Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serum. Pokaż wszystkie posty
WIOSENNO-LETNIE NAWILŻANIE CERY - CO AKTUALNIE W UŻYCIU?

czerwca 06, 2018

WIOSENNO-LETNIE NAWILŻANIE CERY - CO AKTUALNIE W UŻYCIU?

nawilżenie lato

Dawno nie pisałam o kosmetykach, bo jako temat stały się dla mnie mniej ważne na tle ukochanych paznokciowych kwestii i ogólnego lifestylu. Ale ponieważ zaczął się czerwiec, a ja mam w sobie wielkie postanowienie poprawy, które dotyczy także mojej regularności w kwestii bloga, to... oto jest. Moja aktualna pielęgnacja. Oczywiście nie cała, jest tego znacznie więcej, ale wybrałam sześć produktów, które aktualnie lubię najbardziej!
AMPUŁKI VICHY DERCOS - MÓJ SPOSÓB NA WYPADANIE WŁOSÓW PRZY NIEDOCZYNNOŚCI TARCZYCY

maja 27, 2017

AMPUŁKI VICHY DERCOS - MÓJ SPOSÓB NA WYPADANIE WŁOSÓW PRZY NIEDOCZYNNOŚCI TARCZYCY


Ostatnio u Balbiny na fanpage zawrzało. Temat tarczycowców, choć wielu znany, to ciągle tak lekceważąco traktowany. Sama zaliczam się do grupy obarczonych niedoczynnością i wiele z negatywnych efektów szaleństwa hormonów dosięga także mnie. Na jeden z nieprzyjemnych efektów znalazłam jednak pewne rozwiązanie...

Borykanie się z problemami takimi jak tycie, wahania nastrojów, ataki paniki to tylko mała cząstka tego, czym naprawdę jest niedoczynność i gdzie tkwi jej potęga. Do tego dochodzi masa objawów... widocznych - przesuszona skóra, sińce pod oczami czy wreszcie nieszczęsne wypadanie włosów. Był taki moment, kiedy ich objętość zmniejszyła się u mnie dwukrotnie. Coś, co kiedyś było dumnie dyndającym końskim ogonem przypominało swojego rodzaju wyliniałe pasemko jedynie przypominające mi o czasach, kiedy moje włosy były piękne, długie, gęste i błyszczące.

Nigdy nie przywiązywałam do pielęgnacji włosów ogromnej uwagi. Nie jestem typem, który wciera, wciera, wciera i wciera. Mam swoje ulubione szampony, mam kilka olejków, włosów staram się nie suszyć, nie prostować i nie chodzić spać z mokrymi. Ot, zwykła pielęgnacja. Ale aby pomóc moim włosom przy kuracji hormonalnej i licznych stresach, które ostatnio są nieodłączną częścią mojego dnia zaczęłam szukać sprzymierzeńców w nierównej walce.

Były już tabletki, były ziołowe specyfiki tym razem postawiłam na skoncentrowaną kurację w ampułkach od Vichy której zadaniem było zadziałać bezpośrednio na skórę głowy i cebulki włosów. 


VICHY DERCOS - O KURACJI


To kuracja powstała z myślą o problemach z wypadaniem włosów dotykającym kobiety. Jej działanie oparte jest o 5 konkretnych problemów:
  • uszkodzenia struktury włosów, osłabienie włókien
  • mikrozaburzenia równowagi skóry głowy
  • osłabiona odporność skóry głowy
  • słabe zakorzenienie włosa
  • zaburzenie mikrokrążena 

W oparciu o powyższe dolegliwości ampułki na wypadanie włosów Vichy zwierają składniki takie jak np. cząsteczki SP94, które odbudowują, wzmacniają włosy, octeine [Pirokton Olaminy + witamina E], którego zadaniem jest przywrócenie równowagi skórze głowy, do tego woda termalna z Vichy, która wzmacnia barierę ochronną skóry głowy oraz Aminexil wzmacniający zakotwiczenie włosa w mieszku, hamujący ich wypadanie i arginina, która szczególnie stymuluje mikrokrążenie.

JAK STOSOWAĆ?


Jestem trochę leniem, więc 3 tygodnie z ampułkami to było jednak wyzwanie. Poza 21 pojemniczkami z Vichy Dercos w pudełku dostajemy także specjalny aplikator. Co wieczór wkręcamy go w kolejną ampułkę, a potem zygzakowatym ruchem aplikujemy na skórę głowy. Ale to nie koniec. Kolejny etap to zmoczenie skóry głowy i pionowy masaż. Na koniec hop, lulu spać.

Ampułka to lekko tłustawa ciecz o przyjemnym zapachu, dokładnie takim jaki kojarzę z salonami fryzjerskimi najwyżej jakości. Włosy nie nadają się na większe wyjścia, do rozpuszczenia, a jedynie do związania w kitkę na czubku głowy. Z tego względu codzienne mycie to w przypadku stosowania kuracji obowiązek.


CO Z EFEKTAMI?


Pisząc o efektach warto zacząć od skóry głowy - moja nigdy nie była nadzwyczaj wrażliwa i skora do podrażnień. Niestraszne jej szampony ze SLSami, PEGami czy silikonami. Vichy Dercos nie wpłynęło negatywnie na jej stan. Nie uczuliło, nie zafundowało podrażnień.

Czy włosy stały się mocniejsze? Ciężko mi o tym mówić bez badań klinicznych i zagłębiania się w ich strukturę. Efekt jednak, który widoczny był już po tygodniu gołym okiem to... mniej włosów na szczotce do czesania i ogólnie w wannie podczas mycia. To potwierdza obietnice producenta, a mnie skłania do zakupu kolejnego opakowania. 

Postanowiłam też być dla włosów bardziej... delikatna. Mniej je szarpać, osuszać delikatnym ręcznikiem, rozczesywać kilka razy dziennie i porzucić skręcone koczki. Aktualnie mija 21 dzień stosowania kuracji, a ja jestem z niej bardzo zadowolona. Vichy Dercos daje mi nadzieję, że mimo siejącej spustoszenie tarczycy ostatecznie nie wyłysieję.


Dajcie znać czy także borykacie się z problemami hormonalnymi i czy tak jak ja wyciągacie nowe działa podczas tej walki. Wydaje mi się, że w końcu trafiłam na broń, która unicestwi mojego przeciwnika. Planuję stosować kurację jeszcze codziennie przez kilka tygodni, a następnie stosować ampułki raz czy dwa w tygodniu. Mam nadzieję, że pewnego dnia spojrzę w lustro i zobaczę burzę włosów, za którą tak bardzo tęsknie!

Więcej ciekawych informacji o wypadaniu włosów znajdziecie tez na blogu Vichy: tutaj


BINGOSPA (serum czekoladowo-brzoskwiniowe 2w1)

lipca 11, 2013

BINGOSPA (serum czekoladowo-brzoskwiniowe 2w1)

Mam zaległości jeśli chodzi o BINGOSPA
Wszyscy już porecenzowali swoje kosmetyki, 
a ja walczę z moimi dwoma kosmetykami i ciągle daje im ostatnie szansy.
Dzień dobroci się jednak skończył i miło nie będzie.



Masło mandarynkowe jakoś mi uszło, czasem chlapnę na siebie mała dawkę.
Zostały jeszcze dwa przyjemniaczki - serum i algi pod prysznic.
Pomalutku zmierzamy więc ku końcowi...


Dla mnie całe to serum jest jakąś parodią kosmetyczną. Nie rozumiem jak dwa produkty można połączyć w jeden - nie sądzę aby moje włosy potrzebowały takich samych składników jak moja skóra. Opakowanie - porażka. Odkręcanie pod prysznicem graniczy z cudem, zatyczka wygina się na wszystkie strony świata, przy zakręcaniu przeskakuje. Więcej się naprzeklinałam pod prysznicem niż zrelaksowałam. Do tego naklejka na opakowaniu z nieczytelnym składem pod wpływem wody wygląda po prostu tragicznie - niechlujnie i bardzo odpychająco.


Kolejny minus. Wszystko przelatuje przez palce, trudno wylać na dłoń odpowiednią ilość, bardzo kiepsko z pienieniem. Czyli jadąc po całości - bardzo niska wydajność. Przyjmując, że wedle sugestii producenta stosujemy go zarówno na włosy i ciało, dozujemy dawki takie, które pozwolą na optymalne pienieni to produkt wystarczy na tydzień? W porywach do dwóch. Kiepsko...


Serum czekoladowo-brzoskwiniowe... Jak to pięknie brzmi, szkoda, że nie ma odzwierciedlenia w zapachu. Przejrzałam blogi na których dziewczyny też opisywały ten produkt i wszystkie jak jeden mąż piszą, że serum ma delikatny, przyjemny zapach. A ja się pytam - w którym momencie i gdzie? Przypomina mi białą zawiesinę - lek, który mama podawała mi jak byłam mała. Wymiotowałam po nim dalej niż widziałam. Pierwszy niuch serum spowodował u mnie ruchy robaczkowe... Pod prysznicem zapach nieco ginie i na całe jego szczęście krótko utrzymuje się na skórze i włosach. Ale czekolada i brzoskwinia? Nigdy w życiu!


Jako żel pod prysznic - znośnie. Nawilża na chwilę, coś tam może odżywia, skóra może nawet nieco bardziej miękka po aplikacji. Jeśli chodzi o włosy - nie, nie, nie! Wysusza nieprzeciętnie! Zamiast włosowej "tafli" mam włosowe strąki, o ile w ogóle dam radę je rozczesać, bo w tej kwestii jest to produkt numer 1! 
                                          Jeszcze nigdy nic tak bardzo nie plątało mi włosów.


Jeśli chodzi o BingoSpa to się z nim nie polubiłam i nic nie wskazuje na to, 
żeby nasze relacje się zmieniły.
Co produkt to jestem coraz bardziej rozczarowana. 
Parabeny, SLS i wszystko inne co złe w składzie na dobre mnie odstraszają.
 A ja wymagająca wcale nie jestem, przecież...




Copyright © 2017 Pata bloguje