10/20/2015

W KOLEJCE DO LIDLA...


Polak Polakowi wilkiem. Baba z Lidla babie z Lidla łokciem, a ja stoję w tłumie, zerkam, patrzę i się tak zastanawiam. Polandia Cebulandia w natarciu przed sklepem, czujka z automatycznych drzwi miga jak szalona, a u faceta po lewej aparat w telefonie w pełnej gotowości. W środku tego wariackiego tłumu... ja.

W ostatnich dniach pod Lidlem prawdziwe oblężenie - po raz kolejny rzucono torebki Wittchena. Choć na pierwszy rzut oka nie znalazłam w asortymencie nic, co jakoś ponadprzeciętnie by mnie zainteresowało postanowiłam wybrać się na Lidlowe wojny po raz kolejny. Tym razem z nieco innego powodu. Marketingowego. Socjologicznego. No dobra... po torebkę w końcu też.

Poszłam do Lidla, bo choć rok temu też byłam, chciałam przeżyć to i zobaczyć to raz jeszcze. Chciałam zapytać ludzi w tym tłumie, co motywuje ich do zakupu torebki, czemu "zrywają się o 7 rano, choć na co dzień nie wychodzą z domu, bo lekarz nie pozwala", no i wreszcie skąd mają pieniądze na torebkę za... 270 zł, bo przecież to nie jest niska cena jak na nasze polskie realia, prawda?  No to poszłam. Punkt 7.30 byłam pod wejściem głównym. Pozostało mi więc półgodziny na szybką ocenę konkurencji...

  • Panowie? Wow, jestem w szoku, że dali namówić się swoim kobietom na tę rzeź. Mimo, że stali za mną, to przy koszach wyprzedzili mnie o kilka kroków. Tylko co z tego, skoro zanim zdążyli odpalić smartfony, żeby jeszcze raz spojrzeć "Kur.a! Którą tę torebkę to ona chciała?" nie było już z czego wybierać? (w tym roku było 32 modele, hueh!)
  • Starsze panie? Nie chcę nikomu ujmować kondycji i zdrowia, ale to jasne, że przy koszach byłam wcześniej. One jednak nie przyszły wybierać i przebierać, to co było zarzuciły na ramię i odeszły w spokoju. Tak, miały po 10 torebek.
  • Mężowie starszych Pań? - podstarzałe bodyguardy. Spoko, że dopingują itd, ale stawanie w drzwiach i celowe nie przepuszczanie nie jest fajne. Zabawa trwa w najlepsze, kiedy dodatkowo biorą wózek.
  • Są i fajni ludzie, w moim wieku może ciut starsi - pełni dystansu do siebie i nieskrywanej sympatii. Przyszli zobaczyć jak to wygląda i choć w ich oczach maluje się przerażenie, niedowierzanie traktują to raczej jako zabawę. Nikt nikogo nie popycha, razem śmiejemy się z nie powagi sytuacji, z tego, że choć sobota wstaliśmy o godzinie 7-ej, żeby zażyć porannej aktywności w Lidlu.


Na przestrzeni moich kilku wypadów - Wittcheny, softshelle, piżamki i inne zauważyłam, że charakterystyka konsumenta się nie zmienia. Zawsze są facety, panie starsze handlarki i grupa młodzieży. Historia lubi się powtarzać, bo... faceci często wychodzą z niczym, młodzież bierze po co przyszła - czyt. wybrany model torebki dla siebie, a panie handlarki... no tak... one biorą całą resztę.

I wiecie... nie, to nie fair, że wrzuca się nas wszystkich do jednego 'cebulandiowego' worka. Dlaczego? Bo koleżanka pisze mi tak: "U mnie była taka podstarzała baba. Z mężem przyszła. Poleciała do przodu, wzięła chyba z 15 torebek, a potem godzinę w tym Lidlu stała i jak ktoś się chciał z nią wymienić to jej musiał 20 zł zapłacić". No nie. No sorry. Proszę.

Poszłam do Lidla i nie żałuję, ani też się nie wstydzę. Mam kilka fajnych torebek za pół darmo (jakość Wittchena serio jest tego warta), mam fajny softshell, mam piżamki, nawet Crocsy Mańkowi dorwałam. Ogólnie lubię Lidla i wiem, że trzeba swoje wycierpieć i swoje wystać, żeby dostać to, co się chce. Rozumiem także stanowisku wielu z Was - "O nie... szarpać się nie będę", "W życiu nie pójdę na coś takiego". Okej, nie to nie. Naprawdę nikt nikogo nie zmusza, ale jeśli ktoś mówi "Buractwo, cebulactwo..." i publicznie linczuje mnie, czy kogoś innego za lidlowskie zakupy... Damn... miejcie obiektywne spojrzenie na całą tę sytuację.
Kupienie sobie torebki renomowanej firmy, bo "jest okazja" nie jest buractwem. 
Kupienie 10 torebek renomowanej firmy i sprzedanie jej w TEN SAM DZIEŃ na allegro czy olxach za dwa razy wyższą kwotę - jest cebulactwem na skalę światową. 
I tego przeżyć nie mogę...


Zostawiam Was z tą smutną refleksją i jestem ciekawa co myślicie. Nie koniecznie o torebkach, ale ogólnie o Lidlu, o akcjach promocyjnych, o prestiżowych markach w dyskontach i tym cebulactwie niektórych emerytek. Proszę powiedzcie, że to nie przychodzi z wiekiem i ja też taka będę?

Kto dorwał Wittchena?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli masz zamiar w swoim komentarzu zostawić mi odnośnik do swojego bloga lepiej od razu wyjdź! ZAKAZ REKLAM I LINKOWANIA. Odwiedzam KAŻDEGO, kto zostawia merytoryczny komentarz, a jeśli mi się podoba zostaję tam na dłużej. Nie potrzebuję specjalnego zaproszenia!
Jednocześnie dziękuję za każde słowo i każdego hejta :*

Copyright © 2017 Pata bloguje