Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejek. Pokaż wszystkie posty
czerwca 06, 2018
WIOSENNO-LETNIE NAWILŻANIE CERY - CO AKTUALNIE W UŻYCIU?
Dawno nie pisałam o kosmetykach, bo jako temat stały się dla mnie mniej ważne na tle ukochanych paznokciowych kwestii i ogólnego lifestylu. Ale ponieważ zaczął się czerwiec, a ja mam w sobie wielkie postanowienie poprawy, które dotyczy także mojej regularności w kwestii bloga, to... oto jest. Moja aktualna pielęgnacja. Oczywiście nie cała, jest tego znacznie więcej, ale wybrałam sześć produktów, które aktualnie lubię najbardziej!
kwietnia 24, 2015
JAK STOSOWAĆ OLEJKI - CIAŁO, TWARZ, WŁOSY OD VIS PLANTIS?
Czy wy też zauważacie to, że blogosferę ogarnął olejkowy szał? Mam wrażenie, że obecnie co drugi kosmetyk na sklepowej półce zachęca nas swoim olejkowym składem. Przyznam się szczerze - choć początkowo sceptyczna i pełna wewnętrznych uprzedzeń, tak teraz nie potrafiłabym bez olejków funkcjonować. Jeśli chcecie poznać jak wiele dobroczynnych właściwości posiadają, koniecznie zajrzyjcie do dalszej części wpisu.
stycznia 03, 2015
BIELENDA - USZLACHETNIONY OLEJEK ARGANOWY DO DEMAKIJAŻU Z... PARAFINĄ
Olejek arganowy króluje w kosmetykach. Sami chyba też to widzicie. Łapię się na tym, że przechodząc między sklepowymi półkami chwytam każdą nowość zawierającą w nazwie płynne złoto. Ostatnio pakując się do Warszawy w zabójczym biegu wyłapałam z blogerskich darów losów pierwszy kosmetyk, który nadawał się do demakijażu. I tak niewinnie zaczęła się przygoda z Bielendą...
stycznia 07, 2014
Arganowy zestaw od Eveline - czyli jak wyrzucić pieniądze w błoto.
Czytając już sam tytuł możecie wywnioskować, że dziś zachwytów nie będzie. Szkoda, bo sama liczyłam na to, że Seria Arganowa powali mnie na kolana. Z drugiej zaś strony płynne złoto, choć znane nie od dziś z impetem pojawia się ostatnio we wszystkich możliwych kosmetykach, co z rarytasu czyni go kolejnym zwyklaczkiem.
sierpnia 22, 2013
Olej we włosach potargał wiatr... o DABURZE słów kilka
Moja pielęgnacja włosów ograniczała się zawsze do szamponu, odżywki i ewentualnie maski.
Poczytałam u Was co nieco, poszperałam w sieci, popytałam gdzie trzeba i takim sposobem znalazły się u mnie dwa olejki od firmy DABUR.
A co tam, spróbuję i zobaczymy co z tej naszej współpracy wyjdzie.
Nie wiemy czy któraś z Was go próbowała.
Jestem ciekawa Waszej opinie, więc mam nadzieję, że podzielicie się swoimi refleksjami :)
Mam mieszane uczucia co do tego opakowania. Niby ładne, niby estetyczne, przyciągające uwagę i dopracowane pod każdym względem - tutaj warto wspomnieć o zakrętce, która mnie zauroczyła. Wiem... takie nic, a jednak. No i jest przezroczyste, to się zawsze przydaje, bo widać ile do końca. Tylko, że brak dozownika jest totalnie niepraktyczny. Ciężko na rękę wylać odpowiednią ilość kosmetyku, a lanie prosto na włosy jest niemożliwe.
Według tego co napisane jest na etykiecie moje włosy miały być odżywione, pełne blasku. Problemy z sebum wyeliminowane i objętość miała się znacznie zwiększyć. I co? Wyglądałam jak przetłuszczony kocur. Nie wiem skąd takie skojarzenie. Włosy mimo potrójnego mycia ciągle były jakbym je myła w oleju, jakieś takie wyliniałe do tego. Z obiecywanej objętości zrobił się napuszony pióropusz, który ciężko było mi ujarzmić. Nie mogę zaprzeczyć, bo oprócz tego były miękkie i niesamowicie błyszczące, ale teki efekt mogę uzyskać dzięki maskom wygładzającym.
Stosowałam się wedle zaleceń z zielonej buteleczki. Kilka kropel wmasowane we włosy od końcowej ku górze, bez nasady włosa na półgodziny przed myciem lub na noc.
Dziwne to uczucie mieć natłuszczone włosy. Jak gdybym nie myła ich od miesiąca.
Do olejku nie wrócę, bo... nie.
Wolę szybkie maski.
Myślałam, że po kilkunastu użyciach znacznie go ubędzie tymczasem dalej wygląda jakby dopiero co wzięty ze sklepowej półki.
Jakie macie doświadczenia
z olejkami do włosów?
marca 27, 2013
LAWENDOWA SZAFA (olejek do pielęgnacji dekoltu)
Właśnie zjechałam do domu na święta, w domu zakłębiło się od paczuszek, więc na pewno będą to zapracowane święta, a Wy możecie liczyć na sporo nowości.
Dziś kilka słów o firmie z którą się już na blogu spotkaliście -
Podczas wybierania produktów dla siebie zasugerowałam się tym na ile mnie zaintrygowały.
Kosmetyk, o którym Wam dziś opowiem pojawił się na pierwszym miejscu.
Mowa o olejku do pielęgnacji szyi i dekoltu.
OPAKOWANIE: Bawiłam się przy nim jak dziecko! Ani to origami, ani żadna układanka, ale jest zbudowane w taki sposób, żeby po kawałku odkrywać tajemnice o magicznym działaniu olejku. Szkoda tylko, że tekst w środku jest po angielsku, a klientowi wszystko zrekompensować ma naklejka na opakowaniu. Niemniej opakowanie jest jednym z tych,
które są niezwykłe estetyczne, przemyślane. W środku z kolei znajdujemy buteleczkę z pipetką, która pomaga dozowanie.
KONSYSTENCJA: Olejek jak olejek, pierwsze co przychodzi mi na myśl to, że ma natłuszczać i w rzeczy samej tak jest. Rzecz jasna trzeba uważać na ubrania, żeby bezpośrednio na nic nie kapnąć. Po wchłonięciu się w skórę nie pozostawia tłustych śladów na założonej bluzce czy szaliku. Bardzo łatwo się rozprowadza.
ZAPACH: Bardzo przyjemny, rześki. Ciężko jednoznacznie określić jak pachnie avocado, ale zapach olejku najlepiej będzie określić jako bardzo naturalny. Nie utrzymuje się długo na skórze, po wchłonięciu zanika, trochę żałuję, bo zapach jest bardzo przyjemny i sama skusiłbym się na podobny perfum.
EFEKT: Działanie olejku nie jest może jednoznacznie określone. Ma on szeroką gamę zastosowań. Połączony z innymi olejkami ma dawać rewelacyjne efekty, choć może nieco niewidoczne od zewnątrz, ale na pewno działające po wchłonięciu w skórę. Ja olejek stosowałam codziennie po prysznicu, na jeszcze rozgrzane ciało. Kilka kropelek wystarczało aby dokładnie pokryć moją szyje i dekolt.
Skóra stawała się bardzo elastyczna i nawilżona. Uważam, że olejek to świetna sprawa. Z reguły smarując się skupiamy się na ciele, rękach, nogach, twarzy często zapominając o okolicach dekoltu.
Dodatkowo, po mojej kuracji przekazałam to co zostało z olejku kolejnej osobie.
Zrobiłyśmy burzę mózgów i gdzieś nasze odczucie sprowadzają się do tego samego.
Monika (19) - " Od pewnego czasu zmagam się z podrażnieniami na dekolcie i szyi. Niczym nie mogłam pozbyć się uciążliwej wysypki. Całą moją nadzieję na zdrową skórę dekoltu pokładałam więc w olejku Avokado. Niestety, nie przeszedł testu pomyślnie. Mimo, że na ulotce pisze, że wygładza, regeneruje, uspokaja etc., ja osobiście zmiany w kondycji skóry nie zauważyłam. Być może jest to wina mojej przypadłości. Żeby nie być całkowicie sceptyczna wobec olejku, muszę przyznać, że zauroczył mnie zapach - bardzo delikatny, subtelny, orzeźwiający, bez chemicznych dodatków (a przynajmniej takie wrażenie sprawia). I bardzo, bardzo eleganckie opakowanie z ciekawym dozownikiem w postaci pipetki. Co więcej, martwiłam się, że po zastosowaniu, przez cały dzień będę miała tłustą, nieprzyjemną skórę, konsystencja bowiem jest bardzo gęsta i tłusta - jak to olejek - ale problemu w tej kwestii nie było."
Jak ktoś lubi eksperymenty i nowości to polecam,
warto się o tym przekonać na własnej skórze.
Co powiecie na konkurs?
marca 14, 2013
CHOISEE (olejek do masażu)
Drugie podejście do firmy Choisee było już nieco bardziej udane.
W rączki wpadł mi olejek do masażu z pieprzem - drugi i ostatni produkt.
Jakoś przetestować go trzeba było.
Do wyboru miałam być masowaną, albo masować.
Koniec końców udało mi się sklecić parę słów.
ZAPACH: Szczerze mówiąc sam z siebie po otwarciu butelki nie bardzo pachnie, trzeba wylać go na rękę, żeby poczuć zapach, a ten wtedy jest niezwykle intensywny i ostry. Olejek zawiera pieprz, który wyłania się ponad tę bazę zapachową, trochę szczypie w nos, ale przy masażu poprzez swój zapach potęguje doznania.
KONSYSTENCJA: Olejek jak olejek, doskonale natłuszcza, ale także nawilża skórę. Bardzo dobrze się rozprowadza i ie ma problemu z wchłanianiem w skórę. Poprzez pieprz miałam nawet wrażeniem lekkiego mrowienia na plecach, choć może mi się zdawało.
EFEKT: Krótko i na temat. Zła mi nie zrobił. Pachnie bardzo fajnie, super się wchłania, nawilża, natłuszcza, spełnia swoje olejkowe zadanie. Pielęgnuje - skóra po nim jest gładka i sprężysta, a zapach długo utrzymuje się na ciele. Ten kosmetyk Choisee polecam z czystym sumieniem. Choć nie mam porównania z innymi olejkami, bo generalnie nie bawię się w takie rytualne masaże itd, to myślę, że od dzisiaj zacznę, a wtedy sprawdzę czy istnieje jakiś olejek, który zdoła mi zastąpić Choisee. Na razie wątpię.
Trzymać kciuki,
zaraz zdaję!





