9/01/2013

Co cztery głowy to nie jedna - bój błyszczyków - IKOR, BELL, VIRTUAL

Tym razem post zbiorowy. Nie mam polotu do pisania o błyszczykach.
Czasem ze zdziwienia otwieram oczy widząc Wasze wypociny 
na dwie strony A4 nt. jednego błyszczyku. 
Wiem, że się da. 
U mnie dziś bój czterech przyjemniaczków przywiezionych 
ze Spotkania Podkrakowskich Blogerek.

Zaprezentują Wam się:
1.) Virtual SPLASH water glaze nr. 20
2.) Virtual SPLASH water glaze nr. 23
3.) Bell FRENCH CHIC nr. 05
4.) Ikor PURE COLOR nr. #834

Od razu powiem, że nie jestem fanką błyszczyków.
Zdecydowanie wolę matowe szminki i delikatne masełko lub pomadkę.
Osobiście denerwuje mnie efekt klejących ust, aczkolwiek czasem się na nie skuszę, bo jak każda - czasem fajnie jest trochę pobłyszczeć.


 miejsce 1 -  Bell FRENCH CHIC nr. 05


Trwałe, mocne i efektowne. Ornamenty Bell z bok przyciągają oko. Szczoteczka jedna z fajniejszych z jakimi miałam do czynienia - podłużna, skośna. Wystarczy jedno pociągnięcie przy pomalować całą wargę. Do tego mięciutka i dobrze wykończone, a sam błyszczyk obłędnie pachnie i smakuje cukierkami wiśniowymi!


Bałam się koloru, bo na pierwszy rzut oka wyglądał na mocno kryjący. W istocie ładnie pokrywa usta, jest trwały, a po chwili wyschnięcia nie klei się zbytnio i jakby spaja z wargami tworzące delikatnie błyszczący film. Łatwo zmywalny, efekt utrzymania do 2h.



miejsce 2 ex aequo - Virtual SPLASH water galze 20 i 23



Błyszczyki od Virtuala łączą się bezpośrednio z mascarą, którą opisywałam ostatnio. Tak jak ona są wodoodporne. Opakowanie jest efektowne z imitacją kropek na skuwce. Co do niej zaś jej czubek jest półokrągły - co uniemożliwia postawienie swobodnie szczoteczki. Szczoteczka jest w formie pędzelka, trochę ostra, choć precyzyjna. Sam błyszczyk pachnie jak malinowa mamba, cudowność!

Lubię delikatne kolorki przez co bardzo odstraszyła mnie ta głęboka czerwień. Co się jednak okazało polubiłam się z nią bardziej niż z jej morelowo-różowym bratem. Ładnie błyszczy na ustach, ciut się klei, a przez to, że jest wodoodporny nie jest się go tak łatwo pozbyć z ust. W moim przypadku na ustach pozostał do 3-4h. Fajnie nawilża usta, choć nie wchłania się całkowicie i pozostawia klejącą warstwę.



 miejsce 3 - IKOR Pure Colors #834



Prostota wykonania aż bije po oczach. Generalnie, niestety ale nie zwróciłabym na Ikora uwagi w sklepie, bo i kolor nie te i świeci się jak nie powiem co i szczoteczka zwykła i prosta. Wiem, że są ludzie, którym się to spodoba ja jednak do nich nie należę. Poza tym zapach błyszczyka
jest odstraszający, czuć samą chemię i nie poza tym.


Spodziewałam się różu typu Barbie na ustach, okazało się błyszczyk idzie bardziej w transparentność. Kolor pojawia się dopiero przy nałożeniu bardzo grubej warstwy, co dla takich jak ja - nie lubiących wszelkich klejących mazi może być uciążliwe. Nawilża i łatwo się zmywa, choć usta z nim i bez niego wyglądają bardzo podobnie. Drobinki jedynie delikatnie pobłyskują przy słońcu. Efekt do godzinki.




I choć za nimi nie przepadam, na pewno się u mnie nie zmarnują. 
Zaczynam się trochę bać, bo od pewnego czasu kolorówkę bardzo chętnie 
testowałby ze mną Maks... A szminki to już w ogóle...

A Wasze typy?





14 komentarzy:

  1. A mi podoba mi się virtual ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tez jakoś nie przepadam za błyszczykami, ale mi również spodobał się ten z Bell :)

    OdpowiedzUsuń
  3. najbardziej lubię pomadki,ale twoja recenzja skusiła mnie na ten z Bell,chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczoteczka od blyszczyka :D zaden mnie nie przekonuje. Za opakowanie wzielabym virtuala :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten ciemny Virtual mnie kusi i bell

    OdpowiedzUsuń
  6. ja akurat za błyszczykami nie przepadam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię błyszczyki Bell, ale w twoim zestawieniu postawiłabym na Virtual. Osobiście lubię błyszczyki z Maybelline i szminko- balsamy Maxfactor Xperience:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja z kolei jestem fanką błyszczyków i mam ten sam zestaw ;) Najbardziej polubiłam błyszczyk od Ikor a nie polubiłam się z błyszczykami Virtula - na moich ustach rozwarstwia się i tworzy pręgi :/ Natomiast Bell jest w sam raz ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. mi też się podoba Virtual, choć za błyszczykami nie przepadam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie przepadam za błyszczykami, wkurza mnie jak się lepię :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Super, stawiałam na Bell. Nie mam, ale teraz z pewnością się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że Virtual SPLASH water glaze 23 nie jest intensywniejszy... :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar w swoim komentarzu zostawić mi odnośnik do swojego bloga lepiej od razu wyjdź! ZAKAZ REKLAM I LINKOWANIA. Odwiedzam KAŻDEGO, kto zostawia merytoryczny komentarz, a jeśli mi się podoba zostaję tam na dłużej. Nie potrzebuję specjalnego zaproszenia!
Jednocześnie dziękuję za każde słowo i każdego hejta :*

Copyright © 2017 Pata bloguje