listopada 05, 2015

MEET BEAUTY 2015 W MILIONIE HASHTAGÓW



Zabierałam się za tę relację ponad tydzień. Z początku chciałam pisać wszystko na gorąco, chwilę po, w zasadzie już w pociągu, w drodze powrotnej mnie korciło. Ale poczekałam, ochłonęłam, zobaczyłam jak się sprawy potoczą, co napiszą inni. W konwencji podobnej do Blogowigilii zapraszam Was na TBT o dwa tygodnie.

#REALITYvs.INTERNET
Wiedziałam, że na Meet Beauty pojawi się wiele osób, które kojarzę z blogowego świata. Z roku na rok przy okazji takich blogowych spotkać cieszę się, że mogę się przywitać z coraz to większą ilością osób. Już nie stoję sama, nie trzymam się kurczowo swojej bezpiecznej i komfortowej strefy. Dryfuję między grupkami osób i zawsze zamieniam dwa lub trzy słowa. Spotkania zbliżają, warto na nie jeździć.

#ORGANIZACJALEVELMASTER
Byłam już na See Bloggers na Blogowigilii, sama robiłam SmokBloga, do tego uczestniczyłam w całej masie różnych eventów kosmetycznych i z uznaniem przyznaję Meet Beauty dopięte było na tip top! Bez przepychu reklamowego, mega merytoryczne (mimo, iż to spotkanie blogerów branży beauty panele nie były o kosmetykach!). Zaczynając od rejestracji, przez szatnię, po bufet w trakcie dnia (zróżnicowany pod względem diet!) i nawet ogromne torby na te miliony darów losy (pierdoła niby, ale nie wyobrażam sobie siebie z tobołami paradującej przez centrum Wawy).


#LET'SPRACTICE
Przegapiłam zapisy na warsztaty. Brawo ja. Kiedy weszłam na skrzynkę i znalazłam maila z przypomnieniem byłam pewna, że się już nie ostało. Zależało mi ogromnie na podszkoleniu się w kwestiach foto z Olympusem, ale w tym przypadku walka o wejściówki trwała ponoć ułamek sekundy. Zaryzykowałam więc z paznokciami, makijażem i włosami jak na beuaty blogerkę przystało.
Na warsztatach z NeoNail dowiedziałam się kilku rzeczy o hybrydach, o których pojęcia nie miałam, a dzięki uprzejmości firmy dostały mi się aż dwa nowe kolory, więc będzie co testować. Remington pozostawił za sobą duży niesmak i rozczarowanie, bo "warsztaty" były po prostu prezentacją produktów. Choć Pierre Rene też nie stroniło od wychwalania swoich kosmetyków, to opowiadało o swoich produktach mega ciekawie no i mogłam je przynajmniej 'zmacać'. Skutek? Na następny dzień 3 nowe produkty znalazły się w mojej kosmetyczce.


#HOUSTONMAMYPROBLEM
Pilomax sprawdził mi skórę głowy i dobrał plan pielęgnacyjny dla moich włosów. Od Olympusa dostałam fantastyczny aparat PEN do testów na pół godziny, u NeoNail wyotwierałam wszystkie możliwe lakiery, żeby popatrzeć na nie z bliska i posapałam Pani nad głową, kiedy robiła dziewczynom hybrydki. Jadłam, śmiałam się, buzia mi się nie zamykała, nawet ten Remington jakoś odżałowałam, ale Golden Rose... zaliczyło PR-owe dno. Szkoda mi słów na to jak marka zaprezentowała się podczas Meet Beauty, więc zupełnie to przemilczę.

#WHO'STHEWINNER?
Aparaty Olympusa zrobiły na mnie takie wrażenie, że podczas półgodzinnych testów całkowicie zmobilizowałam swoje pokłady kreatywności, żeby zrobić trzy wyjątkowe zdjęcia. I udało się.  Wygrałam PEN'a! Wreszcie Nikon odejdzie na zasłużoną emeryturę, a jego miejsce zajmie srebrne cacko. 


#TYLEEMOCJI!
Emocji masa, uśmiechów co nie miara i miliardy ciepłych słów, które tylko zagrzewają do dalszego pisania i rozwoju bloga. Aż się boję myśleć, co wykombinuje ekipa Zblogowanych i BlogMedia za rok, bo bardzo wysoko postawili sobie poprzeczkę. Brawo! Trzymam kciuki za rozwój i trochę zazdroszczę organizacji takiego wydarzenia. Takie zboczenie zawodowe :)


JEŚLI SPODOBAŁ CI SIĘ TEKST, ZAJRZYJ TAKŻE:



Kto był, jak Wasze refleksje?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli masz zamiar w swoim komentarzu zostawić mi odnośnik do swojego bloga lepiej od razu wyjdź! ZAKAZ REKLAM I LINKOWANIA. Odwiedzam KAŻDEGO, kto zostawia merytoryczny komentarz, a jeśli mi się podoba zostaję tam na dłużej. Nie potrzebuję specjalnego zaproszenia!
Jednocześnie dziękuję za każde słowo i każdego hejta :*

Copyright © 2017 Pata bloguje