Black Friday - wychodzić z domu czy przeczekać?

11/29/2013

Black Friday - wychodzić z domu czy przeczekać?


Dziś 'Black Friday', dla tych, którzy nie wiedzą... 'święto' coraz bardziej zadomawia się w naszym polskim klimacie od sąsiadów zza oceanu. Z pewnością znajdzie się wielu zwolenników jak i oponentów amerykanizacji naszego państwa. Black Friday to po prostu Czarny Piątek - dziś, po Święcie Dziekczynienia rozpoczyna się sezon na asortyment świąteczny, sklepy wręcz wyprzedają swoje magazyny, ceny sięgają nawet -80%! i trzeba przyznać, że jest to najbardziej dochodowy dzień dla sprzedawców w Stanach.


Wyniki jesiennego konkursu ze Strefą Rzeczy Ulubionych

11/28/2013

Wyniki jesiennego konkursu ze Strefą Rzeczy Ulubionych

Wiem, wiem...  Przeciągnęło się to niemiłosiernie. Najpierw moje wyjazdy, teraz zmiany na blogu. I choć jeszcze nie wszystko dopięte na ostatni guzik, to nie chcę trzymać Was dłużej w niepewności i ogłaszam wyniki Jesiennego Konkursu.

Ponoć złego diabli nie biorą... Citrosept Forte Acerola

11/27/2013

Ponoć złego diabli nie biorą... Citrosept Forte Acerola

Raz pisałam o suplementach, wtedy kiedy opisywałam efekty mojej przygody z Slimette.
W sumienie spodziewałam się, że w związku z tamtą recenzją 
na blogu wytworzy się taki ruch. Skoro zainteresowało Was Slimette myślę, że chętnie przeczytacie także o mojej kuracji z Citrosept Fort Acerola.


O tym jak Dove lubi rozpieszczać kobiety... Weekend Piękna

11/25/2013

O tym jak Dove lubi rozpieszczać kobiety... Weekend Piękna

Na początku chciałabym Was powitać na nowej stornie. Jeszcze nie wszystko dopracowane, ale w wolnej chwili zagrzebuje się w html i css-a, żeby na blogu było jeszcze bardziej przejrzyście. W każdy razie najważniejsze już jest - nowa nazwa. Clumsy Words to nieporadne i niezgrabne słówka... w moim wydaniu. Jakoś mi się to tak spodobało, że mam nadzieję, że już na dłuższy czas zagości na blogu.

Dziś kilka słów, kila zdjęć z ubiegłego weekendu. A dziaaaało się!
Jak wiecie już kila dobrych miesięcy temu zostałam Ambasadorką firmy Dove. Razem z setką innych dziewczyn otrzymałyśmy 3 paczki dobrodziejstw, które przyszło nam zrecenzować i kilka zadań, które trzeba było wykonać. Koniec końców wykonałam swoje zadania tak dobrze, 
że Dove zaprosiło mnie na Weekend Piękna.

Ostatnie paryskie tchnienie...

11/18/2013

Ostatnie paryskie tchnienie...

Wspominałam o tym, że nadciąga fala zmian. Mam nadzieję takich na lepsze.
Jeszcze nieco ponad miesiąc i na blogu wspólnie będziemy świętować okrągły roczek. Mam nadzieję, że do tego czasu uda mi się już uporać, że wszystkim pomysłami na masę nowości.
Blog stał się dla mnie odskocznią od codzienności, miejscem, 
gdzie lubię dzielić się inspiracjami i opiniami.
Każdy jednak musi cofnąć się czasem krok w tył, żeby znowu ruszyć do przodu.


Jesienny strażnik stanu skóry - o FlosLeku słów parę...

11/15/2013

Jesienny strażnik stanu skóry - o FlosLeku słów parę...

Na uczelni właśnie zaczyna się taki okres w którym wszyscy wykładowcy przypominają sobie o kolokwiach. Intensywny czas, bogaty w naukę i wojaże sprawia, 
że wpadam tu tylko od czasu do czasu.
Są jednak takie produkty, które muszę Wam pokazać właśnie teraz, 
bo jesień/zima to najlepszy czas dla ich promocji...

I nie, nikt mi nie płaci za posty sponsorowane, ale dziś kilka słów o kolejnym z serii osobistych KWC.


Naklejamy, odklejamy, naklejamy - przygoda z RoomMates Peel and Stick

11/08/2013

Naklejamy, odklejamy, naklejamy - przygoda z RoomMates Peel and Stick

Kiedy opowiadałam Wam o naszym ostatnim krakowskim spotkaniu wspominałam, że obecnością zaszczyciła nas firma RoomMates. Miałyśmy możliwość zapoznać się z ich wyrobami, a dzieciaki frajdę z zabawy z naklejkami.
Każda z nas wróciła do domu z wybranym przez siebie zestawem na ścianę.
Maniek wybrał sobie autostradę, szukał z nadzieją pociągów, ale nie było.

Pomysł na słodką środę z Reypolem

11/06/2013

Pomysł na słodką środę z Reypolem

Dawno nie było nic słodkiego na blogu, ba dawno nie było recenzji.
Krakowskie życie studenta nie obfituje w wolny czas. Ale taki typowo wolny. Bo ciągle śpię, albo wypoczywam. Siedzenie na uczelni od rana do nocy (teraz po zmianie czasu już można to powiedzieć) z kilkoma okienkami w trakcie skutecznie odsuwa mnie od pisania.
Zdjęć mam dużo, pomysłów masę, chcę mną blogu dokonać rewolucji, 
ale o tym innym razem.
Dziś część 2/3 od Reypola.


Długo zastanawiałam się jak wykorzystać duży słój prażonych jabłek.
Po głowie chodziła mi szarlotka, ale naoglądałam się "odmiennie wyglądających" ciast. I doszłam do wniosku, że warto może nieco poeksperymentować ze smakami.
Jesteśmy, całą rodziną, strasznymi łakomczuchami. Im bardziej słodko tym lepiej, więc...

 Za wiele pisać nie będę. Ciężko mi się rozwodzić nad wyglądem jabłek i brzoskwini, zwłaszcza teraz kiedy tutaj w zaciszu mieszkania dokładnie słyszę jak burczy mój brzuch, a wrześniowe postanowienia skutkują tym, że jedyne o czym mogę pomyśleć to skrobia kukurydziana i trochę słodziku. Wracając jednak do przysmaku od Reypola. Kawałki owoców są naprawdę duże i mięciutkie. Wyselekcjonowane tak, aby w słoiku znalazły się same pełnowartościowe smakołyki. Żadnych pestek, ogonków itd.


I choć początkowo myślałam, że po otwarciu słoika zastanę w środku owocową papkę byłam zaskoczona, że owoce wyglądają tak nieźle. Raz dwa przygotowałam ciasto. Umyśliło mi się także połączyć masę owocową z karmelem. My jesteśmy łakomi na słodkie, a połączenie karmelu z jabłkami, może nieco zalatuje filmami i bajkami, ale zawsze chciałam tego spróbować.


Jabłka jeszcze bez karmelu były baaaardzo słodkie. Trochę byłam rozczarowana, bo spodziewałam się odrobiny kwaskowatości. 
W tym wypadku brzoskwinie były "winne". Postanowiłam jednak, że do ciasta nie dodam ani grama cukru, żeby w miarę zrównoważyć smak.


Efekt był taki, że ledwo uchował się kawałek, który mogłam wziąć ze sobą do Krakowa i poczęstować dziewczyny (cześć Koraaa! :)). Ciasto, wiadomo, najlepiej smakowało jeszcze ciepłe. 
Choć się truje i od małego mówi, 
żeby nie jeść wyciągniętego z pieca była to wiecznie moja mała zbrodnia. 
Wyszło pyszni, puszyście i niesamowicie słodko! 
Następnym razem pokuszę się jednak o jabłka z cynamonem.


Zaprosiłabym Was na kawałeczek, ale już dawno nic nie ma.
Teraz zostaje Wam tylko zjeść oczami...









WYNIKI RODZINNEGO ROZDANIA

11/04/2013

WYNIKI RODZINNEGO ROZDANIA

Podczas przerwy we Wszystkich Świętych umilałam sobie wieczór ciepłą herbatą przeglądając 
Wasze odpowiedzi w konkursie.
Najliczniej wedle moich przewidywań braliście udział w walce o nagrodę dla Pań.
Liczba uczestników znowu przerosła moje oczekiwania, 
a Wasze odpowiedzi były tak kreatywne,
że miałam problem z wyborem tych jednych jedynych.
Początkowo wybrałam 4 z każdej kategorii.
Przespałam się z nimi i wybrałam te jedne i jedyne zwycięskie odpowiedzi.












Zwycięzcom gratuluję!
Odezwę się do Was w przeciągu 3 dni na maile podane przy zgłoszeniach.






Copyright © 2017 Pata bloguje