1/14/2015

NOWA POMADKA OD WIBO - MATTE INTENSE ROUGE


Tuż przed Świętami spłynął mi na pocztę mail od Rossmanna o zakwalifikowaniu się do Klubu Nowości. Zgłoszenie wysyłałam dawno temu i myśląc, że lista już dawno zamknięta nie robiłam sobie większych nadzei. A jednak. Jakiś czas temu odebrałam pudełko, dokładnie spenetrowałam jego zawartość i postanowiłam podzielić się kilkoma wrażeniami.

Jednym z gagatków znalezionych w czerwonym pudełku była nowa pomadka od Wibo Matte Intense Rouge. Pisałam jakiś czas temu, że uciążliwie szukałam swojego koloru ust, a wszytskie szminki i pomadki, które kupuję okazują się być do siebie bardzo zbliżone. To już o mnie wiecie - nie przepadam za klejącymi błyszczykami, a nad wyraz uwielbiam delikatne maty. 

I choć na pierwszy rzut okaz Wibo wcale nie jest delikatna ma w sobie coś, co odróżnia je od innych czerwonych szminek. Wyglądem bardzo przypomina serię Glossy Temptation jednakże... wypada od niej zdecydowanie słabiej.


Pomadka Matte Intense będzie dostępna w Rossmannach od marca, ale niezależnie od ceny nie koniecznie będzie warta kupna i Waszej uwagi. Kolor jest piękny i urzekł mnie już na wstępie. Na ustach prezentuje się fenomenalnie, nie jest głęboką czerwienią. Pod wpływem światła delikatnie wpada w bordo z purpurowymi i karminowymi tonami. Wygląda to nawet tak, jakbym specjalnie cieniowała usta dla uzyskania efektu ombre. Co z tego jednak kiedy jej aplikacja zmusiła mnie do przekleństw we wszystkich językach? 

Wkład jest tępy, suchy. Nie rozciera się na ustach, a ja nie jestem w stanie iść na łatwiznę malując tylko dolną wargę. Aplikacja wymga niesamowitej precyzji i tak trzeba ją powtarzać co kilka godzin, aby utrzymać efekt pięknych ust. I gdyby nie to myślę, że mogłaby się zalicząc do grona moich ulubionych ze względu na sam jej kolor. Usta w istocie są delikatnie wysuszone, ale nie spotkałam jeszcze matowej pomadki, która zachowywałaby się inaczej. 


Mimo intensywnego pigmentu i fantastycznego koloru nie jest to kosmetyk, który z czystym sumieniem mogę polecić. Próbowałam jego aplikacji na bezbarwną pomadkę, po której o wiele lepiej się 'ślizga', ale traci na tym efekt matu, a i kolor nie jest już tak intensywny. Coś za coś. Poniżej zerknijcie na efekt, prawda, że piękny? Nietypowa, głeboka czerwień... hudy.



Dacie się skusić?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli masz zamiar w swoim komentarzu zostawić mi odnośnik do swojego bloga lepiej od razu wyjdź! ZAKAZ REKLAM I LINKOWANIA. Odwiedzam KAŻDEGO, kto zostawia merytoryczny komentarz, a jeśli mi się podoba zostaję tam na dłużej. Nie potrzebuję specjalnego zaproszenia!
Jednocześnie dziękuję za każde słowo i każdego hejta :*

Copyright © 2017 Pata bloguje