marca 14, 2015

BLOGERSKI DZIEŃ KOBIET I MILIONY DARÓW LOSU - KRAKÓW 08/03/2015


W minioną niedzielę, dokładnie 6h po zakończeniu Balu Licencjata. Gdzieś między dwoma godzinami snu, ogromnym zmęczeniem, ale i pokładami ekscytacji ruszyłam na Spotkanie Blogerek - nieprzypadkowo urządzonym w to piękne dla wszystkich Pań święto. Była więc okazja do celebrowania, okazja do relaksu, a pogoda tego dnia była dla mnie największym z możliwych prezentów.

Już wielokrotnie pisałam, że najbardziej w świecie nie znoszę zimna. Mam wrażenie, że te kilka zimowych miesięcy przesypiam, choć na jawie. Wpadam w rutynę, letarg, zwał jak zwał i nie mogę garnąć się do życia. 8 marca był wyjątkowy. Słońce delikatnie przypiekało, a ja mimo 8h spędzonych na 12cm-owych obcasach śpieszyłam do restauracji Galicja w Krakowie, żeby zjeść na kacu porządny obiad, zgłębić kosmetyczne tajniki i pogadać z resztą wspaniałych kobiet.

Organizatorki - Mariola i Kasia stanęły na wysokości zadania, albo i nawet wyżej fundując nam popołudnie pełne atrakcji. O swoich produktach opowiedzieli przedstawiciele firm - The Secret Soap Store, Mokosh, Iwostin, Świt Pharma, Earthnicity Minerals. Kosmetyki kosmetykami - czekają mnie upojne chwile sam na sama, cała masa testowania i pewnie nie jedno kosmetyczne objawienie.


Wracając jeszcze na chwilę do restauracji. Galicja mieści się na ulicy Starowiślnej, tuż przy Kazimierzu i szczerze żałuję, że nie zaglądnęłam am nigdy wcześniej. Typowa kuchnia polska - choć ciut ciężkostrawna zaprezentowała się wybornie! Najlepszym prezentem dla faceta ponoć jest pólmisek prawdziwego mięcha, więc przynajmniej wiem, gdzie następnym razem zabiorę TŻ.


Nie mam w zwyczaju pokazywać darów losów ze spotkań blogerskich. Po kilku wcześniejszych relacjach jednak na mailu pytaliście czemu tego nie robię. Ano dlatego, że zwyczajnie nie mam pieniędzy na obdzielanie wszystkich hejterów maśćmi na ból tyłka. Wiem, że w sieci panuje jakieś dziwne przeświadczenie przekazywane z ust do ust niczym wymyślona przed wieki baśń, że spotkanie mają na celu jedynie wymianę podarunkami. Ale bulszit! No to pokaże Wam co przytargałam do domu, a Wy mi grzecznie powiedziecie czego jesteście ciekawi, czym zaintrygowani, a co już znacie z autopsji, co? 


Podsumowując. Serdecznie polecam wszystkim spotkania blogerów - jako okazję do przełamania branżowych lodów, poznanie środowiska, wymienienie się uwagami i radami. Uwielbiam słyszeć pozytywny feedback o clumsywords "Wieeem, znam, kojarzę, czytam namiętnie... ale myślałam, że jesteś wyższa!". To motywuje, daje kopa do działania, sprawia, że jeszcze mam dla kogo składać słowa. A firmom dziękuję za to, że angażują się w takie inicjatywy - umilają giftami, wierzą, że polska blogosfera daje radę i nie wymagają od nas za dużo (zazwyczaj...).

A teraz lećmy z giftami...

Revitacell (Jestem wniebowzięta, że trafiła mi się kuracja do rąk. Po zimie, po rękawiczkach będzie idealna)  Kosmetyki Naturalne Boutique (jest szampon od John Masters Organics - zawsze chciałam spróbować), Iwostin (to ponoć kosmetyki dobrane specjalnie dla mnie, zobaczymy, zobaczymy...)
Golden Rose (lakiery są obłędne, ale Velvet Matte dostał mi się w tak jaskrawym kolorze, że chyba zdezerteruję) Bielenda (juhhu, mam zapas olejku do demakijażu o którym pisałam już TU, pora sprawdzić resztę) Cztery Pory Roku (poszaleli, nie? Kremy do rąk pachną obłędnie, a zmywacze w gąbce to mój hit już teraz!)
BetaSkin (ponoć rewelacyjny krem, wiecie coś o tym?) Plazanet (kosmetyk dla przyszłych mam... to potestowałam) Earthnicity Minerals (z minerałków miałam tylko podkład i róż, nareszcie przetestuję też cienie!)
Alessandro (nowość na rynku polskim. Dostało mi się cacuszko, co ponoć przyspiesza schnięcie lakierów - we will see!) Mokosh ( peeling i balsam bambusowy, omomo jak to paaaachnie!) Bell (maskara na pierwszy rzut oka średnio, cienie nie mój kolor, ale lakiery - Caffe Latte efekt 4D gel noszę już 3 dzień i są super)
NTC (nanotropocollagen - jestem go niesamowicie ciekawa) Skinetic (nowa marka Oceanic, różowy zestaw 30+, więc spodziewajcie się rozdania) Pachnąca Szafa (gruszka z czekoladą już stoi na biurku i otumania zapachem)
Eveline (tradycyjnie olejek arganowy we wszystkim. We włosach mi nie podszedł, ale na nogach spróbuje!) Świt Pharma (rękawiczki i skarpetki już czekaj na mój dzień off!) Balneokosmetyki (żel do oczyszczania twarzy - blogerzy sobie chwalą, sprawdzimy co to za gagatek!)
Norel (tonik w żelu brzmi nieźle, nie?) LeFrosch (nawilżająca baza pod makijaż i krem mocznikowe - lubię to!) Forte Sweden (maska do włosów farbowanych... ale żel i mydełko się przydadzą)
Virtual (poza cieniami kolorówka mi nie podeszła na pierwszy rzut oka) Herbfarmacy (miniaturka olejku różanego i cudowny balsamik do ust) Catrice (piękny kolor lakieru, prawda? Puder i korektor na pewno się przydadzą)
Czyste Mydło (nie przepadam za mydłami w kostce, ale kiedy pokażę Wam jak te wyglądają w środku... padniecie!) Corine de Farme (serum i mleczko de demakijażu - już raz je testowałam i byłam bardzo zadowolona) Resibo (na teki opakowania mogłabym wydawać każde pieniądze. To olejek do demakijażu, a że olejki bardzo lubię...)
Secret Soap Store (miną wieki jak zużyje te wszystkie masła, nie?) i cała reszta: Kneipp, Barwa, Repechage, I-apteka.pl, Incarico, Zalando, Neauty, Duafe, Diamond Cosmetics, Taovital, Empik


Podziękowania dla dziewczyn (dla Zosi stokrotne dzięki za transport z tymi tobołkami!) i dla wszystkich wszystkich, którzy sprawili, że ten Dzień Kobiet był prawdziwym świętem w każdym tego słowa znaczeniu!




JEŚLI SPODOBAŁ CI SIĘ TEN POST KONIECZNIE ZAJRZYJ TEŻ:


A więc co najpierw ląduje na blogu?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli masz zamiar w swoim komentarzu zostawić mi odnośnik do swojego bloga lepiej od razu wyjdź! ZAKAZ REKLAM I LINKOWANIA. Odwiedzam KAŻDEGO, kto zostawia merytoryczny komentarz, a jeśli mi się podoba zostaję tam na dłużej. Nie potrzebuję specjalnego zaproszenia!
Jednocześnie dziękuję za każde słowo i każdego hejta :*

Copyright © 2017 Pata bloguje