marca 21, 2015

NEW'S CORNER #4 WIOSENNIE


Pierwszy raz zdarza mi się, aby wpis powstawał tak późną porą. W natłoku wielu spraw z zeszłego tygodnia, a w szczególności moją pracą licencjacką, która śni mi się po nocach (pewnie dlatego, że postanowiłam pójść na żywioł i zmienić temat na ostatnią chwilę) nie miałam czasu na nic, co by się jakkolwiek bezpośrednio wiązało z blogiem. Wpadałam na sekundę czy dwie, żeby zerknąć na statystyki i komentarze, a dziś zarzucić tylko nowościami.


W kwestiach kosmetycznych - załapałam się na dużą promocję w SP i postanowiłam zrealizować jedno z moich pragnień z tej wishlisty. Do koszyka wpadł mi więc La Roche Possay - żel + Effaclar. Stosuję już miesiąc, ale nadal nie potrafię wyrobić sobie o nim zdania. Z darów losów pojawiły się nowe lakiery Sally Hansen Extreme Wear jako nawiązanie do akcji #wzórdonaśladowania oragnizowanej z DKMS, o której szerzej opowiem w nadchodzącym tygodniu. Elfa Pharm dostarczyło mi olejki Vis Plantis, z których ciągle ukręcam nowe rzeczy. Nawet TŻ dostał ode mnie swoją porcję arganowego specyfiku, bo obecnie choruje na bycie drwalem.


Na tej samej wishliście, co Effaclar znalazła się mała czarna torebka. Wprawdzie pokazywałam wtedy Wittchena, ale ciągle jakoś miotałam się między tamtym modelem a czymś innym, mieszczącym A4. Wyobraźcie sobie jednak sytuację... wstaję rano - pierwszy dzień wolnego po zdanej sesji. Ubieram się i pędzę oddać krew. W tramwaju dostaję sms-a o dodatkowej zniżce w Wittchenie. Myślę "Skoro jadę zrobić coś dobrego dla innych, zrobię też coś dobrego dla siebie...". Weszłam. Kupiłam. A biorąc dwie dostawałam jeszcze większy rabat. Nie trzeba było mnie długo namawiać i przytargałam też tę wersję mini-mini.


Z gadżetów pojawił się Czysty Stolik, o którym mogliście już przeczytać w osobnym wpisie, a konkretniej - TU. Dotarła także wygrana u Uny poduszka Hug the Stuff, która okazała się absolutnie perfekcyjnym dodatkiem do mojego odpimpowanego pokoju. Potem u Magdy z My Pink Plum na Instagramie zobaczyłam jak prezentuje się cała pościel i umarłam... a w zasadzie poszłam zbierać swoje grosze i tworzyć kolejną listę chciejstw.


Biżuteria, namiastka złotego luksusu w tym miesiącu o dziwo nie przywędrowała z Chin. We wpisie dotyczącym kreacji na Bal Licencjata żaliłam się, że na gwałt potrzebuję złotych dodatków. Poszłam wtedy z TŻ do H&M. Buszując między stojakami z naszyjnikami i szukając czegoś ładnego TŻ wskazał ręką na podłogę i śmiejąc się powiedział 'O! To sobie załóż!'. Okazało się, że na ziemi leżały paski z manekinów przecenione na 10 zł! Taka sytuacja, dobre i to. Kupiłam pasek, a naszyjniki dorwałam w Stradivariusie i Mohito. Kolczyki wiecznie gubię, więc wreszcie kupiłam cały komplet za bagatela 3,20 zł!


Z damską szafa to jest tak, że chociaż wszystko w niej jest, to i tak zawsze czegoś brakuje. Mnie zaczął doskwierać brak najzwyklejszych t-shirtów. Upolowałam je w Housie w sporych przecenach. Dodatkowo każda druga sztuka była jeszcze 50% tańsza. Londyn i Paryż - dwie piękne stolice, w których miałam okazję być i do których mam nadzieję kiedyś wrócić. Katanką, którą pokazywałam Wam na Instagramie przeceniona z 99 zł na... 9,95 zł to chyba mój absolutny hit zakupowy. Całe ubiegłe lato szukałam czegoś podobnego! Takie promocje tylko w Factory, więc jeśli macie tę placówkę gdzieś obok siebie koniecznie wybierzcie się na zakupy. Spodnie, boyfriendy - czyli ostatni Lidlowski nabytek. Zdobienia przy kieszeniach są koszmarne, ale już myślę co tu zrobić, aby się ich pozbyć. Lubię styl luzaka i wygodne ciuchy, a te z pewnością do takich należą!
A co Wam udało się ostatnio upolować?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli masz zamiar w swoim komentarzu zostawić mi odnośnik do swojego bloga lepiej od razu wyjdź! ZAKAZ REKLAM I LINKOWANIA. Odwiedzam KAŻDEGO, kto zostawia merytoryczny komentarz, a jeśli mi się podoba zostaję tam na dłużej. Nie potrzebuję specjalnego zaproszenia!
Jednocześnie dziękuję za każde słowo i każdego hejta :*

Copyright © 2017 Pata bloguje