10/28/2015

JAK WIDZĘ JESIEŃ?


Jesień to taki czas pełen zadumy i refleksji. To pora roku, która najbardziej ze wszystkich przypomina mi o upływie czasu, o przemijaniu. To jesienią zawsze łapie mnie przejściowy dołek. Liście lecą, lata lecą i choć chce mi się zrobić zrobić coś wielkiego, przełomowego to... mi się nie chce.

Też tak macie na jesień? Najchętniej siadłabym przed kominkiem, którego nigdy nie miałam, opatuliła się od stóp do głów ciepłym kocem i wyczekiwała, aż TŻ przyniesie mi taką hipsterską gorącą czekoladę z marshmallow. A deszcz wtedy może kapać, chlapać i paskudzić.

No dobra. Wizja takiej sielskiej jesieni to obrazki z komedii romantycznych i innych babskich filmów. W realu wygląda to przeważnie inaczej: deszcz pada wtedy, kiedy akurat nie wezmę ze sobą parasola, zimno staje się nie do zniesienia, kiedy akurat prezentuję nową kieckę upolowaną na wyprzedażach, kubek z gorącą herbatą biorę też wtedy, kiedy złota polska jesień decyduje się na słońce w pełni i kilkanaście kresek powyżej zera.


Jesień to dla mnie... przygaszone kolory na paznokciach, drapieżne smoky w kąciku oka, fiolety, beże, brązy i kojące pomarańcze. Czaję się na Full Exposure ze Smashboxa, bo ostatnio w Sephorze zakochałam się w niej bez granic. W okresie hasających pod niebiosami liści uwielbiam używać też wszystkich kosmetyków, które w składach mają cynamon, goździki czy imbir. Delikatnie ostrych, aromatycznych, ale ciepłych.

Jesień to dla mnie... rewia mody na szale. Wyciągam z szafy najfajniejsze, najbardziej ciepłe, najbardziej wzorzyste, w kratę, w paski. Tak jak pisałam ostatnio, szczególnym uwielbieniem darzę te, w których mogę się schować i opatulić. Jesień to także... poukładane w kostkę swetry i pięćset par nowych rękawiczek, z których połowa nie dotrzyma przyszłego sezonu.

Jesień to dla mnie... szaleństwo płaszczyków. Co sezon kupuję coś nowego. Problem w tym, że nic nie oddaje. Moja szafa delikatnie pęka w szwach, ale... to szafa jest za mała, a nie moja kolekcja za duża. I kropka.


Jesień to dla mnie... topiące się woski w kominku zapachowym. To liście i szauranie butami idąc zasypanym nimi chodnikiem. To delikatne rumieńce na twarzy, kiedy temperatura drastycznie spada i kurtki pachnące pierwszym dymem z opałów.

Jesień to dla mnie... magia herbat, kaw, aromatycznych korzennych pierników, zup-kremów, szarlotki i mandarynek! Na jesień korzystam z toalety dwa razy częściej - pijąc hektolitry gorących płynów celebruję spadające za oknem liście (nie śmiejcie się, ale według jakichś amerykańskie badania, które ostatnio widziałam dowodzą, że zapotrzebowanie na papier toaletowy wzrasta właśnie w okresach jesienno zimowych, przypadek?)


Jesień to dla mnie... ciągła noc. I to chyba, poza zimnem jedyna rzecz, za którą nie lubię jesieni. Wstaję rano - ciemno, wychodzę z uczelni czy pracy - ciemno. Najchętniej zostałabym w łóżku cały dzień.

W ramach jesiennych wieczorów spędzonych pod kocem z palcami na klawiaturze rzucam Wam więc promocjami i zniżkami, żebyście nie poszli z torbami tej jesieni. Kody rabatowe do Sephora dadzą Wam możliwość otrzymania prezentu do każdego zamówienia, próbek, gratisów i cuda wianków. Kupon rabatowy do H&M to nieustanne -25% na jeden produkt, znacie tę sztuczkę z newsletterem, nie? Kod rabatowy do Zalando jeszcze dziś gwarantuje Wam jeszcze -10% od wyprzedaży. Lubię Zalando. Czasem zastanawiam się jak im się opłaca ta darmowa wysyłka i zwroty, bo znam takich leniuchów, którzy w ramach zakupów robią sobie w domu przymierzalnie.


A z czym Wam kojarzy się jesień?

Post powstał we współpracy z firmą Kodyrabatowe.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli masz zamiar w swoim komentarzu zostawić mi odnośnik do swojego bloga lepiej od razu wyjdź! ZAKAZ REKLAM I LINKOWANIA. Odwiedzam KAŻDEGO, kto zostawia merytoryczny komentarz, a jeśli mi się podoba zostaję tam na dłużej. Nie potrzebuję specjalnego zaproszenia!
Jednocześnie dziękuję za każde słowo i każdego hejta :*

Copyright © 2017 Pata bloguje