Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MENTOR. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MENTOR. Pokaż wszystkie posty
o SOLE mio! - o trzech takich Mentor, Tołpa i Skarby Syberii

października 17, 2013

o SOLE mio! - o trzech takich Mentor, Tołpa i Skarby Syberii

Jakoś nie przepadam za siedzeniem w wannie... Wtedy się rozleniwiam, czas mija szybko, a mi nie chce się wyjść. Unikam wanny jak mogę, wolę prysznic, dwa prysznice. Szybko, w ruchu, a i zrelaksować się można. Jednak dziś będzie o przyjemniaczkach na typowo na dłuższe wieczory i wannowe posiedzenia...


To tata przemówił w tym poście.
Bo wiecie są tacy ludzie, którzy w solach siedzieć mogą całe dnie.
Niezależnie od tego czy wannowa przygoda trać ma 10 min czy 2h, sól musi być!


Firmę Mentor możecie kojarzyć z postu na blogu, który dotyczył ałunu w sztyfcie. Wtedy już zrobiła na mnie ogromne wrażenie skutecznością swoich wyrobów. Co się zaś tyczy soli... 
Otrzymałam dwa wiaderka - jedno leśne drugie morskie.
 Nie zdążyłam nawet zrobić im zdjęć, bo bardzo szybko zniknęły. 
 Przy opakowaniu zabrakło mi małej łopatki, która ułatwiłaby dozowanie produktu. Samo rozpuszczanie soli w wodzie trwało kilka minutek, drobinki zabarwiły wodę na niebiesko i dodatkowo ją zmiękczyły. Podziałały odprężająco, choć pozostawiły na skórze delikatny film. Zapach unosił się w całym mieszkaniu,  moment kiedy drzwi do łazienki otwierają się po gorącej kąpieli i bucha z nich morska bryza jest przyjemny, aczkolwiek nie jest niczym nadzwyczajnym. Szkoda, że zapach szybko zanika...


Rosyjskie kosmetyki też powoli opanowują nasz polski rynek. I co by się wydawało dziwne są naprawdę niezłymi kosmetykami. Tę sól mam jeszcze z czasów I Spotkania Podkrakowskich Blogerek. Drobinki są na tyle grube, że na całkowite ich rozpuszczenie trzeba niestety chwilę poczekać. Zapach jest kojący, idealny na relaks w domowym zaciszu. Kiełki pszenicy i cała gama ziół nie są bardzo wyczuwalne, ale aromat jaki unosi się nad wanną nawet mnie zwabił w swoje głębiny. Skóra po użyciu soli jest miękka i elastyczna, choć ciut przesuszona. Wedle tego co napisane na etykiecie z tym odmładzaniem to ciężko, choć tata ciągle w żartach przywołuje, że po kąpieli czuje się jak nastolatek. 


Tołpa okazała się hitem nad hitami. Saszetka w którą jest zapakowana to pojemność niestety 60g, przez co sól wystarcza na jedną, góra dwie kąpiele. Ale czasem można pozwolić sobie na relaks rodem z prawdziwego SPA, prawda? Zapach jest powalający, choć na "sucho" pachnie bardzo intensywnie i nieco przerażona myślałam, że zafunduje kąpiel z zapachem, który będzie tak mocny, że aż będzie boleć głowa. Praktycznie nie barwi wody, z rozpuszczaniem jest średnio, zdarza się i pod koniec kąpieli wyczuć jeszcze nierozpuszczone kryształki. Pozostawia skórą idealnie nawilżoną, bez nieprzyjemnego filmu, gładką i odprężoną.


Absolutnym hitem okazuje się być Tołpa, tuż za nią Babuszka Agafii, a na pozycji trzeciej sól od Mentora. Układ wygranych wprost proporcjonalny do ceny, a pewnie i jakości. Tata jest tradycjonalistą, na pierwszym miejscu postawiłby na Mentora, bo nie lubi udziwnień i zapachów kosmosu. Ja jednak przekonując się do kryształkowych wieczorów zdecydowanie stawiam na Tołpę. Myślę, że jeszcze nie raz przyjdzie nam zgotować sobie jakiś miły wieczór we wzajemnym towarzystwie.


Tak prezentuje się mała tabela, którą stworzyłam na potrzeby testów. Jest to kompilacja zdanie mojego i taty... i w dalszym ciągu prowadzi Tołpa. Zachęcam do wypróbowania na sobie! Tołpa teraz bardzo mocno ingeruje w blogerskie spotkania i organizuje dużo konkursów, więc możecie się załapać na jakieś kosmetyki. Sól od Babuszki kupicie tylko w sklepie Skarby Syberii, a Mentor już czeka na swoich stornach, gdzie możecie także zostać konsultantkami ich kosmetyków.






MENTOR (Ałun w sztyfcie)

czerwca 06, 2013

MENTOR (Ałun w sztyfcie)


Paczuszka od firmy MENTOR czekała na mój powrót z Egiptu.
Szybko wzięłam się za testy, bo jej zawartość była naprawdę obiecująca.
W tym przypadku produkty do testów wybierałam sama, wiedziałam czego użyję w najbliższym czasie, więc niedługo mi zajęło poznanie produktów
 i wyrobienie sobie zdania na ich temat.


Dziś chciałabym Wam pokazać mojego nowego przyjaciela,
 a zarazem must have w nocnej kosmetyczce.
Ałun w kamieniu – mały w praktyce, wielki w działaniu!
O ałunie nie wiedziałam zbyt wiele – jakiś tam kamień, bakteriobójczy, taki, owaki.
Ale przekonałam się na własnej skórze ile cudów potrafi zdziałać.

OPAKOWANIE: Ałun to najczystsza forma kryształu, umieszczona na małym sztyfcie. Nie wysuwamy go, nie dokręcamy by wyszło go więcej. Jest twardy, nie kruszy się, choć mocowanie do nasady sztyftu mogłoby w tym przypadku być nieco silniejsze, bo już niejednokrotnie kryształ wypadł z nakrętki.


JAK TO SIĘ „JE” : Ałun od MENTORA ma właściwości antybakteryjne i krwiotamujące.  Pomyślałam więc  - „a co mi tam spróbuję!”. Często nieświadomie rozdrapuję ranki, więc może ałun coś zaradzi. Czego się spodziewałam? No kryształu, który po zetknięciu ze skórą będzie się topił, pozostawiał jakiś nawilżający film itd. Jednakże ałun to ałun, kryształ i tyle. Po przewertowaniu internetu zostałam oświecona – ałun należy lekko zmoczyć i dopiero wówczas przyłożyć do skóry, a co potem?


EFEKT: Kryształ w połączeniu z wodą robi się śliski. Początkowo nie pozostawia na skórze nic prócz delikatnej warstwy wody. Po chwili jednak kiedy zasycha zamienia się jakby w białą maseczkę, która bardzo mocno ściąga skórę i wnika gdzieś bardzo głęboko. 
W przypadku otarć i małych ranek przyjemnie szczypie (taki lekki masochizm).
Co jeszcze? Super wysusza wszelkie małe krostki i jest dla mnie zbawienie jeśli chodzi o nieproszonych gości na twarzy. Z żelem punktowymi tworzą super związek. Ałun oczyszcza, dezynfekuje i wysusza, a żel zajmuje się ochroną, nawilżeniem i rozbrojeniem pryszcza do końca.


Na co jeszcze przydaje się ałun? Przyspiesza gojenie ranek, a moim zdaniem nawet nieco rozjaśnia przebarwienia skórne. Cena za takie małe cudo jest śmiesznie mała (8 zł) jednakże trzeba pamiętać o tym, żeby ałun dokładnie osuszyć po aplikacji, bo woda nieco go rozpuszcza i pozostawiony na cały kolejny dzień w szczelnej skuwce potrafi kilkakrotnie się zmniejszyć.


Jeden z fajniejszych „wynalazków” u MENTORA.
Jestem zadowolona z efektu, jeśli ktoś też boryka się z różnymi twarzowymi problemami 
to serdecznie polecam nawet dla spróbowania czy Wam spasuje, 
bo cena jest przystępna chyba dla każdego.


Przypominam o
 trwających konkursach!
:)



Copyright © 2017 Pata bloguje