9/19/2015

NEW'S CORNER #6 - OPSSS... ZNOWU NOWOŚCI


Między czwartym i piątym New's Cornerem było prawie pół roku przerwy. Teraz nagle publikuję szósty. Dlaczego? To zdradzę Wam za chwilę! Okazji było kilka, promocji było dużo, a i wyprzedaży czaiły się na każdym kroku. W efekcie...

szósty już New's Corner będzie raczej gratką technologiczną i gadżeciarską. Z epizodu na epizod coraz mniej u mnie kosmetyków. Jakieś resztki zalegają jeszcze w domowych kartonach, a ja staram się absolutnie unikać wszelkich drogerii. Co rusz jednak wpada tu jakiś nowy ciuch, buty czy torebka. Jeśli czytaliście ostatnie czytadło o moich przyzwyczajeniach i uzależnieniach wiecie już, że do całego galanteryjnego grajdołka mam słabość.


Na pierwszy rzut niech pójdą dodatki. Zaopatrzyłam się w zestaw kolczyków w outlecie Reserved i choć miałam za niego zapłacić 15 zł (przecena z 29 zł) po wbiciu na kasę stuknęło - 2 zł. Nie gustuję w biżuterii srebrnej i złotej - zdecydowanie wolę kupić plastikowe czy metalowe, pochodzić w nich raz czy dwa i bez skrupułów wyrzucić je, kiedy mi się znudzą. To dlatego w większość dodatków zaopatruję się w outletach czy na Aliexpress gdzie ceny są absurdalnie niskie.

Wyjątek stanowił w tym roku komplet, który widzicie obok - urzekł mnie niesamowicie. Choć wiedziałam, że to "kolejna para" wielokrotnie wpadałam do jubilera, żeby sobie na niego popatrzeć do momentu aż został mi sprezentowany na urodziny.


Urodzinowy prezent dla samej siebie. W zasadzie sprezentowany trochę przed czasem. Dzięki przetestowaniu wszystkich już typów Tangle Teezer mieliście i nadal macie okazję zagłębić się w post dotyczący tego, która ze szczotek z rodziny Tangle Teezer będzie dla Was najbardziej odpowiednia.


Torebka... znowu... kolejna. Ale ja kocham torebki! Do tego był to urodzinowy prezent od TŻ. Ta, tradycyjnie z kolekcji Wittchena, urzekła mnie swoją prostotą i klasyką. Idealnie komponuje się przewieszona przez ramię z czarną, dobrze skrojoną marynarką, a także z odpiętym paskiem jako mała aktówka na spotkania biznesowe.
Ubolewam, że nie jest z prawdziwej skóry, bo różnica wykonania torebek eko i prawdziwych jest kolosalna. Aktualnie trwa wielki kiermasz Wittchena - ja mam odgórny zakaz na kolejne torebki przynajmniej na kilka miesięcy, ale Wam polecam, bo jest sporo cudowności w rewelacyjnych cenach!



Z jedynych kosmetycznych nowości, w ramach Programu Nowości Rossmanna miałam okazję przyjrzeć się bliżej nowemu produktowi Scholla. Moją relację znajdziecie tutaj, wraz z filmikiem poglądowym jak to cudo działa. Oprócz tego szczerze zachęcam do czytania recenzji na Rossnecie! W programie uczestniczą osoby, które naprawdę rzetelnie i konstruktywnie potrafią wyrazić swoje zdanie. Nie kupujcie kota w worku - sprawdźcie nasze relacje.


Elektronika! Od roku narzekałam na Windows Phona. Jako wierna użytkowniczka Nokii (jakieś 14 lat?) broniłam się rękami i nogami przed zmianą telefonu na inny niż kolejny, lepszy model Lumii. W ostatnich miesiącach rozpaczliwie szukałam konkursów, w których mogłabym dać upust swojej kreatywności i przy okazji zgarnąć nowy telefon. Rok temu, w konkursie pewnej firmy z farbami udało mi się zgarnąć iPhona 5C, wtedy jeszcze pełna obaw przed innym system niż WP wolałam urządzenie sprzedać. Bardzo żałowałam... i nie wytrzymałam. Postawiłam na osławionego Samsunga w wydaniu Galaxy S5 Neo. Mam ochotę napisać nawet jego babską recenzję - pozbawioną specyfikacji i nudnych opisów.

Zanim kupiłam nowy telefon w jednym z konkursów wygrałam GearFit'a. Początkowo nie miałam nawet jak sprawdzić jego działania, gdyż kompatybilne jest jedynie z kilkoma rodzajami... Samsungów właśnie. Teraz więc bujam się po mieście licząc kroki, sprawdzając puls i przede wszystkim odbierając telefony! Czemu? Może znacie to z doświadczenia... Na noc z reguły wyciszam telefonu, rano zapominam o włączeniu dźwięków. Kiedy wychodzę wrzucam go do torebki i choćby nie wiem co - nie słyszę wibracji. Dzięki GearFit z poziomu nadgarstka widzę czy ktoś się do mnie dobija, czy pisze, a może zasypuje mailami.

Wreszcie... radio! Retro odbiornik od Belvity! Z konkursu podczas See Bloggers. Wygląda obłędnie, prawda? Dostało mi się jeszcze trochę ciastek, ale nie wytrzymały do mojej małej sesji zdjęciowej.

Btw. Wspominam dużo o konkursach i o nagrodach. Jestem nadal konkursowym freakiem. Śledzę, biorę udział, a także przyglądam się całej ich organizacji z marketingowego punktu widzenia. Wiele rzeczy, które chcę mieć, które mi się podobają wygrywam. Potrzebowałam nowego laptopa - wzięłam udział w konkursie L'Oreala, marzyły mi się palmy i piramidy - pojechałam do Egiptu z Chupa Chupsem. Da się - tu napisałam coś na temat konkursowiczów.



Jak na prawdziwą gadżeciarę i gazetkową znawczynię udałam się do Biedronki, żeby kupić osławione Cotton Ballsy. Kiedy byłam - wszystkie wersje kolorystyczne były jeszcze dostępne. Egoistycznie pomyślałam tylko o sobie i kupiłam jedną sztukę. Wróciłam kilka godzin później i... tak, masz rację, już ich nie było.

JEŚLI SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS ZERKNIJ TAKŻE:


Macie swoje kule? Co wypatrzyliście ostatnio?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli masz zamiar w swoim komentarzu zostawić mi odnośnik do swojego bloga lepiej od razu wyjdź! ZAKAZ REKLAM I LINKOWANIA. Odwiedzam KAŻDEGO, kto zostawia merytoryczny komentarz, a jeśli mi się podoba zostaję tam na dłużej. Nie potrzebuję specjalnego zaproszenia!
Jednocześnie dziękuję za każde słowo i każdego hejta :*

Copyright © 2017 Pata bloguje