Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BINGOSPA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BINGOSPA. Pokaż wszystkie posty
Rzekomy mocny peeling z kwasami od BingoSpa okazał się...

grudnia 23, 2013

Rzekomy mocny peeling z kwasami od BingoSpa okazał się...


Zastanawiałam się dłuższy czas czy faktycznie jest sens pisać tę recenzję. Marka BingoSpa na moim blogu nie ma ani jednej pozytywnej opinii,  a zanosi się na to, że tylko doleję oliwy do ognia. Z drugiej strony to naprawdę nie lada wyczyn, żeby żaden z 6 różnych produktów firmy nie przypadł mi do gustu. Dziś o peelingu z kwasami do twarzy, który pośród reszty kosmetyków od BingoSpa i tak uchodzi za ponad przeciętny.

Strach, żal, masełkowe zabójstwo - czekoladowe (?) masło BingoSpa

września 13, 2013

Strach, żal, masełkowe zabójstwo - czekoladowe (?) masło BingoSpa

Jesteście tu, bo może zaciekawił Was właśnie tytuł posta.
Jedną masełkową aferę już opisywałam na łamach Aferkowa, 
dziś kilka słów nt. takiej mojej własnej.
Po Spotkaniu Blogerek wróciłam do domu z niezłym zapasem kosmetyków.
Po kąpieli stawiam na dobre natłuszczenie - stąd masła u mnie wygrywają z balsamami.
Połakomiłam się więc na produkt dystrybuowany przez Grotę Bryzę
- czekoladowe masło od BingoSpa.


Chyba każda z nas lubi czekoladę.
A kosmetyki czekoladowe choć trochę zaspokajają moją słodką chcicę podczas diety.
Liczyłam na zapach rodem z OS-ków, choć nie oczekiwałam zbyt wiele pod BingoSpa, bo jeszcze żaden z ich produktów nie przekroczył u mnie 3 gwiazdek.


 Skłamałabym gdybym napisała, że mi się nie podoba. Bo jednak szklane opakowania mają to do siebie, że choćby nie wiem jaki kształt przybrały zawsze będą wydawały się bardziej ekskluzywne od reszty. W sumie, w tym przypadku to całkiem dobra metoda na nabicie klienta w butelkę. Szata graficzna też delikatna i przyjemna dla oka. Choć skład kosmetyku pisany kursywą, literki zlewają się w jedno... Jednak przezorny zawsze ubezpieczony.




Zupełnie nie rozumiem dlaczego takie kremowe papki nazywa się masłami? Masło to masło, ma być mega tłuste, zbite i topić się pod wpływem ciepła dłoni. To, to jest co najwyżej balsam do ciała, który mimo, że jest gęsty to jest niesamowicie puszysty i delikatny. Kremowa papka szybko wchłania się w skórę i bardzo dobrze po niej rozsmarowuje.




 Mam nadzieję, że polubiliście te malownicze porównania, bo i tym razem znalazłam coś  co będzie pasować do tego zapachu. Hm...  Przemoczony i wysuszony ręcznik? Zwietrzały krem do opalania? Przeżyłabym nawet chemiczną czekoladę, jakikolwiek zapach, ale nie to. Bądźmy szczerzy, kitowaty zapach odbiera całą frajdę paćkania ciała. A już w ogóle rozczarowuje kiedy napalam się na czekoladę! Już nie piszę o mazidłach, przy których zapach się ulatnia, bo to inna bajka. Tutaj po prostu go nie ma, ot co.




Znawczynią fachowych nazw składników i ich działania nie jestem, ale pewne frazy rzucają się w oczy. Masło Shea ukryte pod mniej popularną nazwą Butyrospermum ukryte gdzieś na końcu listy składników. Oprócz tego same emolienty i konserwanty! Zgroza! Gdyby chociaż to masło pachniało wybitnie to znalazłabym ciut zrozumienia dla śmiałków, którzy go używają.




Wchłania się szybko, skórę wygładza i nawilża, ale efekt nie jest wcale jakiś wow. Jedyne co w tym wszystkim zasługuje na uwagę to opakowanie oraz puszysta konsystencja. A to za mało, żeby na poważnie zastanawiać się na wyrzuceniem 30 zł. Kolejny więc produkt BingoSpa sprawia, że robię od nich krok w tył. Zbliża się nowy kwartał współprac, więc nie ukrywam, że jestem ciekawa jakie produkty tym razem posypią się do testów. 
Oby nie czekoladowe masła...











BINGOSPA (serum czekoladowo-brzoskwiniowe 2w1)

lipca 11, 2013

BINGOSPA (serum czekoladowo-brzoskwiniowe 2w1)

Mam zaległości jeśli chodzi o BINGOSPA
Wszyscy już porecenzowali swoje kosmetyki, 
a ja walczę z moimi dwoma kosmetykami i ciągle daje im ostatnie szansy.
Dzień dobroci się jednak skończył i miło nie będzie.



Masło mandarynkowe jakoś mi uszło, czasem chlapnę na siebie mała dawkę.
Zostały jeszcze dwa przyjemniaczki - serum i algi pod prysznic.
Pomalutku zmierzamy więc ku końcowi...


Dla mnie całe to serum jest jakąś parodią kosmetyczną. Nie rozumiem jak dwa produkty można połączyć w jeden - nie sądzę aby moje włosy potrzebowały takich samych składników jak moja skóra. Opakowanie - porażka. Odkręcanie pod prysznicem graniczy z cudem, zatyczka wygina się na wszystkie strony świata, przy zakręcaniu przeskakuje. Więcej się naprzeklinałam pod prysznicem niż zrelaksowałam. Do tego naklejka na opakowaniu z nieczytelnym składem pod wpływem wody wygląda po prostu tragicznie - niechlujnie i bardzo odpychająco.


Kolejny minus. Wszystko przelatuje przez palce, trudno wylać na dłoń odpowiednią ilość, bardzo kiepsko z pienieniem. Czyli jadąc po całości - bardzo niska wydajność. Przyjmując, że wedle sugestii producenta stosujemy go zarówno na włosy i ciało, dozujemy dawki takie, które pozwolą na optymalne pienieni to produkt wystarczy na tydzień? W porywach do dwóch. Kiepsko...


Serum czekoladowo-brzoskwiniowe... Jak to pięknie brzmi, szkoda, że nie ma odzwierciedlenia w zapachu. Przejrzałam blogi na których dziewczyny też opisywały ten produkt i wszystkie jak jeden mąż piszą, że serum ma delikatny, przyjemny zapach. A ja się pytam - w którym momencie i gdzie? Przypomina mi białą zawiesinę - lek, który mama podawała mi jak byłam mała. Wymiotowałam po nim dalej niż widziałam. Pierwszy niuch serum spowodował u mnie ruchy robaczkowe... Pod prysznicem zapach nieco ginie i na całe jego szczęście krótko utrzymuje się na skórze i włosach. Ale czekolada i brzoskwinia? Nigdy w życiu!


Jako żel pod prysznic - znośnie. Nawilża na chwilę, coś tam może odżywia, skóra może nawet nieco bardziej miękka po aplikacji. Jeśli chodzi o włosy - nie, nie, nie! Wysusza nieprzeciętnie! Zamiast włosowej "tafli" mam włosowe strąki, o ile w ogóle dam radę je rozczesać, bo w tej kwestii jest to produkt numer 1! 
                                          Jeszcze nigdy nic tak bardzo nie plątało mi włosów.


Jeśli chodzi o BingoSpa to się z nim nie polubiłam i nic nie wskazuje na to, 
żeby nasze relacje się zmieniły.
Co produkt to jestem coraz bardziej rozczarowana. 
Parabeny, SLS i wszystko inne co złe w składzie na dobre mnie odstraszają.
 A ja wymagająca wcale nie jestem, przecież...




BINGOSPA (Mandarynkowe masło do ciała)

czerwca 08, 2013

BINGOSPA (Mandarynkowe masło do ciała)

Dziś w Tarnowie piękna pogoda, więc zamiast uczyć się do zbliżającej sesji postanowiłam sklecić kilka słów na temat ostatniej przesyłeczki do BingoSpa.
Na wielu blogach już zaczyna się wysyp recenzji, 
nie pozostanę więc w tyle i napiszę choć o jednym z wybranych 
przeze mnie kosmetyków.




 Dziś co nieco o mandarynkowym masełku do ciała.
Po wypakowaniu kosmetyków tylko ono zachęcało mnie do użycia...
Ale o tym innym razem.

OPAKOWANIE: Masło znajdujemy w plastikowym słoiczku o pojemności 250g. Poręczny i nie tłukący się, a do tego przezroczysty. Zaskoczona byłam brakiem zabezpieczenia po pierwszym odkręceniu wieczka. Jestem przyzwyczajona, że zawsze muszę uporać się jeszcze z aluminiową ochroną, by cieszyć się kosmetykiem. Daje mi to pewność, że nikt w nim nie grzebał itd.


KONSYSTENCJA: Bardzo lekka, bardzo szybko się wchłaniająca i niezbyt tłusta, co jest duża zaletą, bo po kąpieli przynajmniej się do niczego nie kleję. Masło bardzo dobrze się rozsmarowuje i w bardzo krótkim czasie się wchłania.


ZAPACH: Zapytałam wiele osób o zapach masła nie ukazując wpierw jego etykiety. "Dziwne", "Nie wiem, pomarańcza?" "To trochę mi grzaniec przypomina" Niestety, albo i stety mandarynka nie padła. Dla mnie masło powinno przybrać nazwę pomarańczy z przyprawami czy czegoś takiego, bo na nic innego bym nie wpadła. Mimo wszystko jednak zapach mnie nie powala i nie utrzymuje się długo, gdybym wydała na nie swoje 24 zł raczej bym tego żałowała.


EFEKT: Przyjemnie nawilża skórę, na chwilę. Przyjemnie pachnie, ale też tylko na chwilę. Wydając na nie pieniądze bardzo chciałabym, żeby spełniał choć jedno zadanie naprawdę dobrze. Wiem, że nie ma ideałów, ale ten produkt to trochę słowa producenta bez pokrycia w czynach. Zła mi żadnego nie zrobił, więc jak na codzienną pielęgnację do chlapnięcia tu i ówdzie może być, ale jednak oczekiwałam od BingoSpa czegoś więcej.


Jakie macie zdanie na temat


Copyright © 2017 Pata bloguje