MAKIJAŻ HYBRYDOWY - MOJE PIERWSZE SPOTKANIE Z MARKĄ LUMENE

października 19, 2017

MAKIJAŻ HYBRYDOWY - MOJE PIERWSZE SPOTKANIE Z MARKĄ LUMENE


lumene finlandia

Wszyscy kochają hybrydę. Faceci - samochody i napędy, kobiety - paznokcie, a teraz także makijaż. Niedawno, konkretnie 7 i 8 października, miałam okazję gościć w Sopocie nad naszym polskim morzem, otoczona grupą fantastycznych kobiet i świetnych kosmetyków. Zaopiekowana, nakarmiona i dopieszczona pod każdym względem. Oficjalnie możecie zazdrościć.

piasek morski
polskie morze

Lumene


Z marką Lumene pierwszy raz zetknęłam się podczas minionej edycji See Bloggers i warto tu napomknąć o tym, jakie było moje pierwsze wrażenie - marka luksusowa, z pięknymi opakowaniami, ze świetnymi składami. Marka dla kobiet pewnych siebie, które chcą olśniewać na co dzień naturalnym pięknem. Po tym weekendzie okazało się, że miałam w swoich przypuszczeniach trochę racji.

Lumene to fińska marka, która tworzy produkty na bazie skandynawskich składników w oparciu o najwyższą technologię. Ich kosmetyki produkowane są dla kobiet, które od makijażu oczekują czegoś więcej - pielęgnacji, naturalnego blasku, jakości na najwyższym poziomie. Połączenie bogatych w antyoksydanty ekstraktów z rzadkich odmian roślin z najczystszą na świecie arktyczną wodą źródlaną daje prawdziwe kosmetyczne cuda.

ambasadorka lumene
lumene paczka

Pakiet blogerski


Ale to nie tak, że posadzono nas w sali w hotelu Molo, podano napoje i roztoczono przed nami wizje kosmetycznej piramidy, która z dnia na dzień będzie się monetyzować. Że wyprano nam mózgi, wbito w nie jedną frazę i kazano Wam tu napisać 'kupujcie Lumene'. Nie.

Cieszy mnie fakt, że coraz więcej firm chcących współpracować z blogerami daje coś od siebie. Nie tylko produkty, ale wiedzę. Kosmetyczną, marketingową, fotograficzną czy filmową. Tak było w przypadku Lumene. Spotkanie z marką i jej produktami to jedno, ale poza tego miałyśmy okazję poszerzyć swoje blogerskie horyzonty, słuchając i biorąc udział w szalenie ciekawych warsztatach.

zjazd lumene
fuji warsztaty

Selektywne podejście Lumene


Jeśli uczyć się, to wiadomo - od najlepszych. Jednym z pierwszych warsztatów była opowieść Ani i Kuby z bloga Fashionable o współpracy z marką selektywną. Mnóstwo cennych porad popartych prawdziwymi historiami, tipy, wskazówki jak robić to, co robimy, ale z jeszcze większą pasją i zaangażowaniem.

Warsztaty fotograficzne z Fuji nauczyły mnie w końcu jak poradzić sobie z kosmetykami o srebrnych opakowaniach, które nie są chętne do wspólnego fotografowania. Każda z nas miała okazję spróbować swoich sił w komponowaniu kadru czy pracy w trybie manualnym. Na warsztatach filmowych dowiedziałam się, że wcale nie muszę mieć dobrego sprzętu, żeby kręcić fantastyczne filmy. Chcieć to móc - w duchu sama się pochwaliłam, że zamiast wydawać 2000 zł na statyw szynowy używam po prostu... suszarki na ubrania.

Ania Biedrzycka z agencji Fine przybliżyła nam kwestie związane z blogowaniem - tajemnicze SEO, long taile, keyword reasearch, czyli wszystko to, co bloger powinien wiedzieć, żeby tworzyć jeszcze lepsze, bardziej angażujące treści.

lumene sopot

Nie obyło się bez testowania produktów Lumene (wiecie, że makijaż hybrydowy to połączenie makijażu z pielęgnacją, a kosmetyki kolorowe Lumene skonstruowane są tak, żeby dowolnie je ze sobą łączyć wedle upodobań? Wiem... też byłam w szoku kiedy połączyłam rozświetlacz z podkładem i zmalowałam górną powiekę, o!), dobrego jedzonka i pogaduch, pogaduch, pogaduch... Bo to, co łączy nas wtedy wszystkich przy jednym stole, to miłość do branży beauty.

ambasador lumene
elare.pl

Weekend ładowania akumulatorów


Spotkania takie jak te dają motywującego kopa do dalszej pracy nad blogiem, ale i nad sobą. Sprawiają, ze każda z nas - już teraz kobiet Lumene - czuje się swobodnie we własnym towarzystwie (nawet wtedy, kiedy jedzenie nam stygnie, bo wszystkie chcemy zrobić zdjęcie - szef kuchni w Stacji Sopot, która nas karmiła, chyba to przewidział, bo wieczorem serwowane były sałatki) i wraca z takich weekendów z naładowanymi do maksimum akumulatorami. Może być lepiej?

restauracja sopot
co zjeść w sopocie
obiad w sopocie
lunch sopot

Znacie markę Lumene? Może chciałybyście poczytać na jej temat coś więcej? Po spotkaniu wpadło do mojej kosmetyczki kilka produktów, które uprzyjemniają mi poranne i wieczorne rytuały. Jeszcze nie mam silnej, wyrobionej opinii, ale już niedługo...


Co myślicie o takich wyjazdach?

NIGDY NIE JESTEM DOŚĆ DOBRA...

października 04, 2017

NIGDY NIE JESTEM DOŚĆ DOBRA...


Kiedyś Janek ze StayFly napisał ważny i potrzebny tekst o chodzeniu do psychiatry i psychoterapeuty. Jeszcze rok temu pewnie wzruszyłabym ramionami i dalej scrollowała Facebooka, ale dziś chciałabym wtrącić trzy grosze do tej opowieści.

Nie będę się rozwodzić na temat powodów, które skłoniły mnie do odwiedzenia psychoterapeuty - to dylematy na skraju prywaty. Wspomnę jedynie, że przepracowanie, stresy no i oczywiście tarczyca dały mi w zeszłym i tym roku nieco popalić. Na jednej z wizyt u lekarza rodzinnego padło więc pytanie: "A może psychoterapia?".

Kiedy rozprawiłam się z rzeczami, z którymi pierwotnie przyszłam na psychoterapię zaczęłam dogłębniej rozpracowywać siebie. Schematy według, których żyję, tryby które przyjmuję. Po kilku miesiącach, z każdą kolejną sesją wychodziło czarno na białym... jestem perfekcjonistką!


ZGUBNY PERFEKCJONIZM


Zacznijmy od tego, że perfekcjonizm zawsze kojarzył mi się  melioratywnym określeniem. Dbałość o szczegóły, detale, bycie sobie Zosią samosią we wszystkim i wszędzie, ciągle sprawdzanie, poprawianie i szukanie tego jednego, jedynego... ideału (nie, nie chodzi nawet o faceta). No i owszem perfekcjonizm jest fajny i potrzebny, kopie do działania, popycha, popędza, napędza, motywuje i... wyszarpuje z Ciebie flaki. A Ty nawet nie zauważasz kiedy.

PATA PERFEKCJONISTA


Jak perfekcjonizm przejawiał się u mnie? Wierzyłam (i nadal trochę wierzę, ale walczę), że ideały istnieją, że perfekcja jest osiągalna. Wierzyłam, że na wszystko istnieje jednej, najlepszy sposób reagowania, działania. Że rzeczy dzieją się według pewnej zasady, że robienie czegoś idealnie da mi szczęśliwe życie. Nie potrafiłam nigdy spać dłużej niż do 10, bo dwie cyferki na budziku zamiast jednej sprawiały, że miałam wrażenie, że dzień jest zmarnowany, niezależnie czy poprzedniego dnia kładłam się o 22, czy o 4 nad ranem po dłuższej imprezie. To w psychologii nazywa się myśleniem dychotomicznym, widzeniem czarno biało lub zero jedynkowo. Ale gdyby ktoś zapytał mnie jak w takim razie wyobrażam sobie perfekcyjny poranek... milczałabym, bo nic nie wydawało mi się dość dobre, na miarę określenia 'idealnym'.


ŻYCIE PERFEKCJONISTY


Przez dłuższy czas nie mogłam pozbyć się wrażenia, ze jest tylko jeden właściwy sposób według którego powinnam życia. Skończyłam studia, mam pracę, mam bloga, ale to nie to, przecież musi być coś lepszego, coś ponad to. Czekałam, aż ktoś po prostu powiem mi co robić ze sobą, jak żyć i udowodni, że to najlepszy sposób. Ciężko było przestawić się w tryb 'odpuszczania', pozwolenia rzeczom dziać się samym, machnąć ręką i zaśpiewać "Let it go!". A jednak staram się wyśmiewać każdą moją perfekcjonistyczną myśl. Negować moje zapędy i znajdować racjonalne argumenty. Jak?

No na przykład małymi kroczkami doszłam do tego, że jeśli mam wolny dzień, to MOGĘ pospać dłużej. Początkowo pozwoliłam sobie na to tylko 2 razy w tygodniu, a potem znalazłam argument, który przemówił do mojej świadomości - "Tego potrzebuje mój organizm! Jeśli będzie wypoczęty, będzie lepiej funkcjonował".


ODPUŚĆ...


Nauczyłam się odpuszczać, znajdować odcienie szarości. Pomogło mi ćwiczenie wdzięczności od Ani, pomogło to, że nie tylko ja tak mam (high five Natalia!), a ostatnio, kiedy przeczytałam tekst Asi o jednej, szalenie ważnej zasadzie rodzicielstwa zaśmiałam się pod nosem, że dotyczy ona także perfekcjonistów. 

Nie, nie zmieniłam się. Nadal drzemie we mnie idealista i perfekcjonista. Nadal lubię wstać wcześnie, rzucać się w wir pracy i kłaść się spać, jak to zwykłam mówić, przyjemnie zmęczona z poczuciem wyciśnięcia dnia do granic możliwości. Ale... no właśnie. Przecież nic się nie stanie jeśli ten jeden dzień przewegetuję w łóżku i nawet nie kiwnę palcem, a projekt oddam w takim stanie w jakim jest, nie?



Wy też się nie obrazicie, że nad tym tekstem spędziłam 15 minut pisząc co mi ślina na język przyniesie. Że sprawdziłam go tylko pod kątem językowym i nie czytałam drugi raz? Że zdjęcia są przypadkowe, z telefonu, a nie aparatu i nie obrabiałam ich długie godziny?  Jeśli tak, to choć rzućcie komentarzem, żebym moja perfekcjonistyczna żądza 10 merytorycznych komentarzy została zaspokojona.


A Ty? Masz w sobie coś z perfekcjonisty?



SEMILAC FLASH SUNLIGHT EFFECT - ŚWIATŁOCZUŁE PYŁKI, KTÓRE ZMIENIAJĄ KOLOR!

września 28, 2017

SEMILAC FLASH SUNLIGHT EFFECT - ŚWIATŁOCZUŁE PYŁKI, KTÓRE ZMIENIAJĄ KOLOR!

Sunlight effect semilac

No takich hitów to się nie spodziewałam! Semilac znowu szaleje z nowościami, najpierw kolekcja biznesowa, która ucieszyła wszystkie Panie zakochane w stonowanych jasnych, barwach, a teraz coś nowego dla wielbicielek mocnego koloru, które nie lubią nudy. Jeśli jeszcze nie widziałyście magii na paznokciach, to już czas poznać nowe, światłoczułe pyłki!

Kiedyś spotkałam koleżankę, która na paznokciach miała zwykły lakier - niby drugi dzień, ale wiecie odbicia od poduszki i lekko odpryśnięty brzeg. Od razu zapytałam dlaczego nie wypróbowała jeszcze hybryd? Odpowiedziała, że kolor szybko jej się nudzi i nie wytrzymałaby z jednym ponad tydzień.

Semilac pyłki
Sunlight semilac
Pyłek zmieniający kolor
Pyłek na światło

Co z tą magią?


No to teraz uwaga! Przed Wami prawdziwa gratka! Pyłki, zmieniające kolor pod wpływem intensywności światła! W słońcu mocne i wyraziste, popołudniem i nocą mniej intensywne. Zmienne (i niedecydowane) jak my! Idealne więc szczególnie dla tych, którym zawsze ciężko zawsze dokonać wyboru - nudziaki i pastele czy jednak soczyste barwy?

W kolekcji znajdziemy 6 pyłków, każdy o odmiennym efekcie. Zobaczcie jaka magia!

Pyłek na światło

Jak aplikować pyłek?


Pyłek aplikujemy na warstwę dyspersyjną koloru. Aby uzyskać najlepszy efekt najlepiej jako bazę wykorzystać kolor biały np. 001 Strong White lub SemiHardi White, a także inne jasne kolory. Po nałożeniu warstwy lakieru posypujemy paznokieć pyłkiem i bardzo, bardzo delikatnie wcieramy go palcem. Przykrywamy topem i gotowe.

Intensywność barw uzależniona jest od ilości nałożonych warstw pyłku - możemy wetrzeć więc kolejną w przezroczysty top nawierzchniowy (koniecznie ten z warstwa dyspersyjna!).

Gramatura pyłków to 1g, a łatwość ich wcierania i intensywność sprawiają, że już teraz wiem, że będą bardzo wydajne! Do kupienia już od dziś TUTAJ!

Pyłki świetlne
Pyłek na paznokcie
pyłek semilac na światło
Sunlight semilac

Dajcie znać jak podobają Wam się nowości! Który z pyłków szczególnie zwrócił Waszą uwagę? Może macie już pomysł jak wykorzystać je w swoich stylizacjach? Ja jak zwykle pomysłów mam miliony i nie mogę się doczekać, żeby znowu usiąść w moim hybrydowym zakątku i może stworzyć dla Was jakiś paznokciowy tutorial na YouTube (subskrybujesz już? :)).


Urzekły Was tak samo jak mnie?


5 PORAD JAK SPAĆ, ŻEBY SIĘ WYSPAĆ

września 23, 2017

5 PORAD JAK SPAĆ, ŻEBY SIĘ WYSPAĆ

porady na sen

Tematyka snu jakoś nigdy szczególnie mnie nie interesowała. Dopiero kiedy przyszło mi zmierzyć z moim perfekcjonistycznym trybem karzącego rodzica, który nie pozwał budzić mi się po 10 postanowiłam zmienić coś w swoim... spaniu. Na moją wyobraźnię podziała także fakt, że każdy z na przesypia aż 1/3 życia! Jak zrobić więc tak, żeby spać krótko a intensywnie i nie mieć wyrzutów sumienia, że przesypia się prawie cały dzień?

Walcząc ze swoim perfekcjonizmem postanowiłam pewnego dnia spać do oporu. Miałam wolny następny dzień, nie włączyłam więc budzika i... obudziłam się po 14 godzinach. Byłam totalnie… zmęczona. Do pewnego momentu żyłam w przekonaniu, że im śpimy dłużej, tym bardziej jesteśmy wypoczęci. Tego dnia moja irytacja sięgnęła zenitu, bo można powiedzieć, że czas spędzony na spaniu jest w takiej sytuacji podwójnie zmarnowany – nie dość, że w trakcie snu nie mogłam nic robić, to jeszcze po obudzeniu źle funkcjonowałam.

Zaczęłam więc świadomie planować swój sen, żeby po obudzeniu móc być rześkim i wypoczętym (bez kawy). Dzielę się więc pięcioma najważniejszymi poradami dotyczącymi tytułowego pytania: jak spię, żeby się wyspać?

Śpię nie za krótko i nie za długo

Co najważniejsze, długość snu przekłada się oczywiście na jego jakość, ale należy wiedzieć, że nie jest dobrze zarówno wtedy, gdy śpimy 4 godziny, jak i wtedy, gdy śpimy 14 godzin. Ile więc czasu poświęcić na sen? To kwestia wieku, bo czym jesteśmy starsi, tym krócej śpimy. Naukowcy z amerykańskiej National Sleep Foundation (Narodowej Fundacji Snu) stworzyli rekomendacje dotyczące długości snu w dziewięciu kategoriach wiekowych:

  • Noworodki (0–3 miesięcy): 14–17 godz. 
  • Niemowlęta (4–11 miesięcy): 12–15 godz. 
  • Maluchy (1–2 lat): 11-14 godz. 
  • Przedszkolaki (3–5 lat): 10–13 godz. 
  • Okres szkolny (6–13 lat): 9–11 godz. 
  • Nastolatki (14–17 lat): 8–10 godz. 
  • Młodzież dorosła (18–25 lat): 7–9 godz. 
  • Dorośli (26–64): 7–9 godz.
  • Osoby starsze (65 lat i więcej): 7–8 godz. 

Są to oczywiście ogólne zalecenia, bo niektórym ludziom wystarcza do snu nawet 5 godzin. W każdym razie przedstawiona tu „norma” to czas, po którym organizm się na pewno wysypia – dorosły człowiek nie potrzebuje więc kilkanaście godzin snu. Jeśli jednak zdarza się Wam, że musicie spać dłużej, żeby się wyspać, to być może po prostu śpicie nieefektywnie?

Nie jem przed snem

Wiadomo powszechnie, że nie powinno się jeść przed snem, bo to niekorzystnie wpływa na naszą tuszę. Ale warto wiedzieć także, że jedzenie przed snem negatywnie oddziałuje na samą jakość snu. Wszystko dlatego, że po nocnej konsumpcji układ pokarmowy przez długi czas intensywnie pracuje, trawiąc spożyty przez nas pokarm, co sprawia, że cały organizm nie może odpoczywać. Warto więc ostatni posiłek zjeść 3-4 godziny przed snem, nawet kosztem ogromnego poczucia głodu.


Dbam o otoczenie                  

Na jakość snu wpływ ma  otoczenie, w którym śpię. Po pierwsze, co oczywiste, staram się by było ciche, żeby żadne bodźce (jak np. telewizor) nie rozpraszały mojego organizmu. Po drugie, chociaż jestem strasznym zimorodkiem, wietrzę sypialnię, bo do snu potrzebujemy tlenu, którego często jest mało w zamkniętych pomieszczeniach (ponadto lepiej spać w chłodniejszych temperaturach, ta najlepsza dla snu to nieco ponad 18 stopni Celsjusza). O tym, że łóżko powinno być wygodne chyba nie muszę wspominać? :)

jak dobrze spać?


Śpię o stałej porze i wyciszam się

Mój organizm lubi przyzwyczajenia, dlatego staram się mieć stały rytm dnia i kłaść się mniej więcej o tej samej porze. Co ważne, przed zaśnięciem próbuję też wygospodarować kilkadziesiąt minut na wyciszenie organizmu. Nie jest to łatwe, bo czasem pracuję do późna, nawet w łóżku, ale zauważyłam znaczną poprawę w jakości mojego snu, kiedy porządnie się wyciszę - pomaga mi aromatyczny prysznic, ziółka na dobranoc, albo najnowsza płyta Linkinów (tam zdecydowanie brakuje mocniejszych brzmień). W tym względzie każdy ma inne upodobnia, a chodzi po prostu o to, by dostatecznie się zrelaksować, a nie myśleć o pracy czy problemach.


Śpię w nocy

To niby oczywiste, ale są tacy, którzy lubią posiedzieć do późnych godzin nocnych (albo nawet do wczesnych godzin porannych) przed książką czy komputerem, a potem śpią do południa. Niestety cierpi na tym efektywność snu, bo ten najmocniejszy jest tylko w nocy. Dlaczego? To jasne - za jakość snu odpowiada melatonina (nazywana hormonem snu), której poziom w naszym organizmie zależy od natężenia światła – melatonina wydziela się wówczas, gdy jest ciemno, a jej produkcja zostaje znacząco ograniczona wtedy, kiedy jest widno.



A ile Wy śpicie? Jakie są Wasze metody?

SWETEREK NA PAZNOKCIACH - 10 PROPOZYCJI JESIENNEGO ZDOBIENIA

września 14, 2017

SWETEREK NA PAZNOKCIACH - 10 PROPOZYCJI JESIENNEGO ZDOBIENIA

jesienne paznokcie

Ostatnio, kiedy w Krakowie odwiedziła mnie Ania malowałam pierwszy w tym sezonie sweterek na jej paznokciach. W trakcie moich hybrydowych zabaw zrobiłyśmy live, a kiedy padło pytanie o to jak ten wzór wykonać od razu przypomniałam sobie o moim starym wpisie.

Zaczęłam wtedy w duchu narzekać na to, że zdjęcie we wpisie już nie nie satysfakcjonują, ale wprost pokazują mi jak rozwinęłam siebie i swoje jako takie zdolności manualne. Mijają 2 lata, ja nie straciłam zapału do tworzenia coraz to nowych zdobień, świat lakierów hybrydowych się rozszerza, a niekwestionowanym hitem jesieni nadal pozostaje... sweterek.

knitted wzorek
paznokcie sweterek

Korzystając z wolnej niedzieli postanowiłam przygotować dla Was 10 sweterkowych zdobień, które może zainspirują Was do stworzenia własnych wzorów na paznokciach. Do tego celu wykorzystałam także 10 kolorów lakierów hybrydowych Semilac, które moim zdaniem niezmiennie będą hitem tegorocznej jesieni.

JAK ZROBIĆ SWETEREK?

To już dokładnie tłumaczyłam we wpisie ze sweterkowym tutorialem, ale jeśli ktoś potrzebuje szybkiej informacji tu i teraz to przypominam - wystarczy pędzelek/sonda/patyczek, matowy top (z nim wygląda najlepiej) i trochę cierpliwości. Na pomalowanym paznokciu rysujecie wzór, a potem powtarzacie go jeszcze raz i jeszcze raz, żeby stworzyć coś na kształt zdobienia 3d, na koniec pokrywacie bardzo cienką warstwą topu. 

Czasem możecie spotkać się z tym, że gotowy wzór dziewczyny posypują akrylem w proszku i dopiero utwardzają - dla mnie wygląda to trochę "rozciapanie" i zdecydowanie wolę precyzyjne linie.

wzory sweterek
sweterkowe paznokcie

10 JESIENNYCH PROPOZYCJI

Wśród moich typów na tegoroczną jesień nie mogło zabraknąć takich klasyków jak 071 Deep Red czy 083 Burgundy Wine. Dodałam także kilka nudziaków i szarości. Zwykle stworzenie stylizacji 3d wymagało od mnie nałożenia 3 warstw lakieru. Osobiście używałam dwóch pędzelków od Semilac - N 000-1 i N 004 oraz SemiHoldera, na który wylewałam po kropelce każdego koloru.

knitted nails
sweterkowe wzory
jak zrobić sweterek

Dajcie znać który wzór podoba Wam się najbardziej! Jeśli któreś ze zdobień szczególnie Wam się spodoba i będziecie wykonywać je na własnych paznokciach, to przy publikacji zdjęcia pamiętajcie o hasztagu #patainspiruje. Co miesiąc nagradzam najlepszą stylizację!


Też czujecie już nadchodzącą jesień?



SEMILAC CAT EYE - 6 NOWYCH, KUSZĄCYCH EFEKTÓW

sierpnia 29, 2017

SEMILAC CAT EYE - 6 NOWYCH, KUSZĄCYCH EFEKTÓW

wzorki kocie oko

Comiesięczne niespodzianki od Semilaca za każdym razem mnie zaskakują. Jeszcze nie skończył się sierpień, a ja już zastanawiam się czym firma zaskoczy nas we wrześniu. Korzystając z chwili wolnego czasu wpadłam na bloga, żeby pokazać Wam z bliska nowe lakiery cat eye!

Nie jest to wprawdzie nowość na rynku lakierów hybrydowych, ale sama przyznam, że nie miałam jak dotąd okazji, żeby pobawić się lakierami hybrydowych z metalicznymi drobinkami. W asortymencie Semilaca do dyspozycji dostajemy aż 6 odcieni - klasycznych, popularnych, takich, że każdy znajdzie swój ulubiony efekt, o ile nie... efekty.

kocie oko na pazurkach

Poza tym, że postanowiłam pokazać Wam same odcienie lakierów Cat Eye, to zdecydowałam się także na zmalowanie kilku wzorków. Choć w sumie o malowaniu ciężko tutaj mówić, bo praca z lakierami i magnetycznym długopisem to sprawa banalna, która każdej, nawet nie doświadczonej stylistce paznokci, dostarczy mnóstwa satysfakcji.

kocie oko magnes
nowe lakiery semilac

Sześć nowych kolorów - hipnotyzujących, czarujących, uwodzących intensywnością drobinek. Pięknych jako dodatek do klasycznego koloru na jednym palcu, ale także jako total look w pełnej odsłonie. Macie ochotę poznać kolory?

610 Semilac Cat Eye Greendaje szmaragdowy błysk niczym najszlachetniejszy z kamieni. Pięknie imituje wężową skórę i pasuje do ciemniejszych stylizacji. Ja wykorzystałam go tworząc na gładkiej, lakierowej powierzchni delikatne kropki.

611 Semilac Cat Eye Red - klasyka! Stworzona dla energicznych i kobiecych Pań. Ekspresyjna, dynamiczna, pikantna. To zdecydowanie będzie mój jesienny hit. W jej przypadku postawiłam więc na standardowy wzór kociego oka.

kocie oko lakiery

612 Semilac Cat Eye Gold - wyrazisty i mocny, mocno błyszczący. Uwodzących szlachetnym kolorem. Najlepszy z całej szóstki jeśli chodzi o moc przyciągania drobinek. Tworzenie kształtów i wzorów z jego użyciem to czysta przyjemność. Idealnie wkomponuje się jako detal, zarówno do małej czarnej, jak i bardziej wykwintnej stylizacji wieczorowej. Na moim wzorniku postawiłam na pionowe paski.

613 Semilac Cat Eye Blue - delikatny i subtelny niczym prawdziwy szafir. Ślicznie współgra z czernią przełamując jej ciemne tony. Ja wykorzystałam go do zrobienia ukośnych fal. Coś w stylu rozgniewanego morza, hm?

semilac cat eye

614 Semilac Cat Eye Silver - biżuteryjne wykończenie klasycznego manicure. Idealny efekt dla Pań, które nie lubią przepychu na paznokciach i szukają stylizacji, która będzie pasować do wszystkiego. Srebrny połączyłam z zygzakiem, wyszło bajecznie!

615 Semilac Cat Eye Violet - dopełnienie kolekcji typowo jesiennym kolorem! Tajemniczym i niespotykanym. Semilac zadbał o to, by mnóstwo przejść tonalnych, od czerni po fiolet, tworzyło iluzję możliwie szerokiego kosmosu na ograniczonej przestrzeni płytki paznokcia. Ja postawiłam ponownie na klasyczną kocią smugę.

magnetyczny długopis
kocie oko na paznockiach
efekt kociego oka

Co myślicie o nowościach od Semilac, który z kolorów najbardziej przypadł Wam do gustu? Na Facebooku działa moja grupa "Zakochane w hybrydach" która zawsze pierwsza dowiaduje się o nowościach w asortymencie, masz ochotę do niej dołączyć? Zapraszam! Pamiętaj także o hashtagu #patainspiruje - co miesiąc nagradzam najpiękniejsze zdjęcia inspirowane moimi tekstami, zakupami, stylizacjami!

kocie oko semilac


Inspirujcie się do woli! :)

Copyright © 2017 Pata bloguje