paznokcie?

Oczywiście, że nie! W 99% przyczyną mechanicznych uszkodzeń paznokci jest zrywanie paznokci hybrydowych, żeli, akrylu czy tipsów na siłę. Często nieświadomie, albo niekontrolowanie, bo "coś mi się zadarło, a potem to już samo poszło". Płytka paznokcia składa się z warstw - jak podaje wiele źródeł przeciętna ich liczba to ok. 100 zrywając lakier na siłę pozbywamy się ok. 80%, nic więc dziwnego, że paznokcie po takim "zabiegu" są cienkie jak papier i nad wyraz się łamią.

Hybrydy nie niszczą paznokci!


To największe kłamstwo jakie krąży obecnie na świecie. Hybryda jest dodatkową warstwą zabezpieczającą wierzch płytki paznokcia przez mechanicznymi uszkodzeniami. Wzmacnia paznokieć, stanowi coś na kształt pancerza. Pozbywając się go we właściwy sposób nie ingerujemy w płytkę. Czy więc da się wytrzymać z 6 tygodniowym odrostem? Poniżej przykład, że się da, a pisanie, że 'co z tego, skoro przez te 6 tygodni' paznokcie przez hybrydę paznokcie nie oddychają, jest...TOTALNĄ GŁUPOTĄ!

Paznokcie to wytwór macierzy paznokcia. Składa się w głównej mierze z keratyny (tak samo jak włosy). To znaczy, że paznokcie NIE MUSZĄ oddychać, bo zwyczajnie są tkanką martwą! Dowód? Zastanówmy się czy obcinanie paznokcie boli? A włosów? Żeby więc płytka paznokcia była zdrowa i mocna potrzebuje wzmocnienia od środka!

co na paznokcie po hybrydach

Jak wzmocnić paznokcie?

Na to jest wiele sposobów. Na paznokcie świetnie wpływa selen i cynk, ale też krzem, miedź, magnez, które biorą aktywny udział w procesie tworzenia białek, czyli naszej keratyny. Keratyna zbudowana jest z aminokwasów siarkowych, a dokładniej metioniny i cysteiny pobieranych z pokarmu. W dzisiejszym świecie ciężko jednak dietę zbilansowaną w taki sposób, aby dostarczyć każdej komórce naszego ciała perfekcyjnie dobraną dawkę minerałów, warto więc zastanowić się nad suplementacją!

  • SELEN - jest neutralizatorem szkodliwych substancji. Niezwykle ważny przy mojej niedoczynności tarczycy i mający wpływa na świetną kondycję paznokci. Co ciekawe selen działa przeciwbakteryjnie i chroni przed promieniami UV - także tymi emitowanymi przez lampy podczas manicure.
  • CYNK - jest bardzo potrzebny do syntezy bialek, co wpływa bezpośrednio na wzrost silnej i zdrowej płytki paznokcia. Jego brak skutkuje na płytce paznokcia białymi plamkami.
  • MIEDŹ - bierze udział w budowie płytki rogowej wzmacniając jednocześnie powierzchnię paznokcia, a także pomaga w produkcji melaniny, dzięki czemu nasze paznokcie mają piękny, zdrowy kolor.
  • KRZEM - dodaje elastyczności i wytrzymałości naczyniom krwionośnym, co za tym idzie, wpływa na ich zdolność do prawidłowego przepuszczania płynów. Dzięki temu np. macierz naszego paznokcia otrzymuje wszelkie składniki konieczne do wzrostu płytki.
  • MAGNEZ - jego brak skutkuje nadmierną kruchością, łamliwością i rozdawajaniem się paznokci na wolnym brzegu.

Mój sposób na mocne paznokcie


Zasad, których przestrzegam jest aż i tylko pięć. Stosowane równocześnie dają świetne efekty.

  1. Nigdy nie zrywam hybryd!
  2. Stosuję odżywki na płytkę i nawilżam skórki i wały okołopaznokciowe CODZIENNIE!
  3. Używam chemii gospodarczej JEDYNIE w rękawiczkach!
  4. Skracam paznokcie do odpowiedniej długości, kiedy są za bardzo obciążone 
  5. Łykam tabletki, a dokładniej Kerabione dla włosów i paznokci, które zawierają wypisz wymaluj wszystko to, co najlepsze, najbardziej potrzebne i wypisane powyżej w odpowiednich dawkach.
    kerabione paznokcie czy działa

    Kiedyś narzekałam na stan i wygląd moich paznokcie (wstyd mi, ale TU możecie zobaczyć jak wyglądały np. 5 lat temu). Bez pancerza jakim są hybrydy, bez odżywek i bez suplementacji minerałami nigdy nie wyglądałyby tak jak teraz...



    Jaki jest stan Waszych paznokci?




    JUNGLE NAILS - MOTYW DŻUNGLI NA PAZNOKCIACH - #PATAMALUJE

    kwietnia 24, 2018

    JUNGLE NAILS - MOTYW DŻUNGLI NA PAZNOKCIACH - #PATAMALUJE

    motyw dżungli paznokcie

    Czasem jedno zdjęcie na Instagramie to za mało. Tam ludzie oglądają obrazki. W drodze do pracy, w zatłoczonym autobusie ich kciuki bezwiednie przesuwają się po szklanych ekranach, żeby raz na jakiś czas uderzyć w niego dwa razy. Mam lajka, dzięki! 

    Kiedy na swoim koncie opublikowałam zdjęcie beżowych paznokci z totalnym miszmaszem kilka z Was zainspirowanych moim zdobieniem wróciło do mnie z odtworzonym wzorem. I generalnie wszystko fajnie, ale pokazałam wtedy jedną dłoń, a druga... była jeszcze inna.  Tak więc przed Wami pierwszy z serii #patamaluje post uzupełniający stylizację z Instagrama, bo zdałam sobie sprawę, że może czasem i ekran przekłamie kolory i kciuka czasem mi nie widać i aż się prosi o kilka zdjęć pod innym kątem.

    motyw dżungli na paznokciach

    Stwierdziłam, że nasza wiosna w tym roku to już w sumie lato, więc nie ma co się szarpać z wiosennymi kwiatami, tylko od razu z miejsca zmalować całą dżunglę na paznokciach. Wybrałam kolor przewodni, pędzelek i siadłam do dłubania.

    Paznokcie najpierw pokryłam kolorem, następnie na dwóch zmalowałam wzoru dżungli za pomocą białej hybrydy zmieszanej z białym SemiArtem od Semilac, a po utwardzeniu po prostu pokolorowałam i pokryłam topem. Niby żadna filozofia, ale szczerze przyznam, że siedziałam trochę dłużej niż zwykle, bo wzór jest jednak nieco misterny.

    nailart jungle

    Wszystkie produkty użyte do stylizacji:

    paznokcie hybrydowe
    matowy top do hybryd

    To coś nowego na blogu, bo jak dotąd skupiłam się jedynie na pokazywaniu gotowych stylizacji na Instagramie, tutoriali na YouTubie, a blog był skarbnicą paznokciowej  wiedzy. Dajcie znać co myślicie o takich krótkich postach uzupełniających?


    Co tam u Was króluje na paznokciach?

    Copyright © 2017 Pata bloguje