7/22/2015

BLOGOWE SMOKOŚNIADANIE - RÓB TO, CO KOCHASZ


Są czasem takie dni, są takie chwile, kiedy czujesz, że jesteś w centrum wszystkiego. Wiesz, że rzeczy, które Cię otaczają, że ludzie obok, że to, co się dzieje dookoła jest tym, co sprawia Ci frajdę, co kochasz i chcesz robić dalej. I tak było z kolejnym SmokBlogiem...

To będzie raczej fotorelacja, niż relacja, ale wierzę, że zdjęć, które zobaczycie nie trzeba szczególnie komentować. One mówią same za siebie. Organizacja kolejnego już spotkania dla Małopolskiej Blogosfery dostarczyła mi wiele frajdy. Uświadomiła jednocześnie, że kocham 'latanie', działanie, ten stres i to zmęczenie. 

Tak jak napisał już Andrzej praca z ludźmi, którym ufamy i którzy patrzą tak jak my - w jednym kierunku skazana jest na sukces. Razem więc z Michałem, w trójkę wzięliśmy się za organizację na tyle wcześnie, aby być przygotowanym na każdą ewentualność. I choć do ostatniej chwili nie byliśmy pewni pogody... wszystko przebiegło w najlepszym porządku.




SmokoŚniadanie okazało się imprezą łączącą nie tyle samych blogerów, co całe ich rodziny. Przez 5h siedzenia w Parku Jordana na kocach sami stworzyliśmy małą blogową familię, A przecież więzi są ważne, kontakty są ważne, Nawiązując je ma szanse narodzić się wiele innych ciekawych inicjatyw i projektów. Integracja jest ważna - ogromnie się cieszę, że mogłam przyłożyć swoją małą łapkę, aby nasz piknik doszedł do skutku.



Wiadomo. Jak na każdej imprezie bywa - nic nie mogłoby się odbyć bez naszej determinacji i wsparcia sponsorów Smok Bloga. A tych nie brakowało. Dzięki TP-Link mogliśmy realnie spojrzeć na nasz projekt, a także zorganizować dwa konkursy (jeden ciągle trwa - TU). Dzięki Kupon.pl powstały kanapki, smycze, identyfikatory i cała reszta. BoBoQ i Lajkonik zadbali o to, żeby śniadanie faktycznie śniadaniem było - mogliśmy do woli opychać się pysznymi drożdżówkami i popijać BubbleTea. Przyjechał także EspressoBike z fenomenalną kawą.







Żeby nie było, że tylko się obżeraliśmy, zaprosiliśmy gościa specjalnego. Rafał Dąbrowski przygotował dla smoków wystąpienie dotyczące kreatywności. Mimo 30-o stopniowego upału nasze szare komórki pracowały na najwyższych obrotach i chyba nikt nie może powiedzieć, że było nudno. Smoki miały także okazję spróbować swoich sił na slackline - z tego co widziałam, to nawet niektórym udało się postawić jeden czy dwa kroki.



Takie wydarzenia są potrzebne - po to, aby się integrować i poznawać, a także po to, aby takie małe człowieki jak ja mogły uświadomić sobie, że znajdują się w epicentrum tego, co faktycznie kochają robić. Uwierzcie mi - położenie się wieczorem do łóżka z obolałabym plecami, w maksymalnie nagrzanym pokoju (bo po co otwierać okna, skoro miało padać?) ale z płynącym z Facebooka pozytywnym feedbackiem jest bezcenne. Zamknęłam oczy z poczuciem dobrze wykonanego zadania.

Co dalej? Rezerwujcie czas 15 października, wtedy widzimy się po raz kolejny! A jeśli chcecie być na bieżąco z tym, co dzieje się u nas - wpadajcie na naszego smokowego fanpage'a :)

Będziecie?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli masz zamiar w swoim komentarzu zostawić mi odnośnik do swojego bloga lepiej od razu wyjdź! ZAKAZ REKLAM I LINKOWANIA. Odwiedzam KAŻDEGO, kto zostawia merytoryczny komentarz, a jeśli mi się podoba zostaję tam na dłużej. Nie potrzebuję specjalnego zaproszenia!
Jednocześnie dziękuję za każde słowo i każdego hejta :*

Copyright © 2017 Pata bloguje